W krakowskim Muzeum Narodowym domknięto przedwczoraj cykl czterech wystaw poświęconych kształtowaniu się nowoczesności w sztuce polskiej na przestrzeni prawie 150 lat pod wspólnym hasłem 4 x nowoczesność. Powstawały one chronologicznie względem historycznych okresów, których dotyczyły. Za początek przyjęto narodziny Młodej Polski jako rodzimej odmiany modernizmu.
Pierwsza więc, ta z roku 2021, odnosiła się jeszcze do czasów zaborów: Polskie style narodowe 1890-1918. Cezurę wyznaczał nie tyle uchwytny przełom artystyczny, ile odzyskanie niepodległości. A zatem do sztuki międzywojennej Polski nawiązywała ekspozycja z następnego roku: Nowy początek. Modernizm w II RP. Roku później otwarto Nowoczesność reglamentowaną. Modernizm w PRL. Teraz przyszedł czas na okres najnowszy, znowu wyznaczony przez wydarzenie politycznej natury, a więc restaurację kapitalizmu w 1989 roku – Transformacje.
Nowoczesność w III RP (19 grudnia 2024-8 maja 2025). Osobiście opowiadam się za numeracją przyjmującą czwórkę, albowiem PRL, zwłaszcza w sztuce, nie była czarną dziurą. Świadczyć o tym może choćby dawny Hotel Cracovia, powstały w latach 60. ubiegłego wieku i stojący naprzeciwko Nowego Gmachu Muzeum Narodowego, a który przejąć ma ta instytucja na potrzeby oddziału poświęconego wzornictwu.

Przyjęto nieco arbitralną periodyzację minionego trzydziestolecia, określając jego kolejne dekady jako Postmodernizm (wolałbym polskie słowo Ponowoczesność), Neomodernizm i Wielogłos. Ten ostatni dla nie dającej się jednoznacznie zaklasyfikować bieżącej twórczości. Symbolem okresu, w którym mniej więcej zamyka się obecna wystawa, mogą być losy wrocławskiego domu towarowego Solpol, który powstał i znikł z miejskiej przestrzeni w przeciągu ostatnich 30 lat. Tym razem skupiono się przede wszystkim na wzornictwie i projektowaniu.
A więc z jednej strony odzieży (spodnie zaprojektowane przez Arkadiusa, czyli Arkadiusza Weremczuka, z wkomponowanym wizerunkiem Statuy Wolności) oraz przedmiotów codziennego użytku (serwis do kawy Marka Cecuły), na przykład składających się na wyposażenie wnętrz mieszkalnych. Z drugiej budynków użyteczności publicznej np. wspomniany wrocławski dom towarowy Solpol Wojciecha Jarząbka, który przetrwał zaledwie 30 lat.
Czy taki los czeka inne obiekty architektoniczne z tego okresu? Uwagę przyciąga kościół świętych Franciszka i Klary w Tychach autorstwa Stanisława Niemczyka. Do twórczości użytkowej zaliczyć należy bardzo opłacalne dzisiaj projektowanie znaków firmowych, skoro najczęściej zmieniają się one wraz ze zmianą kierujących, zwłaszcza instytucjami publicznymi. Z oryginalnych prac wyróżniają się te odznaczające się poczuciem humoru jak Pawła Susida czy Stanisława Drożdża. Uroda cechuje natomiast Ptasią kolumnę, instalację Piotra Lutyńskiego w formie tryptyku, a także przynależny do op-artu Masterplan Joanny Rajkowskiej.
Z kolei Supermatka Elżbiety Jabłońskiej nawiązuje w nieco przewrotny sposób do tradycyjnego motywu ikonograficznego Madonny z Dzieciątkiem, wypełniając go nowoczesną treścią. Instalacja Mirosława Bałki skojarzyła mi się natomiast z urządzeniem w męskiej toalecie w krakowskim teatrze Łaźnia Nowa, czyżby przezeń zaprojektowanym? Zabrakło mi autorów, a głównie autorek z nurtu krytycznego, które w minionych latach wywoływały największe kontrowersje, a więc Katarzyny Kozyry, Doroty Nieznalskiej, Julity Wójcik, czy Adama Rzepeckiego.

PS. Prawdopodobnie wystawa nie może raczej liczyć na życzliwą promocję w programach radiowych, skoro instalacja Konrada Smoleńskiego, znajdująca się przy wejściu na nią, a złożona z wielu statywów z mikrofonami, zatytułowana została jako End of radio?
Lesław Czapliński