Przegląd nowości

„Salome” Richarda Straussa w Opera Vlaanderen w Antwerpii

Opublikowano: sobota, 04, styczeń 2025 12:24

Autorem nowej inscenizacji Salome Richarda Straussa w Antwerpii jest odnoszący ostatnio spektakularne sukcesy młody niemiecki reżyser - a zarazem kostiumolog i scenograf - Ersan Mondtag, o którego usilnie zabiegają liczne teatry operowe.

 

Salome,Antwerpia 1

 

Międzynarodowe uznanie przyniosły mu między innymi zrealizowane w tej samej placówce przedstawienia Kowala z Gandawy (Der Schmied von Gent) Franza Schrekera i Srebrnego jeziora (Der Silbersee) Kurta Weilla. Pracując teraz nad operą Straussa, Mondtag zdecydował się na dokonanie powszechnego ostatnio zabiegu aktualizacji jej treści, a zarazem nadanie całemu dziełu uniwersalnego wymiaru. Obierając za punkt wyjścia kontekst akcji Salome, rozgrywającej się na dworze Heroda, mianowanego decyzją senatu rzymskiego królem Judei, reżyser postanowił zbudować paralelę między panującą tam atmosferą i realiami współczesnych systemów totalitarnych. 


Idea ta znajduje swoje wymowne odzwierciedlenie w monumentalnej scenografii ukazującej ponury i przytłaczający potężnymi rozmiarami zamek-twierdzę, symbol manifestującego bezwzględną siłę reżimu. Po obu stronach tej konstrukcji wznoszą się zwracające uwagę na kult jednostki i utrzymane w sowieckim stylu pomniki-popiersia - oczywiście „kochanego i podziwianego” przez lud przywódcy. Zamieszczony w programie tekst informuje widzów, iż wizja Mondtaga przywołuje złowrogą rzeczywistość dzisiejszej Białorusi, rządzonej przez prezydenta-dyktatora Alaksandra Łukaszenkę.

 

Salome,Antwerpia 2

 

Nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż równie dobrze mogą pojawiać się skojarzenia z reżimami Korei Północnej, Iranu czy innych pozbawionych demokratycznych systemów krajów, na czele których stoją pozbawieni wszelkiej moralności satrapowie. Ciekawym pomysłem jest umieszczenie całej scenografii na scenie obrotowej, co pozwala prezentować na zmianę dwa emanujące odmiennymi klimatami obrazy.

 

Salome,Antwerpia 3

 

Z jednej strony widzom ukazuje się bowiem usytuowany bezpośrednio przed utrzymaną w szarej tonacji twierdzą teren, którego strzegą brutalni i uzbrojeni w kałasznikowy strażnicy. Po wykonaniu przez scenograficzną instalację półobrotu odsłania się zaś wyłożone czerwoną materią luksusowe wnętrze siedziby Heroda, w którym ucztują i oddają się orgiastycznym rozrywkom dworzanie. Za ich plecami znajdują się dwie eksponujące mitologiczne motywy mozaiki, z których jedna przedstawia diabła i niemowlę, zaś druga - kobietę z diabelskimi rogami. 


Panująca w siedzibie króla Judei swoboda seksualna oraz ignorowanie wszelkich norm i zasad znajdują także odzwierciedlenie w ubiorach niektórych kobiet, noszących karykaturalno-wyuzdane i jakby nadmuchane stroje, imitujące nagość sylwetek ich właścicielek, ze szczególnym uwydatnieniem partii intymnych. Ponieważ orgiastyczne zabawy idą niejednokrotnie w parze z przemocą, reżyser nieustannie kładzie nacisk również i na ten aspekt opery, wprowadzając zarazem pewne odstępstwa od treści libretta.

 

Salome,Antwerpia 4

 

W tym ostatnim Narraboth marzy o nieosiągalnej księżniczce Salome, a kiedy uświadamia sobie, iż ta darzy namiętnością Jokanaana, popełnia samobójstwo. Natomiast u Mondtaga to posłuszni i bezduszni strażnicy dokonują na owym młodym syryjskim oficerze egzekucji.

