W miejscu szczególnym, w okolicach dworku Noblisty Czesława Miłosza w Krasnogrudzie odbywają się co roku Misteria Mostu, widowiska słowno-muzyczne skomponowane specjalnie na tę niezwykłą okazję przez współczesnego kompozytora, który czuje silną więź z tym miejscem i wydarzeniami, które go dotyczą.

A są to sprawy dla naszej historii niebagatelne, choć niezbyt często przywoływane. Pierwszym jest zaakcentowane datą 23 sierpnia Powstanie Sejneńskie z 1919 roku, jedno z nielicznych wygranych w naszych dziejach, gdy po I Wojnie Światowej polscy żołnierze odsunęli od Suwałk i Sejn wojska litewskie i przyłączyli do odradzającej się po zaborach ojczyzny tę ziemię. Nie było to jakieś wielkie militarne zwycięstwo (37 zabitych i ok. 70 rannych po stronie polskiej), ale dla samej II Rzeczpospolitej miało spore znaczenie. Drugim jest zagłada żydowskich mieszkańców tych ziem.
W Białej Synagodze w Sejnach miejscowi aktywiści wypisali na białej ścianie nazwiska i imiona ponad 800 tych, którzy stąd zostali wywiezieni i już nigdy nie wrócili. W tej świątyni też odbywa się wiele uroczystości i działań edukacyjnych związanych z historią, kulturą, sztuką, zwłaszcza muzyką, którym patronuje Fundacja Pogranicze z Sejn. O tym wszystkim dowiedziałam się przypadkowo, bo znakomity kompozytor Paweł Szymański przyszedł na wernisaż mojej wystawy w Domu Artysty Plastyka w Warszawie i przyniósł pięknie wydaną książkę z nagraniem swej kompozycji Misterium Mostu wykonanej właśnie w Krasnogrudzie w 2019 roku. Trwający ponad 40 minut utwór został rozpisany na instrumenty Orkiestry Klezmerskiej Teatru Sejneńskiego i chór kościółka w Żegarach „Kaimynai”, co po polsku znaczy Sąsiedzi. Zapewne warunki akustyczne podczas wykonania plenerowego w naturalnym amfiteatrze nie zapewniały odpowiedniej jakości zapisu, więc kilka dni po prawykonaniu na świeżym powietrzu powtórzono kompozycję w Białej Synagodze w Sejnach.

Utwór Misterium Mostu (wyobrażonego połączenia między Polakami, Litwinami, Żydami i innymi narodowościami dawnej Rzeczypospolitej) wykonuje zespół instrumentów dętych składający się z saksofonów, sakshornu, trąbek, puzonów, tuby. Jest również perkusja, wibrafon i akordeon. W chórze natomiast śpiewały wyłącznie żeńskie głosy, które w nagraniu brzmiały jak chór dziecięcy. Kompozycja Pawła Szymańskiego, jakkolwiek stylistycznie zbliżona do minimal music, jest silnie naładowana emocjonalnie, powoli wzmaga nastrój misteryjnej zadumy. Na tle jednostajnie utrzymywanej jednej wysokiej nuty, która nie zmienia się podczas trwania całego utworu, pojawiają się odgłosy bębnów. Słychać też odległe głosy, które czytają imiona, gdy nagle wchodzi w ten szum hałas przejeżdżającego pociągu. W wydrukowanej w książeczce relacji czytamy: „Dźwięk, słowo, światło prowadziły słuchających przez wzburzone wody historii, na co dzień być może zapominanej, wczorajszego wieczora obecnej niemal namacalnie. A gdy zgasło światło i otoczyła nas ciemność, uporczywy stukot, szum i świst niemal przytłaczały, przenosząc nas w czasie i przestrzeni, odrywając od tego co znane, wrzucając w czarną toń zawieruchy powstańczej, wojennej. A nad nami znajdowało się rozgwieżdżone niebo – milczący świadek historii przeszłej i przyszłej”.
W utworze pojawia się też ciekawa improwizacja na trąbce wykonana przez Kacpra Szroedera. W połowie kompozycji dołącza chór śpiewając Miserere i znów słychać szybko jadący pociąg. Kierownictwo muzyczne wydarzenia objął Wojciech Szroeder zaś całością dyrygował Radek Nowicki.

W bogatej w ilustracje zdjęciowe książeczce można też przeczytać refleksje kompozytora Pawła Szymańskiego, którzy dzieli się osobistymi skojarzeniami, które towarzyszyły mu przy pisaniu Misterium Mostu.

„Przypominałem sobie różne mosty, które widziałem, przez które czasem przechodziłem, lub przejeżdżałem... Kamienny niepotrzeby mostek w parku nad dawno już wyschniętym strumykiem... Most w Avinionie, na którym „tańczą panowie, tańczą panie”, przez który już dano nie można się przedostać na drugi brzeg Rodanu... Dziurawy drewniany most nad Kanałem, koło Czarnego Brodu i żelazny wiadukt nad drogą 651, po którym niegdyś turkotały archaiczne wagony relacji Trakiszki – Łódź Fabryczna (...), a nocą czasami przetaczają się składy platform. na których stoją czołgi. Złowrogi łomot...”. Wypada tylko zachęcić do zapoznania się z wydawnictwem firmowanym przez Fudnację Pogranicze i ZAiKS.
Joanna Tumiłowicz