Przegląd nowości

Koniec czerwonego człowieka

Opublikowano: poniedziałek, 25, listopad 2024 06:36

Swietłana Aleksijewicz jest pisarką białorusko-ukraińską, ale pisze wyłącznie w języku rosyjskim. Urodziła się w roku 1948 w Stanisławowie, ale została wychowana i wykształcona na Białorusi (Państwowy Uniwersytet im. Lenina). Po latach pracy w sowieckich mediach, od roku 1984 zajmuje się wyłącznie pracą twórczą. Jej główne dzieła to Cynowi chłopcy (1989), Urzeczeni śmiercią (1993), Krzyk Czarnobyla (2000), Ołowiane żołnierzyki (2007), Wojna nie ma nic z kobiety (2010), Utwory solowe na głos dziecięcy (2013) i Koniec czerwonego człowieka (2013).

 

Wśród licznych nagród krajowych, a zwłaszcza międzynarodowych widnieją inskrypcje typu: „za męstwo i godność w literaturze”, „za szlachetność i nowatorstwo w literaturze”, „Najbardziej Szczery Człowiek Roku (1998)”, „za budowanie europejskiego porozumienia, za najlepszą polityczną książkę roku”, „za wolność wypowiedzi”, a przede wszystkim za Wojna nie ma nic z kobiety, Ołowiane żołnierzyki, Urzeczeni śmiercią i Krzyk Czarnobyla zgłoszone przez Szwedzki PEN – Club do literackiej nagrody Nobla, którą Swietłana Aleksijewicz otrzymała w roku 2015. 

O wszystkim tym wiedziała, ba – przeczytała Krystyna Janda, dzięki czemu Koniec czerwonego człowieka w adaptacji czeskiego dramaturga i pisarza Daniela Majlinga został zagrany w znakomitym tłumaczeniu Michała Sieczkowskiego w repertuarze Och Teatru. Sens tego spektaklu najlepiej wyraził poeta i tłumacz literatury rosyjskiej Jerzy Czech: 

 

„Nie wątpię, że (Koniec czerwonego człowieka) jest jedną z najważniejszych książek… powstałych w nowym stuleciu. Aleksijewicz sądziła, że opisuje koniec owego wyhodowanego w laboratorium ZSRR człowieka. Mimo to jej dzieło pomaga zrozumieć, dlaczego w kraju rządzonym przez Putina ów człowiek w jakiejś postaci się odrodził. Mieszkańców uczono tego, że należy umrzeć za ojczyznę, nikt nie uczył, jak normalnie w niej żyć. Państwo sowieckie było w stanie ciągłej wojny, musiało mieć wrogów. Siedemdziesiąt lat takiej sytuacji wpłynęło na większość społeczeństwa. Ci ludzie nie wiedzieli co począć z wolnością, ale kiedy usłyszeli o wrogu, poczuli się jak w domu…


Dzisiaj tyle razy oszukiwani ludzie wolą wierzyć władzy, niż swoim krewnym z Ukrainy, którzy usiłują im tłumaczyć, co tam się naprawdę dzieje. Bo tak jest wygodniej, a gdyby nawet uwierzyli krewnym, cóż to by zmieniło ?... I pewnie w sedno trafił mój niedawno tragicznie zmarły przyjaciel poeta Lew Rubinstein, tłumacząc mi kiedyś: „Wiesz Jurek, Rosja to takie Niemcy, które się nie udały”. 

 

Aby spektaklowi zapewnić siłę rażenia Krystyna Janda poza swą i wybitną i wszechstronną predylekcją reżyserią i ruchem scenicznym Emila Wesołowskiego (brawurowa scena wesela), ze szczególną precyzją dobrała aż 14 – osobową obsadę tego przedstawienia. Na jej czele doskonała Dorota Nowakowska i wyśmienity Grzegorz Warchoł, dawno nie widziany na scenie Stanisław Brejdygant, rokujący wiele na przyszłość łódzki aktor Mateusz Rzeźniczak, trzy wysokiej klasy córy Melpomeny, Lidia Sadowa, Grażyna Sobocińska i Agnieszka Warchulska, nienaganni w swej profesji Łukasz Garlicki, Aleksander Kazimierczak, Piotr Łukawski i Przemysław Sadowski.

 

Wszyscy oni idealnie wyrazili odkrywczą intencję reżyserki, aby spektakl zagrać w konwencji do dna realistycznej. Wrażenie wzmacniają jeszcze fragmenty Poematu Symfonicznego „Fatum” Piotra Czajkowskiego, którym Krystyna Janda spotęgowała jeszcze i tak niezatarte doznania. Wszystko to spowodowało, że przedstawienie odbiera się z zapartym tchem, a Fundacja Krystyny Jandy Na Rzecz Kultury jest już na tym etapie, że może przy kompletach publiczności grać nie tylko komedie, ale również repertuar próbujący rozwikłać dylematy i wyzwania naszych czasów.

 

W przypadku Końca czerwonego człowieka po obejrzeniu spektaklu będę szukał pełnej wersji książki (około 800 stron!), podobno rewelacyjnie nagranej na audiobooku przez Krystynę Czubównę. Jej egzemplarze powinny być do nabycia na terenie Och Teatru. Szkoda, że tak się nie stało.

 

Tymczasem życzę wszystkim, aby zapoznali się z tym dziełem, nie do końca uwierzyli w prawdę zawartą w jego tytule i nie dożyli nigdy wkroczenia Ruskich, kiedy to wszystko może szlag trafić!

                                                                           Sławomir Pietras