W książce napisanej przez Annę Dębowską jest ich dziewiątka. Same gwiazdy, doskonale reprezentujące na świecie polską sztukę operową pierwszego ćwierćwiecza XXI wieku, z czego powinniśmy być dumni.
Otwiera ją Piotr Beczała, ostatnie ogniwo w łańcuchu polskich tenorów światowej sławy, począwszy od Jana Reszke, przez Władysława Mierzwińskiego, Jana Kiepurę, Stefana Beliny-Skupiewskiego, na Wiesławie Ochmanie skończywszy.
Zaraz po nim rozmiarami kariery i międzynarodowym rozgłosem szczyci się Aleksandra Kurzak nie schodząca ze sceny Metropolitan, Covent Garden i innych czołowych teatrów operowych Europy. Obok niej należy wymienić osiągnięcia sceniczne i fonograficzne Mariusza Kwietnia, któremu oficjalnie stan zdrowia nie pozwolił kontynuować kariery, a nieoficjalnie śpiewanie zbyt mocnego, nieodpowiedniego repertuaru.
Pięknie rozwija się droga wokalno-aktorska barytona Artura Rucińskiego, wyśmienitego Oniegina, Don Juana, hrabiego Lunę, Germonta, markiza Posę, Marcelego w Cyganerii, Henryka w Łucji z Lammermoor oraz szeregu lżejszych ról verdiowskich, byle nie Jagona, Makbeta czy Rigoletta, czym kuszą operatywni, lecz mało profesjonalni impresariowie.
Rzetelną i mocno osadzoną w realiach europejskiego rynku operowego działalność przejawia bas-baryton Tomasz Konieczny, obecnie już renomowany śpiewak wagnerowski (Amfortas, Titurel, Biterolf, Daland, Holender, Telramund, Król Heinrich, Kurnewal, Król Marek, Gunter). Szczególnie ceniony w Wiedniu, Bayreuth, Hamburgu, Amsterdamie i Dortmundzie. Ostatnio pojawił się na afiszach Metropolitan Opera w Nowym Jorku.
Nadzwyczajną biografię artystyczną posiada kontratenor Jakub Józef Orliński, idący jak burza przez sale koncertowe i teatry operowe Europy i Ameryki. Poza solidną edukacją wokalną, ma również zaawansowane umiejętności taneczne, nagrywa mnóstwo repertuaru wokalnego w wersjach płytowych i filmowych, występując na najbardziej renomowanych scenach świata. Posiada wszystko, co przyciąga uwagę publiczności: piękno głosu, młodość, urodę, talent aktorski i doskonały kontakt z otoczeniem.
Monachium, Zurych, Berlin, Hamburg, Madryt, Moskwa, Petersburg, Bruksela, Tel Aviv, Tokio, Paryż, Londyn – oto miasta, w których występuje regularnie Rafał Siwek – bas, słynący z repertuaru verdiowskiego (Don Carlos, Attyla, Nabucco, Luiza Miller, Moc przeznaczenia, Ernani, Trubadur, Simon Boccanegra, Zbójcy). Ale nie tylko. Wykonuje również szereg ról wagnerowskich i wielkie partie repertuaru rosyjskiego.
Ewa Płonka natomiast po ukończeniu Akademii Muzycznej w Poznaniu znalazła się w Stanach Zjednoczonych, skąd, po licznych komplikacjach uczuciowych, zdrowotnych i wokalnych wróciła do Europy, doprowadziła swój głos do poziomu sopranu dramatycznego, stała się pożądaną Turandot po obu stronach oceanu, którą niedawno operowi podróżnicy łódzkiego Grand Touru oglądali w Palermo i wrócili zachwyceni.
Oderwany od piłki nożnej wrocławianin Andrzej Filończyk, wykształciwszy swój wartościowy baryton w klasie prof. Bogdana Makala we wrocławskiej Akademii Muzycznej, poprzez Akademię Operową przy Teatrze Wielkim w Warszawie, Studio Operowe w Zurychu, liczne konkursy w kraju i za granicą oraz śpiewanie większych i mniejszych ról w Warszawie, Poznaniu, Zurychu, Turynie i Paryżu, zabłysnął przed siedmiu laty jako Figaro (Rossiniego) i Marceli w Cyganerii na kilku liczących się scenach, a potem kariera nabrała tempa i z powodzeniem trwa nadal.
Anna Dębowska nakreśliła sylwetki i drogi artystyczne tej dziewiątki naszych eksportowych solistów z imponującym zaangażowaniem, wiedzą, pracowitością i talentem literackim. Nie zdążyła wszakże uwzględnić szeregu wybitnych młodych śpiewaków, również aspirujących do miana „eksportowych”, jako że częściej śpiewają za granicą niż w Polsce.
Myślę tu o Agnieszce Rehlis (mezzosopran), którą coraz częściej spotykam na europejskich scenach, Łukaszu Załęskim (tenor) z jego niedawnym sukcesem na Bregenzer Festspiele, Aleksandrą Olczyk – świetną Królową Nocy, nie zapominając o takiej jeszcze ciągle młodzieży wokalnej jak Tadeusz Szlenkier, Mikołaj Zalasiński, Artur Janda, Aleksandra Kubas-Kruk, czy Hubert Zapiór.
Autorce tej wartościowej pozycji wydawniczej radzę współpracę z szefową agencji Grand Tour Marzenną Jezierzańską, która od lat ma najlepsze rozeznanie w sukcesach polskiej wokalistyki za granicą. Obecnie przykładem tego jest sylwestrowa podróż do Teatro Real w Madrycie, gdzie oglądać będziemy Marię Stuarda Donizettiego z aż trzema polskimi solistami: Szymonem Mechlińskim (lord Cecil), Krzysztofem Bączykiem (Talbot) i Andrzejem Filończykiem (Leicester).
U progu Nowego Roku życzę Annie Dąbrowskiej napisania następnego tomu „Śpiewaków eksportowych”, bo jest o czym, a ma do tego co najmniej lekkie pióro i literacki talent.
Sławomir Pietras