Z okazji zbliżających się Świąt do repertuaru Opery Krakowskiej weszło widowisko Nowa opowieść wigilijna (premiera 6 grudnia 2024). Pomysł zaczerpnięty z Charlesa Dickensa został przez Wojciecha Graniczewskiego, anglistę z wykształcenia, częściowo przeniesiony do współczesnych realiów, albowiem Eben Sknerski, nowe wcielenie Ebenezera Scrooge'a, pozostał postacią w najlepszym razie dwudziestowieczną, jeśli zgoła nie dziewiętnastowieczną.

Również alegorie, rodem z jasełek, przyczyniające się do jego przemiany, należą do imaginarium z przeszłości i posiadają swoje pierwowzory u Dickensa. Poza tym rzecz dzieje się w bliżej nieokreślonym kraju cywilizacji euroatlantyckiej, w którym panuje kult pieniądza i efektywności, choć zarazem trudno wykrzesać odruch współczucia dla tych, którzy stanowią podporę tego systemu, skoro wybrali karierę w korporacji.
Czy ktoś mi wyjaśni, dlaczego jej pracownicy po wielokroć powtarzają „siedem, osiem“? Muzyką oprawił widowisko Andrzej Zarycki, do pewnego stopnia zaskakując, gdyż ja przynajmniej znałem go głównie jako autora piosenek Ewy Demarczyk oraz innych artystów Piwnicy pod Baranami. Spośród wykonawców na pierwszy plan wysunął się Michał Kutnik, odtwórca przywołanej postaci Sknerskiego.

Posiada warunki właściwe dla emploi charakterystycznego, które potrafi wykorzystać ze znaczną dozą wdzięku i komizmu. Muzycznie najbardziej przypadła mi do gustu uwertura, będąca melanżem różnych stylistyk, miejscami odwołującą się do efektu niestrojących instrumentów, czyżby przejętego od niedawno wystawianego Zygmunta Krauzego stosującego ten zabieg w odniesieniu do pianin, a zarazem stanowiącego aluzję do sprzeczności panującego systemu, łączącego gospodarczy neoliberalizm z lewicowymi przemianami obyczajowymi? Pewna staroświeckość natomiast przydaje całości swoistego uroku.

W scenie z pracownikami korporacji pada pytanie o target. Można się zatem zastanawiać nad targetem tego przedstawienia? Dla kogo jest ostatecznie przeznaczone i zaadresowane? Wbrew niektórym opiniom należy zauważyć, iż jest to przedsięwzięcie okolicznościowe, stanowiące uzupełnienie repertuaru na czas okołoświąteczny. Czy dołączy do tradycyjnych z tej okazji Betlejem polskiego Lucjana Rydla czy Schillerowskiej Pastorałki to dopiero czas pokaże?
Lesław Czapliński