Tym razem w Operze Krakowskiej, w której repertuarze pozostaje Wanda, pierwsza opera Jubilatki. Z wykształcenia kompozytorka, dyrygentka i teoretyczka muzyki Z wykonywanego zawodu organizatorka życia muzycznego i kulturalnego jako dyrektorka Filharmonii Krakowskiej oraz Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia w Katowicach, której tego rodzaju rangę nadała wcześniej sama, mając w swej biografii epizod bycia ministerką kultury i sztuki.
I prawdopodobnie dopiero na emeryturze znalazła czas na poświęcenie się w pełni swemu głównemu powołaniu - kompozycji. I czyni to z powodzeniem. Może koniecznym było dojrzeć do tego, by później nie tracić czasu na nieudane próby. Przykładami sięgnięcia do tradycyjnych form muzycznych, ale wypełnionych nowoczesną substancją dźwiękową są orkiestrowe: Preludium i wielka fuga „Katastrofa“ czy Passacaglia „il Tempo passa“.
Artystka ze znawstwem posługuje się brzmieniem chóralnym: a cappella w Psalmach przyszłości oraz Psalmie dobrej woli do słów Zygmunta Krasińskiego, a z towarzyszeniem symfonicznej orkiestry w Słuchaj, Neronie! według monologu Agrypiny z Brytanika Jeana Racine'a w przekładzie Antoniego Libery. W tym ostatnim utworze można dopatrywać się zapowiedzi zmierzenia się z rodzajem operowym jakim będzie Wanda. To tak zwana opera literacka, a więc wykorzystująca pierwowzór Cypriana Kamila Norwida w charakterze libretta, uwzględniając jedynie niezbędne skróty.
Napisana językiem dość nowoczesnym pod względem brzmieniowym, zwłaszcza w odniesieniu do wyszukanej orkiestracji, w której dużą rolę odgrywają instrumenty perkusyjne, dostarcza zarazem śpiewakom atrakcyjnego materiału do zademonstrowania swych umiejętności wokalnych. I znów dają znać o sobie odwołania do nieomal belcantowych form jak kawatyna Panny zwieńczona cabalettą w rytmie krakowiaka.
To ariosa Rytygiera we własnej postaci oraz w masce Skalda igrającego dwiema czaszkami trzymanymi w dłoniach. Z kolei w partii chóru oraz orkiestry pojawiają się klastery (bloki brzmieniowe), a także dźwięki o nieokreślonej wysokości pod koniec utworu. Ponadto w akcję wpleciony został numer baletowy z efektami glissandowymi. Z obsady szczególnie wyróżniała się dzieląca imię z tytułową bohaterką jej odtwórczyni Wanda Franek, ekspresyjnie dobarwiająca śpiew niskim rejestrem piersiowym.

Kompozytorka zapowiada operę kameralną oraz pełnospektaklową. Trzymamy zatem za słowo! Spektakl 12 października poprzedziła projekcja nagranej dla PWM wypowiedzi Joanny Wnuk-Nazarowej o sobie, swoim życiu i twórczych projektach. Następnie przed kurtyną odbyła się uroczystość odczytania i wręczenia okolicznościowych adresów. Zastanawiała natomiast obecność w tym gronie p. prof. Jana Dudy, który nie zabierał głosu i nie wiadomo kogo tak naprawdę reprezentował? Rozumiem, gdyby przy okazji weekendowej bytności w Krakowie zaszczycił uroczystość swoją obecnością p. Prezydent Andrzej Duda, ale politycy wszelkich opcji, poza byłą premierką, wielkopolanką Hanną Suchocką i Janem Marią Rokitą, szefem jej kancelarii, unikają sal operowych i koncertowych.
Lesław Czapliński