Przegląd nowości

Giselle i Artur, klasycznie czy klasycystycznie

Opublikowano: poniedziałek, 14, październik 2024 21:01

Premiera Giselle Adolpha Adama w Teatrze Wielkim w Łodzi zgromadziła kwiat polskiego świata baletowego. Przybył znany choreograf i dyrektor Polskiego Baletu Narodowego Krzysztof Pastor, który „przywiózł" ze sobą dwoje tancerzy, głównych premierowych solistów Polskiego Baletu Narodowego, Koreankę Jeeun Jung i Japończyka Ryota Kitai – tak daleko rozciąga się nasze taneczne imperium.

 

Giselle 1

 

Przedstawienie zobaczył też wybitny choreograf Jacek Przybyłowicz, kurator Łódzkich Spotkań Baletowych. Choreografię Giselle przygotowała choreografka i tancerka Zofia Rudnicka, a na sprawę spoglądała ze swego stanowiska kierownik baletu Teatru Wielkiego w Łodzi Joanna Szymajda, zaś o przygotowanie głównej pary solistów zadbała Renata Smukała. Znakomicie reprezentowany też był świat mediów baletowych przez Katarzynę Gardzinę, krytyka muzycznego i baletowego, autorkę książek o balecie i administratora baletowego forum dyskusyjnego balet.pl. Do kompletu zabrakło chyba tylko wielkiego miłośnika baletu Sławomira Pietrasa. Co zatem wydarzyło się w Łodzi? Zobaczyliśmy balet stricte klasyczny, tzn. nie tylko tańczony na puentach, ale zachowujący maksimum figur, kroków, gestów i póz pierwszej premiery dzieła w 1841 roku w choreografii Jeana Coralli i Julesa Perrota.

 


 

Kto mógłby przekazać wytyczne sprzed prawie 200 lat, bo przecież nie dwie znakomite tancerki, Rudnicka i Smukała, które obie brały udział w przedstawieniach Giselle  w latach 70-80 XX wieku?

 

Giselle 2

 

Tę klasyczną wersję przekazywały sobie kolejne pokolenia tancerzy i choreografów obserwując i tańcząc klasycznie, a następnie ucząc tego samego swych następców. Oczywiście to przekazywanie klasycznego ideału nie przebiegało bezkolizyjnie, bo każda kolejna wersja w czymś się różniła, mogła wprowadzać drobne poprawki, uzupełnienia, pogłębienia, modyfikacje, ale za żadne skarby nie chciała pozbawiać ostateczny efekt tego klasycznego modelu tańca, który stanowi podstawę kształcenia i  estetycznego wyrazu. 

 

Giselle 3

 

Przedstawienie o pięknej wieśniaczce Giselle składa się z dwóch aktów. Pierwszy pokazuje w miarę realistycznie zrodzenie się nieszczęśliwej miłości dziewczyny do Alberta, który ukrywa, iż jest księciem. Akt drugi wkracza w świat duchów, które krążą wśród żywych. Tu także akcję opowiada się tańcem klasycznym, choć trzeba mu nadać kształt bardziej oniryczny, astralny. W przeszłości starano się nawet unosić tancerki mechanicznie, wystrzeliwać je z katapulty itd., w przedstawieniu łódzkim różnicę pomaga uchwycić zmiana oświetlenia, kostiumów (Tatiana Kwiatkowska), aranżacji sceny. Wiele też zależy od talentów tancerzy, od zgrania zespołu corps de ballet, a zwłaszcza dwojga czołowych solistów.


Jeśli dysponują szczególnymi cechami i umiejętnościami, to mogą je w poszczególnych tańcach solowych czy pas de deux przepisanych w choreografii i posiadających swój podkład w muzyce, wykorzystać do wzbogacenia swej roli. Tak też stało się w przypadku Alberta – Ryota Kitai, który długą serią niezwykle wysokich i precyzyjnie wystudiowanych skoków pokazał swoją najwyższą klasę. Do sukcesu łódzkiej premiery Giselle zapragnęły przyczynić się także drugie, trzecie, czwarte i piąte obsady partii Giselle i Alberta.

 

Giselle 4

 

Zapewne pokaz pary przybyłej z Polskiego Baletu Narodowego z Warszawy stanowił dla nich pewien wzór lub ważne odniesienie w kształtowaniu klasycznej stylistyki dzieła. Podczas spotkania po premierze zwrócono np. uwagę na tancerzy z Opery Lwowskiej szykujących się także do występu w Łodzi, Darynę Kirik i Serhija Aleksandrova. Miejmy nadzieję, że pokażą klasyczne układy taneczne charakterystyczne dla ukraińskiej szkoły tańca. Zapewne też znajdą wsparcie u kierownika muzycznego tej premiery, swego rodaka Andriya Yurkevycha, który z dużym wyczuciem prowadził orkiestrę dostosowując tempa do przebiegu tanecznych ewolucji solowych i zespołowych. Bowiem balet klasyczny to wciąż bardzo ścisłe reguły i warsztat taneczny wypracowywane przez lata. Jego staranne wykonanie stanowi dowód najwyższego profesjonalnego poziomu.

                                                                                        Joanna Tumiłowicz