Przegląd nowości

Oddychać Moniuszką czyli „Halka Wileńska” w Sanoku

Opublikowano: sobota, 05, październik 2024 08:35

W zwariowanych dzisiejszych czasach, pełnych chaosu, hałasu, awantur różnego rodzaju, zamazywanych pojęć i wartości, warto zanurzyć się w szlachetnym dziele jakże pięknej muzyki największego, obok Chopina, twórcy naszej sztuki narodowej, Stanisława Moniuszki.

 

Halka 413-392

 

Wspaniałą ku temu okazją była dla mnie prezentacja Halki Wileńskiej tegoż kompozytora w dniu 28 września 2024 roku w Sanockim Domu Kultury w ramach XXX Festiwalu im. Adama Didura odbywającego się od początku pod jakże prężną dyrekcją Waldemara Szybiaka, którego zasługi dla polskiej kultury muzycznej zapisują się złotymi zgłoskami w księdze najpiękniejszych pieśni świata prowadzonej przez mądre i dobre anioły. Oddychać Moniuszką… Jeżeli Polska Opera Królewska pod wodzą uroczej dyrektor Magdaleny Kaczorowskiej podejmuje się takich realizacji, to znaczy, że nie wszystko stracone, że muzyka polska żyje, oddycha, zachwyca i nadal gromadzi liczne grono wdzięcznych odbiorców, miłośników sztuki rodzimej. 


Chwała Im za to! Pisał Moniuszko („Tygodnik Petersburski” z 22 IX/4 X 1842, nr 72 s. 495): „A to, co narodowe, krajowe, miejscowe, co jest echem dziecinnych naszych przypomnień, nigdy mieszkańcom ziemi, na której się urodzili i wzrośli, podobać się nie przestanie”. I jeszcze Jan Chęciński, przyjaciel Moniuszki, autor libretta do Strasznego dworu, który na pogrzebie Moniuszki w Warszawie (przyszło sto tysięcy ludzi, kondukt ciągnął się 5 km!) nad grobem kompozytora mówił: „Umiał przemawiać Moniuszko tą mową natchnioną dźwięków do każdego pojęcia; umiał przenikać nią i wzruszać zarówno serca bijące pod szatą bogacza, jak pod siermięgą prostaczka; pieśń jego stała się własnością i pociechą wszystkich; na jej skrzydłach modlitwa wzlata ze świątyni do stóp Bożego tronu; jej tony brzmią potęgą artyzmu w przybytkach sztuki, jej dźwięki rozlegają się w miastach i siołach, pod sklepieniami pałaców i pod strzechą wieśniaczej chaty”.

 

 Halka 413-404

 

Cytuję te dwie wypowiedzi, na ogół przecież znane, żeby przypomnieć tamten klimat epoki, kiedy Polski na mapie nie było wcale, a była polska kultura… Znajduję ten klimat w sanockiej prezentacji „Halki Wileńskiej” w reżyserii Wojciecha Adamczyka, z solistami, chórem i orkiestrą pod jakże wprawną dyrekcją Karola Szwecha, młodego, wrażliwego mistrza batuty, dbającego o szczegóły i ogólny wyraz dzieła muzycznego.

 

Halka 413-378

  

Bo to ona, muzyka Moniuszki, była bohaterką wieczoru, nic nie ujmując z wszelkich około muzycznych dodatków i uzupełnień, też przecież ważnych, jak skromna scenografia z elektronicznie przesuwającymi się obrazami, oświetlenie, rekwizyty z prawdziwym motocyklem na scenie (na szczęście nie na chodzie!), komórkami (Halka pisze sms-y), strojami z czasów nam współczesnych, na tyle spokojnych, że nie zakłócających ogólnego wyrazu całego spektaklu. 


Nie przepadam na uwspółcześnionymi wersjami spektakli operowych, ale w tym przypadku, jak sądzę, nie naruszono konwencji dramaturgicznej dzieła. Muzyka ze śmiałym librettem radykała i patrioty Włodzimierza Wolskiego broni się znakomicie, akcja sceniczna wyważona, przejmująca (toż to prawdziwy dramat muzyczny – przed Wagnerem!), nie zakłócająca uroku arii, duetów, chórów, a wszystko poparte kunsztem instrumentalnym orkiestry, dopracowaniem szczegółów kolorystycznych i rytmicznych, nad którymi króluje geniusz Moniuszki.

 

Halka 413-431

 

Kameralność całej prezentacji pozwala uwypuklić główne przesłanie dzieła, napisanego jako swoista odpowiedź na wydarzenia rabacji galicyjskiej, z całym bagażem problemów społecznych – obawiam się, aktualnych do dziś. Stąd ogólnoludzki wymiar dramatu opowiadającego o ludzkich wadach, zaletach, nastrojach, namiętnościach. Halka uwiedziona przez panicza Janusza, opowieść o nieszczęśliwej miłości – wszystko to w omawianym spektaklu tchnie autentyzmem, prawdziwie wzrusza, zastanawia, przejmuje, zapada w duszy i sercu słuchacza na zawsze. 

 

 Halka 413-497

 

Halka Wileńska w czasach dzisiejszych ukazuje wielkiego ducha polskiego, tragizm losu narodu, nic też nie traci ze swej aktualności, a wręcz nabiera nowej głębi, bogactwa i piękna. Ten uniwersalizm Moniuszki, jak muzyka Chopina, jest świadectwem wielkości i nieprzemijalności sztuki polskiej, która, jak pisał Jarosław Iwaszkiewicz: „Jest tęczowym mostem między Polską a światem. Jest tego świata ozdobą i wartością, świat ten nam tłumaczy i wyjaśnia, jak każda wielka sztuka”.

                                                                          Andrzej Szypuła