Przegląd nowości

Czysty teatr z polityczną tezą – Boska Komedia 2024

Opublikowano: czwartek, 12, grudzień 2024 14:18

Prowadzony przez Martę Górnicką od prawie 15 lat Chór Kobiet proponuje oryginalną formułę widowiskową. Do pewnego stopnia można w nim widzieć jakby przeniesiony w nasze czasy chór z teatru antycznego, nie tylko wypowiadający kwestie, ale w ich rytm poruszający się po kolistej orchestrze. Popadający we frenetyczne zapamiętanie graniczące z ekstatycznym upojeniem.

 

Boska komedia 7

 

Tamten był wyłącznie męski, ten złożony jest z kobiet. Nie przypadkiem Friedrich Nietzsche wywodził tragedię z ducha muzyki. Ich spektaklami rządzą bowiem reguły właściwe dla tej sztuki. Odnoszące się nie tylko do rozwijającego się w czasie tworzywa dźwiękowego, ale i ekspresji ruchu w przestrzeni sceny. Wyprowadzonego nie tyle z sytuacji i zachowań spotykanych w życiu, ile podyktowanego przez wewnętrzną logikę samego przebiegu widowiska. 


Jak w formach muzycznych pojawiają się motywy, ich przetworzenia i powroty, kontrapunktyczne prowadzenie głosów. Na przykład zespół dzieli się na trzy głosy i trzy odrębne grupy, wchodzące ze sobą w interakcje, a kiedy indziej zamykające się we własnym gronie. Można też mówić o harmonizacji działań, kiedy skandowanie rozwija się na tle śpiewnej linii, stanowiącej jakby rodzaj burdonu czy akompaniamentu.

 

Boska komedia 8

 

Dynamiczne operowanie ruchem w przestrzeni od czasu do czasu ustępuje miejsca swoistym żywym obrazom, kiedy na tle upozowanych ciał na pierwszy plan wysuwają się układy dłoni, do pewnego stopnia tworzące samoistne kompozycje w oderwaniu od ciał. Podobnie dzieje się w przypadku poruszających się ust w identycznej mimice dla całej grupy, wskutek czego zdominowane przez nie zostają pozostałe części twarzy. Nad przebiegiem całości czuwa, niczym dyrygent, Marta Górnicka, ze środka widowni ruchami rąk sterująca swoim zespołem.

 

Boska komedia 6

 

Tym razem jednak środki te w znacznej mierze podporządkowane zostały przekazowi ogniskującemu się wokół konfliktu zbrojnego na Ukrainie. Przedstawienie nosi tytuł Matki. Pieśń na czas wojny i pokazane zostało 6 grudnia w ramach XVII Festiwalu „Boska komedia“, a w skład zespołu weszły Polki, Ukrainki i Białorusinki. Stąd język polski przeplata się z ukraińskim, a widowisko utrzymane jest w poetyce protest songów. W pewnym momencie jednolity organizm rozpada się na jednostkowe losy i historie, wraz z imionami otrzymujące indywidualne twarze, za którymi kryć się mają autentyczne przeżycia uwiarygodniające opowieści. 


Wyświetlane w głębi napisy nie tylko posiadają czysto techniczną funkcję translatorską, ale stanowią komentarz do działań i wypowiedzi. Rządzi nimi estetyka rodem z kina niemego, albowiem różna ich wielkość określa stan emocji, które mają udzielić się publiczności, a zarazem wzmacnia siłę przekazu, raz zaledwie szeptanego, kiedy indziej wprost wykrzyczanego.

 

Boska komedia 6

 

Ta agitacyjna jednoznaczność i wyrazistość nadaje przedstawieniu plakatowy charakter. Jednocześnie zbyt jednostronnie wpisuje się w oficjalnie obowiązującą narrację, zatracając antywojenną wymowę. A przecież we współczesnym świecie zlaicyzowanych społeczeństw konsumpcyjnego Zachodu, odrzucających perspektywę istnienia pośmiertnego, żądanie ofiary z życia i zdrowia wydaje się wyjątkowo uzurpatorskie, zwłaszcza że wzywający do tego sami najczęściej nie ponoszą tych kosztów.

 

Boska komedia 5

 

Obecnie Ukraina, niczym w przeszłości Wietnam, wydaje się zastępczym teatrem wojny w konfrontacji mocarstw o wpływy, a zarazem poligonem doświadczalnym producentów śmiercionośnej broni po obydwu stronach, czego symbolem stały się pojedynki między tureckimi Bayraktarami i irańskimi Shahedami. Bez uwzględnienia tych politycznych uwarunkowań w globalnej skali, nie ma co liczyć na pokój w lokalnej. Na Ukrainie, w Gazie, w Libanie. Z takimi wątpliwościami wychodziłem z tego przedstawienia, choć nie wiem, czy takie było jego założenie?

                                                                             Lesław Czapliński