Przegląd nowości

Wokulski z Gdyni do Rzeszowa

Opublikowano: niedziela, 03, listopad 2024 19:05

Postać pozytywistycznego kupca tekstylnego, który próbuje swymi pieniędzmi usidlić pannę ze zbiedniałej sfery salonowej, jest w przedstawieniu jedyną figurą jakoś nawiązującą realistycznie do bohatera powieści Bolesława Prusa. Pozostałe są jakimiś udziwnionymi bytami cyrkowo-kabaretowymi, podrygującymi w rytm jazzującej muzyki, wydzierającymi się bez umiaru i strojącymi pocieszne miny.

 

Wokulski 1

 

Pomocnik Wokulskiego Rzecki to jedynie spokojny i tajemniczy mag uruchamiający teatralną machinę, która w konsekwencji okazuje się musicalem. Rodowód takiej metamorfozy Lalki wywodzi się z Teatru Muzycznego w Gdyni, a dzięki przedsiębiorczości reżysera Jerzego Jana Połońskiego udało się pomysł i libretto Wojciecha Kościelniaka przeszczepić do Teatru Dramatycznego im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Dzięki wytężonej pracy aktorsko-muzyczno-choreograficznej przedstawienie zyskało dodatkowy wymiar, a nie zatraciło sensu niesionego przez sztandarową powieść „współczesną” czasom Warszawy przełomu wieków. 


Uwypukliło natomiast skomplikowaną plątaninę charakterów i ich dążeń dzięki wstawieniu pomiędzy dialogi piosenek ułożonych przez Rafała Dziwisza. Gdy się próbuje uzasadnić sens poszczególnych arii w operze używa się formuły – gdy nie starcza słów, resztę dopowiada śpiew. Podobnie stało się z Lalką jako musicalem ułożonym przez Piotra Dziubka.

 

Wokulski 2

 

Takie piosenki jak „Wokulski – wariat” na otwarcie spektaklu, czy „Trzy kwadranse” na jego zakończenie, a także kilka innych songów wewnątrz widowiska nie tyle popycha ogólnie znaną akcję do przodu, ile pomaga wczuć się w atmosferę nakładających się konfliktowych sytuacji, aż do nieudanej próby samobójstwa w finale.

 

Wokulski 3

 

Warto również zwrócić uwagę na podbudowanie zbiorowych scen muzycznych dosyć precyzyjnie ustawionymi tańcami (choreografia Jarosław Staniek). Być może wymowa poszczególnych losów i decyzji bohaterów Lalki w wydaniu estradowym wyostrza oceny działań głównych postaci – Wokulski (gra go Robert Żurek) wypada tutaj jako zimny stal ker, zaś Izabela Łęcka (Paulina Sobiś-Majchrzak) jako ofiara. Wbrew konwencjonalnej logice powieściowej kluczowe sceny poparte muzyką dają jednak odbiorcom większą dawkę emocji. A w efekcie licealiści opuszczający przedstawienie szczerze przyznają, że skrzętnie omijaną lekturę obowiązkową jednak z chęcią przeczytaliby. Kto wie, czy to nie najważniejszy sukces kulturotwórczy spektaklu, z ogromną energią i poświęceniem całego zespołu zagranego na teatralnej scenie. Jak łatwo uzasadnić wyższość muzyki nad czystym słowem. Ono wymaga rozumienia, ona wspiera się uczuciami.

                                                                              Joanna Tumiłowicz