Przegląd nowości

Amerykanin w Łęgu

Opublikowano: sobota, 09, listopad 2024 16:33

Tym razem widowisko baletowe Możdżer... in Blue Opera Krakowska wystawiła 6 października w Studiu 3 Telewizji Kraków w Łęgu. Prawdopodobnie ze względu na szczupłość własnej sceny, co nie pozwoliłoby na pełną realizację wizji choreograficznej Jarosława Stańka. Na stronę muzyczną złożyły się dwa utwory George"a Gershwina: poemat symfoniczny Amerykanin w Paryżu oraz Błękitna rapsodia z Leszkiem Możdżerem przy fortepianie. 

 

Mozdzer in blu 1

 

Szczęśliwie coraz częściej powraca się do spektakli baletowych z muzyką wykonywaną na żywo, tym razem pod sprawną batutą Stefana Sandersa. Swoistym demiurgiem na oczach publiczności powołującym światy sceniczne był żongler światła kolorowy (Wojciech Rotowski, z wykształcenia iluzjonista i pirotechnik oraz montażysta filmowy), ponieważ ten środek wyrazu dominuje w zaprezentowanym przedstawieniu. Feeria przecinających się, barwnych snopów i promieni świetlnych poprzedza, a następnie nieustannie towarzyszy akcji baletowej, w której na pierwszy plan wysuwa się ruch.


Przygody naiwnego jankesa (Andrea Denei), który trafia do paryskiego półświatka i dostaje się w ręce wyrachowanych kobiet i ich opiekunów, przypominają nieco Cudownego mandaryna, stanowiąc zaledwie pretekst do stworzenia efektownych układów choreograficznych, odwołujących się przede wszystkim do klasycznych figur jak  piruety, podskoki i podnoszenie partnerek.

 

Mozdzer in blu 2

 

Włoski tancerz wniósł powiew młodości i znaczną sprawność w realizacji związanych z tym zadań technicznych.W groźnego przywódcę przestępczego podziemia wcielił się dobrze znany krakowskiej publiczności Jauheni Raukuć. W scenach zespołowych zwracało uwagę ekspresyjne grupowanie tancerzy. Gdyby ode mnie zależało, to odwróciłbym kolejność pokazanych ogniw. 

 

Mozdzer in blu 3

 

Amerykanin w Paryżu zarówno pod względem muzycznym, jak i choreograficznym jest bardzo dynamiczny. Układ stworzony do Błękitnej rapsodii w znacznej mierze posiada ornamentalny charakter bez odniesień fabularnych natury. Znaczną jego część wypełnia projekcja solowych wariacji w wykonaniu Mizuki Kurosawy, która w tej części okazała się prawdziwą primabaleriną. Finał stanowi apoteozę czystego ruchu, który przenosi się na widownię, kiedy tancerze wybiegają i poruszają się w przejściach pomiędzy jej sektorami. Czy przywołany w tytule Amerykanin w Łęgu zapowiada hollywoodzką przyszłość tego obiektu, to się dopiero okaże. W każdym razie przedstawione w nim widowisko było nader efektownym, do czego walnie przyczyniło się odświeżenie corps de ballet. Oby tak dalej!

                                                                         Lesław Czapliński