To był jeden z najlepiej zagranych Mazurów z opery Halka Moniuszki, jaki ostatnio słyszałam. Poprowadził go z Polską Orkiestrą Sinfonia Iuventus im. Jerzego Semkowa rodowity Brazylijczyk José Maria Florencio. Była w tym tańcu i zawadiacka zadziorność, i zdrowo podkreślany skoczny rytm, ale w nawrotach głównego tematu pojawiała się też słowiańska rozlewność związana z rodzimym krajobrazem. Ten dyrygent wybrał sobie Polskę na nową ojczyznę i przyswoił najlepsze nasze cechy, mam nadzieję, że najgorsze pominął. Sposób w jaki poprowadził młodzieżową orkiestrę był idealny, gdyby nie współpraca z solistami, którzy zwołani zostali na galę operową polsko-włoską z włoskim tytułem DUE PAESI (czyli dwa kraje) i polsko-łacińskim podtytułem Paprocki in Memorandum.

Tej dziwacznej zbitki nie wytłumaczyła prowadząca koncert Katarzyna Sanocka, która tytuł koncertu podała w zrozumiałej i chyba pierwotnej wersji Paprocki in memoriam, czyli Paprockiemu w hołdzie. Pani Sanocka, która przybyła z dwiema długimi i wydekoltowanymi sukniami, nie podała też nazwiska autora przeźroczy i animacji, które wyświetlano na dużym ekranie. Były tutaj zdjęcia występujących artystów (poza jednym), zdjęcia Bogdana Paprockiego, który był patronem Gali, oraz animacje towarzyszące wykonywanej muzyce, najczęściej symboliczne, aluzyjne, czasem zupełnie nieoczywiste. Np. podczas grania przez orkiestrę Sinfonia Iuventus Marsza Cyganów z opery Manru Jana Paderewskiego była przedstawiona instalacja z belek (nie wiadomo kogo), jakby podpory długiego mostu. Prowadząca koncert nie zdradziła też kulis ułożenia programu tego wydarzenia, które w pierwszej części zawierało tylko kompozycje polskie (wokalnie trudne), w drugiej zaś utwory powstałe w słonecznej Italii, z legendarnym zaśpiewanym przez całą stawkę solistów, nie wyłączając dyrygenta super przeboju O sole mio czyli O słońce moje. Dopiero zabierająca jej mikrofon Małgorzata Walewska w swojej krótkiej zapowiedzi zdradziła, że takie właśnie ułożenie programu koncertu sporządzili zgodnie wybitni śpiewacy i aktywiści Stowarzyszenia im. Paprockiego – Iwona Hossa i Adam Zdunikowski. A co zrobił dyrygent występującym solistom? Nie powstrzymał młodzieńczych temperamentów wybuchających w orkiestrze i miejscami śpiewacy tylko ruszali ustami, bo byli słabo, albo wcale niesłyszalni. To, że orkiestra grzmiała we wspomnianym już Marszu Cyganów, przenosiło się także na arie i duety operowe.
Liderką głośno grających instrumentalistów była bardzo sprawna i doskonale przygotowana artystka posługująca się tubą. Natomiast słynne Intermezzo z opery Rycerskość wieśniacza Mascagniego – bez cienia jakiegokolwiek solisty – było zagrane delikatnie, z gasnącą dynamiką, jakby tylko oddającą odległe echo lub wspomnienie. Dlaczego kapelmistrz nie zastosował tej metody w utworach z solistami, pozostaje jego tajemnicą. A śpiewali oni całkiem przyzwoicie. Najlepiej sopranistka Gabriela Legun przedstawicielka najmłodszej generacji, dysponująca dobrym głosem i warsztatem wokalnym, mądrze interpretująca wykonywane utwory, w tym arię Neali z Moniuszkowskiej Parii, czy słynną arię Casta diva Belliniego (szkoda, że bez cabaletty).

Są tacy, którzy wieszczą jej wielką karierę i zawojowanie światowych scen operowych. Na razie znana jest z Grand Prix w Konkursie Ady Sari w Nowym Sączu i bardzo udanych występów w kraju. Renomowany tenor Rafał Bartmiński pokazał swój piękny i mocny głos oraz dojrzałą interpretację utworów, jak choćby w duecie Don Carlosa i Posy z opery Verdiego, gdzie partnerował mu także bardzo sprawny baryton Mateusz Michałowski. Ten śpiewak znakomicie wykonał długą i trudną arię Tonia z Prologu do Pajaców Leoncavalla. Była wreszcie artystka, której nie umieszczono w drukowanych programach – mezzosopran Ewa Menaszek, laureatka wielu konkursów wokalnych, m.in.: im. K. Jamroz – 2. nagroda, 2022, im. J. Kiepury – 3. nagroda, 2021, im. Jana, Edwarda i Józefiny Reszków – 3. nagroda, 2019, im. I . J. Paderewskiego w Bydgoszczy – 2. nagroda, 2018, oraz Konkursu im. Bogdana Paprockiego – 3 nagroda, 2023. Artystka ta zastąpiła na życzenie samej Małgorzaty Walewskiej w arii Leonory z Faworyty Donizettiego. Ten utwór był popisową wizytówką wcześniejszych castingów naszej telewizyjnej jurorki programu Twoja Twarz Brzmi Znajomo, która otwarcie przyznała, po rewelacyjnym wykonaniu Jak będę królową Tadeusza Joteyki, że jej kolegą ze studiów był doświadczony dyrygent José Florencio. Ten ostatni wykazał się na koniec sympatycznym poczuciem humoru, bo swym nieco infantylnym głosem włączał się w zbiorowe wykonania zagranych na zakończenie Brindisi z Traviaty oraz wspomnianego już O sole mio. Jose Florencio próbował też dyrygować publicznością ośmielając ją do bardziej rzęsistych oklasków po poszczególnych wykonaniach. Ale naszej niezawodniej publiki nie trzeba specjalnie zachęcać.
Joanna Tumiłowicz