Przegląd nowości

Juniorzy Polskiego Baletu Narodowego

Opublikowano: poniedziałek, 23, grudzień 2024 06:56

Namawiam wszystkich do zainteresowania się i śledzenia rozwoju najnowszej polskiej formacji baletowej, jaką jest Polski Balet Narodowy Junior, zorganizowany przez Krzysztofa Pastora, który już od 15 lat kieruje tym zespołem w ramach pełnej autonomii artystycznej, jaką zapewnia mu dyr. Waldemar dąbrowski, na szczęście w dalszym ciągu szef Teatru Wielkiego – Opery Narodowej.

 

Jednymi z tych, którzy postanowili promować to przedsięwzięcie są prezesi Grupy Mazurkas Andrzej Bartkowski i Andrzej Hulewicz, którzy dysponując widownią na ponad 1000 miejsc oraz sceną i parkiem oświetleniowym na europejskim poziomie w podwarszawskim Ożarowie, zaprosili Balet – Junior z jego najnowszym programem pod hasłem „Juvenalia”. 

 

Pojechałem, aby zachwycić się urodą, poziomem tańczenia i talentem scenicznym jedenastu najmłodszych tancerek i tancerzy, którzy przez etap pracy w PBN Junior trafią do „dorosłego” zespołu, w którym karierę kończy się praktycznie przed czterdziestką, bo taki to piękny, ale i okrutny jest zawód tancerza, decydującego się na pracę w balecie. Powstrzymując się od komentowania aktualnie już wysokiego poziomu tańczenia każdej i każdego z nich, wymienię tylko nazwiska, które warto zapamiętać, bo zapewne będzie o nich wkrótce głośno: Maja Augustyniak, Antonio Casti (Włochy), Maciej Duda, Zuzanna Korytowska, Kyle Lippoth (Japonia), Antonino Modica (Włochy), Aleksandra Pastuszka, Mikołaj Spiżewski, Jagoda Świderska, Łucja Ulbrych i Gianni Melfi (Włochy). 

 

Grupą kieruje Dawid Trzensimiech, jeszcze do niedawna solista PBN, na skutek poważnej kontuzji niemogący kontynuować dalszej kariery scenicznej, mający do pomocy Irinę Wasilewską, białoruską solistkę tańczącą najpierw w Mińsku, potem w Moskwie, a następnie w Warszawie, gdzie od roku 2009 była solistką.

 

Natomiast Dawid Trzensimiech urodzony w Tarnowskich Górach po ukończeniu bytomskiej Szkoły Baletowej został najpierw stypendystą, a następnie solistą Royal Balet w Londynie, gdzie zatańczył czołowe partie solowe m.in. w Dziadku do orzechów, Sylfidzie oraz baletach Balanchine’a, Dawsona, McGregora, Ratmanskiego, Tetleya i Wheeldona. Od roku 2014 był pierwszym solistą baletu Rumuńskiej Opery Narodowej, gdzie objął czołowe role męskie w Bajaderze, Korsarzu, Jeziorze łabędzim, Don Kichocie, Giselle, Kopciuszku, Córce źle strzeżonej i Manon (chor. Kenneth MacMilan). Po powrocie do kraju w roku 2016 tańczył niemal cały repertuar solistyczny Polskiego Baletu Narodowego będąc od roku 2019 jego pierwszym solistą.


Tak więc warszawska młodzież baletowa znalazła się w dobrych rękach. Podczas oglądanego przeze mnie Wieczoru Baletowego w Mazurkasie w niedzielę 8 grudnia zaprezentowano choreografię Dawida Trzensimiecha Fantazja polska, skomponowaną do pierwszej części koncertu e-moll Chopina. Oparta na technice tańca klasycznego pozwoliła wykonawcom wykazać się niemałym już poziomem pracy na scenie, zarówno w popisach solowych, partnerowaniu jak i układach zbiorowych. Przy okazji Dawid udowodnił swe umiejętności w rozwiązywaniu problemów ruchowych, nasycając układ choreograficzny muzykalnością, której towarzyszyły trafne pomysły sceniczne.

 

Włoski choreograf Valentino Zucchetti związany aktualnie z Royal Balet stworzył specjalnie na zamówienie Polskiego Baletu Narodowego obraz Podróż w głąb do muzyki allegra i finału koncertu fortepianowego g-moll naszego Juliusza Zarębskiego. Ta kompozycja choreograficzna również zdobyła moje uznanie zwłaszcza, że młodzi wykonawcy tańczyli ją, nie kryjąc zadowolenia i satysfakcji.

 

Następnym punktem programu był słynny Umierający łabędź Saint-Saënsa w pierwotnej choreografii Michała Fokina, stworzonej specjalnie dla Anny Pawłowej. Zatańczyła go prawie na tym samym poziomie absolwentka warszawskiej Szkoły Baletowej Aleksandra Pastuszka. Może tylko odesłałbym do poprawki pracę rąk, w której trudno dorównać genialnej Pawłowej.

 

Finałową choreografią Blask Kristófa Szabó mam pewien problem więc, oddam mu głos: „Głównym motywem mojej choreografii jest światło albo blask, który może ono dawać i którego pragniemy. Pozostawiam jednak widzowi szerokie pole do interpretacji. Punktem wyjścia do powstania tej pracy była świadomość tego co zazwyczaj młodym tancerzom sprawia najwięcej trudności i w czym ja mógłbym im pomóc, tak aby było to jak najbardziej korzystne dla ich rozpoczynającej się kariery. Dlatego stworzyliśmy choreografię opartą na organicznym wzajemnym partnerowaniu całej grupy, zadaniach aktorskich oraz pracy z rekwizytem, wymagającym kostiumem i nieoczywistym rytmem”. 

 

Rozumiem, że ten na pół węgierski solista chciał dostosować swe myśli twórcze do potrzeb rozwijających się właśnie talentów. Muszę jednak zobaczyć to jeszcze raz… A następne produkcje PBN Junior o najmniej kilka razy, najlepiej na gościnnych występach w różnych miastach Polski.

                                                                                     Sławomir Pietras