Przegląd nowości

Odyseja Marcella

Opublikowano: piątek, 04, październik 2024 22:04

Francusko-włoski film Marcello mio to nostalgiczna opowieść o tym co odeszło, o ludziach, romansach, miłościach, o wspomnieniach. A zarazem ponad dwugodzinny obraz przepojony jest nieustanną grą przechodzenia, podróżowania tam i z powrotem na trasie od świata realnego do świata z przeszłości i świata wyobraźni. Pozornie to taki wyobrażony reportaż z życia gwiazd kina, których najlepsze lata minęły, z elementami fantazji.

 

Marcello 1

 

Pomysł Christopha Honoré sprawdza się całkiem nieźle, bo choć na widowni kina w sieci Cinema City tylko kilka osób, ale czas się nie dłuży. Tę oniryczną historię łykamy bez specjalnego bólu i zniecierpliwienia. Ze dwa razy mamy scenę przy słynnej Fontannie di Trevi, co nieomylnie wskazuje na felliniowskie Słodkie życie (La Dolce Vita)i rzecz jasna dochodzi tutaj taplanie się w wodzie, co jest dziś prawnie zakazane i skutkujące aresztowaniem przez karabinierów. Pomysł polegający na tym, że córka Chiara Mastroianni przebiera się za swego ojca Marcello Mastroianniego i próbuje tym szokować 80-letnią mamę Catherine Deneuve, i różnych partnerów pamiętających jeszcze tatę, jest iście witkacowski. Nazwiska są zgodne z występującymi osobami, szkoda tylko, że nazwisko naszego artysty w filmie nie pada, a to właśnie Witkacy straszył jeszcze po śmierci, bo kilku osobom polecił wysyłać długo po wojnie kartki do znajomych. Taką pocztówką jest Chiara przebrana i ucharakteryzowana za Marcella zmarłego w 1996 roku. W programie telewizji RAI jedna z ładniejszych niegdyś aktorek kina włoskiego Stefania Sandrelli nie może się nadziwić, a może tylko sprytnie udaje, że wyławia spośród różnych pospolitych mężczyzn ową strzelającą czarującymi oczami osobę przypominającą gwiazdora ekranu.


W telewizji nie takie banialuki się zdarzają. I tak, jak w Odysei Chiara krąży między Paryżem a Rzymem w poszukiwaniu swego domu, dzieciństwa, miłości. W tych peregrynacjach pomaga filmowi odpowiednio dobrana muzyka. Już wtedy gdy po raz pierwszy ukazuje się na ekranie archiwalne zdjęcie prawdziwego Marcella słyszymy kilka akordów z epoki baroku, coś jak Rameau. Ale to nie koniec, bo w kilku scenach z nocnego Paryża odzywa się Światło księżyca Debussy’ego w transkrypcji na smyczki.

 

Marcello 2

 

Widzowie natrafią jeszcze na popularne melodie z tamtych lat, np. Adriano Celentano, ale jest jeszcze więcej klasyki. Gdy Chiara z mamą odwiedzają dawne mieszkanie w eleganckiej dzielnicy teraz zajmowane przez innego lokatora, szukają choćby namiastki śladów dawnej sąsiadki, bo wtedy piętro niżej pod Deneuve z córką mieszkała supergwiazda Maria Callas.

 

Marcello 3

 

Obie panie kładą się na podłodze, przykładają uszy do posadzki i my słyszymy fragment cudownej arii Giacomo Pucciniego O mio babbino caro – jakby ktoś nie wiedział O mój drogi tato w wykonaniu Marii Callas. Czyżby duch primadonny stulecia jeszcze tkwił pod podłogą? W opowieściach Sławomira Pietrasa, miłośnika cudownego głosu wielkiej śpiewaczki możemy też odnaleźć opis mieszkania Catherine Deneuve, od której nasz „dyrektor wszystkich operowych dyrektorów” wyciągał cenne wspomnienia o życiu „obok” Marii Callas. Mamy w filmie jeszcze jeden operowy sygnał – Jazda Walkirii Wagnera. To melodyjka, która odzywa się w telefonie Catherine, kiedy dzwoni do niej Fabrice Luchini, przyjaciel i filmowy mąż w popularnym filmie Żona doskonała Franscois Ozona z 2010 roku. Jak zakończyć tę opowieść o tęsknocie za ojcem? Najlepszym rozwiązaniem jest morze, po którym długo i cierpliwie podróżował Odyseusz, aż trafił do celu. W filmie scena finałowa jest niedopowiedziana. To szansa na kontynuację.

                                                                            Joanna Tumiłowicz