Albowiem najnowsza premiera Baletu Dworskiego Cracovia Danza dana została w przeddzień Wigilii na scenie Teatru Variété w Krakowie. Gdyby bracia Grimm wiedzieli, że zespół ten dysponuje tak świetnymi tancerzami jak Ewelina Keller i Maksim Bierko, obsadzonymi w rolach czarnych charakterów w dosłownym tego sensie, skoro w takiej tonacji utrzymane są ich kostiumy, to zamiast baśni o Królewnie Śnieżce napisaliby o Złej Królowej i Czarnym Strzelcu, którego postać jest emblematyczna dla romantyzmu nie tylko niemieckiego (Kacper w Wolnym strzelcu Webera), ale i polskiego (tego rodzaju postać występująca w I części Dziadów Mickiewicza).

Na przekór obiegowej opinii, że baśniom niemieckich twórców towarzyszyć powinna muzyka z tego kręgu, nieobfitującego wszak w balety, jako podkład wybrano kompozycje Camille'a Saint-Saënsa, skądinąd w ojczyźnie uważanego za ulegającego wpływom zza Renu. Wykorzystano fragmenty z jego Karnawału zwierząt, I Koncertu wiolonczelowego a-moll oraz baletu Javotte.

Oryginalną choreografię stworzył do nich Dariusz Brojek, dawny tancerz Cracovii Danza. Zdecydowanie na pierwszy plan wysunęła się Ewelina Keller, brawurowo wykonującą wirtuozowskie figury jak zawrotne obroty na jednej nodze i szalone podskoki. Było tak zarówno w solowych wariacjach, jak i w pas de deux ze swym zausznikiem czy pas de trois, gdy udaje się wraz z nim i śmiercionośnymi jabłkami i dołącza do nich nieświadoma niczego tytułowa Królewna Śnieżka (Małgorzata Murek). W niczym nie ustępuje jej partner Maksim Bierko, wzbudzający podziw nieskazitelnym kreśleniem tours en l'air, a więc obrotów w powietrzu.
Zazwyczaj pary charakterystyczne okazują się bardziej interesujące, a ich układy skomplikowane, niż par sentymentalnych kochanków, w znacznej mierze pełniących funkcje dekoracyjnej natury. Często jednak wymagającym znacznych umiejętności bywa zastyganie i trwanie w nieruchomych pozach jak ma to miejsce w przypadku corps de ballet w jednej ze scen.

Później tworzy on drużynę krasnoludków, spośród których w finale wyłoni się Książę (Michał Kępka), ale na szczególne uznanie zasłużyła Zuzanna Frank jako Wesołek, z powodzeniem uzupełniająca taneczne pas o popisowe akrobacje. W zespole Cracovii Danza występują różne stopnie zaawansowania i choreograficznego wtajemniczenia, ale jako całość najwyraźniej pozostaje na linii wznoszącej.

Odnosi się to także do kształtu wizualnego kolejnych przedstawień (dek. multimedialne: Krzysztof Antkowiak, światła: Grzegorz Marczak), stopniowo porzucających realistyczne dekoracje na rzecz abstrakcyjnych krajobrazów wyczarowanych za sprawą światła (zrezygnowałbym zatem z dosłownego obrazu chatki kłócącego się z resztą). Światła sprawiającego, że poszczególne sceny skąpana są w określonych tonacjach kolorystycznych odpowiadających dominującym w nich afektom i nastrojom. Podobno pewien udział w ostatecznym kształcie przedstawienia posiada Sztuczna Inteligencja, na razie wszakże pozostająca na usługach artystycznych indywidualności. Niezależnie jak się sprawy mają, to prawdziwy prezent gwiazdkowy dla „dzieci“ w każdym wieku.
Lesław Czapliński