Przegląd nowości

Ukiyo-e, świat barwnego drzeworytu japońskiego: Utamaro

Opublikowano: sobota, 18, styczeń 2025 09:57

Tym razem w oparciu o własne zbiory z podarowanej kolekcji Feliksa Jasieńskiego Mangghi krakowskie Muzeum Narodowe zorganizowało wystawę osiemnastowiecznych drzeworytów Utamaro (Nowy Gmach: 16 stycznia-13 kwietnia 2025). Ukiyo-e czyli „obrazy świata w jego przemijaniu“ to szkoła uprawiania grafiki na przestrzeni trzech stuleci od siedemnastego do dziewiętnastego. Utamaro Kitagawa (1753-1806), działający w epoce Edo, dla zachodniej publiczności stanowić może ucieleśnienie wyobrażeń o sztuce japońskiej.

 

 Utamaro 2

 

A więc rządzonej przez daleko posuniętą stylizację przejawiającą się w pewnej schematyczności przedstawień oraz idealizacji obiektów, które są w ten sposób przywoływane. Nie przypadkiem o Utamaro utarło się mówić, że jest mistrzem portretowania pięknych kobiet. Aliści sprawy się mają nieco podobnie jak z rodzajami teatru: nô i kabuki.

 

Utamaro 1

 

Gdy w Europie zetknięto się z tym ostatnim, zachwycano się jego umownością przeciwstawianą zachodniej iluzji. W Japonii wszakże uchodził za kierunek naturalistyczny, rażący melodramatyczną przesadą i dosłownością, podczas gdy starsze nô operowało szlachetną metaforą i symboliką. Wobec dawnych szkół japońskich Utamaro uchodzić może za prekursora realizmu, zwracającego uwagę na rodzajowe szczegóły charakteryzujące przedstawiane postacie.


Na przykład Kobieta niższego stanu nawlekająca nitkę na igłę, w ten sposób określona zostaje jako zmuszona zarabiać pracą własnych rąk w przeciwieństwie do dam wysoko urodzonych, skupiających całą swoją uwagę na własnej urodzie i jej kultywowaniu. To także ssąca palec podczas oprawiania ryb. Stąd może częściej powracają kobiety pracujące: w herbaciarni czy ciastkarni, a także z domów uciech.

 

Utamaro 8

  

A zatem w ramach ekspozycji znalazło się miejsce i dla grafik o tematyce erotycznej, dowodzących, że osiemnasty wiek pozbawiony był pruderii nie tylko w libertyńskiej Europie, ale i w Japonii, gdzie seksualność nie była obciążona judeochrześcijańską tabuizacją. A także uchwycone w codziennych sytuacjach jak prozaiczna czynność porannej toalety czy wysiadania z powozu.


O zainteresowaniu powszednimi realiami świadczą cykle poświęcone życiu rodzinnemu, z matkami i ich nie zawsze dobrze ułożonymi dziećmi, co przejawia się w uniwersalnym geście pokazywania języka, a co za tym idzie wnoszącymi pierwiastek humorystycznej dosłowności.

 

Utamaro 6

 

To także sceny obyczajowe związane ze świętami, zwłaszcza Nowego Roku, w których pojawiają się rodzajowe szczegóły jak okolicznościowe dekoracje. Osobną grupę stanowią drzeworyty poświęcone światu nadprzyrodzonemu, a więc bóstwom z shintoistycznego panteonu. O ile męscy bogowie znacznie różnią się od ziemian, przedstawiani jako nieco widmowi starcy o surowych rysach, o tyle kobiece boginie odznaczają się podobnym typem urody co śmiertelniczki.


W japońskich drzeworytach nie występuje znana z europejskiego malarstwa idąca w głąb iluzjonistyczna perspektywa zbieżna, lecz bardziej oddalone obiekty umieszczane są w wyższych partiach kompozycji. Najlepszymi tego przykładami są pejzaże: Podróżni u brzegu zatoki na Enoshimie oraz Sadzenie ryżu, w którym kolejne pola są na coraz wyższych planach.

 

Utamaro 4

 

O ile te „bliższe“ ukazane są z realistyczną dokładnością detali, polegającą na odtworzeniu roślin, o tyle te „dalsze“ są coraz bardziej puste, na co uwagę zwróciła mi kuratorka wystawy p. Beata Romanowicz, a w czym dopatrzyć się można prób poszukiwania możliwości wyciszenia umysłu pośród świata doświadczanego zmysłami, bez konieczności jego całkowitego oczyszczenia jak ma to miejsce w ramach praktyk buddyzmu zen.


Z kolei wrażliwość na konkretne zjawiska przyrody daje znać o sobie w serii ilustracji owadów i małych zwierząt odtworzonych z naturalistyczną dosłownością, a towarzyszących antologii apologicznych wierszy.

 

Utamaro 5

 

Drzeworyty Utamaro na poświęconej im wystawie umieszczone są w szerszym kontekście realiów ówczesnego życia, na który składają się przedmioty codziennego użytku jak kimona, pasy obi, wachlarze, ceramika, wreszcie instrumenty muzyczne, skoro niektóre grafiki przedstawiają osoby grające na nich. Zresztą dźwięki shamisenu, koto czy fletu shakuhachi dyskretnie towarzyszą zwiedzającym, wypełniając przestrzeń ekspozycyjną, przy wejściu do której wyświetlana jest animacja w formie przesuwających się cieni, a przedstawiająca między innymi ceremonię parzenia herbaty. 

                                                                      Lesław Czapliński