 

Salome,Antwerpia 5

 

Podobne odstępstwo ma miejsce w finale opery, w którym zgodnie z oryginałem zdjęty obrzydzeniem Herod rozkazuje zabić Salome, a żołnierze przygniatają ją tarczami. W omawianej realizacji to sam Herod zostaje zamordowany przez zbuntowany tłum, podczas gdy tytułowa bohaterka, triumfująca i wreszcie zaspokojona w swych makabrycznych pragnieniach erotycznych, pojawia się na proscenium i z perwersyjnym uśmiechem demonstruje widzom odciętą głowę proroka. Dziwić może też widok tej psychopatycznej księżniczki biegającej przez cały czas po scenie z kałasznikowem w rękach i grożącej nim wszystkim dookoła. 


Tym samym w owym patriarchalnym świecie to właśnie kobieta odnosi zwycięstwo nad mężczyznami. Niekiedy jednak reżyser wprowadza pomysły, które nie tylko odbiegają od treści libretta, ale wręcz pozostają wobec niej w sprzeczności. Najbardziej rażącym, ale niewątpliwie też interesującym przykładem jest tutaj sposób  poprowadzenia postaci proroka Jokanaana.

 

Salome,Antwerpia 6

 

Otóż zaczynają nań oddziaływać wdzięki Salome i ostatecznie ulega on budzącej się w nim namiętności, całując usta prowokującej go kobiety i pieszcząc jej piersi. W ten sposób Mondtag uświadamia nam, że pod pozorami religijnego fanatyka i mizogina drzemie tłumiona natura mężczyzny, zdolnego do pożądania kobiecego ciała.

 

Salome,Antwerpia 7

 

W owej symbolizującej boską moc roli proroka skąpo odziany litewski bas Kostas Smoriginas, wijący się często na podłodze, jakby jego bohater prowadził walkę z budzącym się w nim erotyzmem, poraża mocą swego szlachetnie, dramatycznie i groźnie brzmiącego głosu, w dodatku emanującego tak bardzo tutaj wymaganym autorytetem. Przekonującą parę tworzą belgijski tenor Thomas Blondelle i niemiecka sopranistka Angela Denoke. Ten pierwszy bezbłędnie wykorzystuje aktorski talent do sugestywnego budowania postaci oszalałego z żądzy do Salome Heroda, który wcześniej „ukradł” swojemu bratu siostrzenicę, zawierając z nią kazirodcze małżeństwo. Owa siostrzenica to Herodiada, która w ujęciu Denoke nabiera scenicznie i wokalnie złowieszczych cech „córki rozpusty”, szukającej zemsty na przeklinającym ją proroku. 


Z kolei belgijski tenor Denzil Delaere celnie portretuje nieszczęśliwą postać młodego Narrabotha. W niezwykle wymagającej i wyczerpującej partii Salome owacje publiczności wywołuje występ niemieckiej sopranistki Astrid Kessler, która dzięki  bezkompromisowej kreacji i niebywałemu zaangażowaniu scenicznemu nadaje tej roli wyjątkowo indywidualny rys.

 

Salome,Antwerpia 8

 

Trafne oddawanie przez nią stanów emocjonalnych bohaterki, celowy dobór środków aktorskich i drapieżny tembr głosu nie pozostawiają nikogo obojętnym. W jej wykonaniu słynny Taniec siedmiu zasłon, podczas którego bohaterce towarzyszą jakby fantomowe postaci tancerek, zamienia się w nieco nierealny, być może rozgrywający się tylko w wyobraźni Salome seans.

 

Salome,Antwerpia 9

 

Wspomnijmy jeszcze, że prezentującą wysoki poziom obsadę godnie dopełniają wcielający się w pięciu Żydów Daniel Arnaldos, Hugo Kampschreur, Timothy Veryser, Hyunduk Kim i Marcel Brunner oraz śpiewająca drugoplanową partię Pazia Herodiady belgijska mezzosopranistka Linsey Coppens. Wszakże sukces tej nowej realizacji najwięcej zawdzięcza argentyńskiemu dyrygentowi Alejo Pérezowi, który, nie przeładowując muzyków Orkiestry Symfonicznej Opery Vlaanderen nadmiarem gestu, buduje wielopłaszczyznową, przenikniętą zmysłowością lub przemocą narrację, idealnie wyważając i eksponując zróżnicowane plany gęstej tkanki instrumentalnej. 

                                                                             Leszek Bernat