Przegląd nowości

Ziuta od Witkaca

Opublikowano: środa, 02, październik 2024 20:35

Jeśli ktoś pragnąłby zobaczyć i usłyszeć wydarzenie teatralne pokazujące maksimum możliwości warsztatowych jednego aktora, to koniecznie powinien trafić na pokaz Manifestu wg Witkacego w wykonaniu Ziuty Zającówny. Właściwie już na początku trzeba zrugać tych, którzy jeszcze Manifestu nie oglądali, bo ten monodram jest obecny w naszej przestrzeni teatralnej już od 30 lat!!!

 

Ziuta 1

 

Jego prapremiera odbyła się w Krakowie i nawet Ziuta nie pamięta dokładnie w jakim miejscu się to odbyło, ale później to cudo pokazywano w różnych miejscach w Polsce i za granicą, oczywiście także w Warszawie, a nawet w Niemczech, Finlandii i na Ukrainie. W każdym razie 30-lecie Manifestu wraz z Ziutą obchodzono hucznie w ramach specjalnej imprezy na 27. Międzynarodowym Konkursie Interpretacji Dzieł S. I. Witkiewicza w Słupsku, gdzie zresztą Ziuta Zającówna była główną jurorką.


Aż dziwnym się wydaje, że artystka tak wszechstronna, perfekcyjna, kreatywna i aktywna społecznie, nie została jeszcze obsypana najważniejszymi nagrodami i tytułami krajowymi i zagranicznymi, nie wyłączając nawet Nobla i Oscara, co już kilku innym Polakom się zdarzało.

 

Ziuta 2

 

Kim jest wobec tego Ziuta Zającówna. To dr hab. Józefa Jamróz-Zając, wykładowca Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie, reżyser, laureatka nagród na międzynarodowych festiwalach teatralnych, a także aktorka-monodramistka, związana także z amatorskim ruchem artystycznym jako jurorka festiwali teatralnych i konkursów recytatorskich, oraz instruktorka. Poza aktorstwem i reżyserią zajmuje się badaniami oraz praktyką emisji głosu. Była stypendystką Polsko-Amerykańskiej Fundacji Fulbrighta (2007). Prowadzi Teatr Proscenium, realizując w ramach Stowarzyszenia Teatrów Nieinstytucjonalnych w Krakowie niezależne projekty artystyczne (Teatralny Hyde Park).


Tworzyła monodramy na podstawie twórczości Rainera Marii Rilkego, Juliusza Słowackiego, Erazma z Rotterdamu i Mirona Białoszewskiego. A jeśłi chodzi o Witkacego to scenariusz Manifestu powstał na podstawie teoretycznego tekstu Stanisława Ignacego Witkiewicza o teorii Czystej Formy, z fragmentami: wierszy, dramatu Kurka wodna, prozy Niemyte dusze oraz jednoaktówki Negatyw szkicu.

 

Ziuta 3

 

To próba zmierzenia się z interpretacją Czystej Formy w teatrze. Ziuta Zającówna stworzyła scenariusz spektaklu, w którym odtwarza kilkanaście ról, nadając każdej postaci indywidualny charakter, przebiera się w różne kostiumy męskie i kobiece, śpiewa, tańczy, pije, zaczepia publiczność, nawet siadając na kolanach.

 

Ziuta 4

 

Jest duszona długim szalem, umiera, ale potem znów ożywa, by kontynuować wykład czy też wygłaszanie manifestu artystycznego przez człowieka, który krytycznie spoglądał na świat sztuki, a jednocześnie liczył na szerokie uznanie. Liczył, choć oczywiście trochę się tego wstydził, więc parafrazował zdanie zawarte w Epilogu do Pana Tadeusza o księgach, które trafiły pod strzechy i tłumaczył, że strzech już nie będzie w Polsce. Zapewne w sensie dosłownym niewiele się pomylił, ale metaforycznie jednak nie miał racji. Tym większą zasługą słupskich organizatorów jest festiwal a zarazem konkurs Witkacy pod strzechy. Miał on też swoje muzyczne akcenty. Przede wszystkim co najmniej w dwóch pozycjach konkursowych pojawiła się muzyka Karola Szymanowskiego tworząca atmosferę tamtych czasów, rozwichrzonego uduchowienia, zmysłowego opętania z nutką dekadencji.


Szeroką paletę kompozycji wokalno-instrumentalnych wykorzystał Teatr Novi z Ramą, grupa teatralna działająca przy Domu Kultury w Tarnowie Podgórnym w spektaklu, Autominetodon w reżyserii Artura Romańskiego, zaś fragment Koncertu skrzypcowego pojawił się w filmie Otchłań WItkacego w reżyserii Jakuba Gryzowskiego.

 

Ziuta 5

 

Ziuta z Szymanowskiego nie skorzystała, ale z obowiązkowym przytupem zatańczyła do Mazurka Fryderyka Chopina w transkrypcji orkiestrowej. Uznanie i podziw budziła nie tylko jej kondycja fizyczna, ale umiejętność posługiwania się głosem na scenie, gdzie każde słowo jest zrozumiałe, słyszalne i wyraźnie wypowiedziane, czy to w deklamacji, czy w śpiewie. Ten aspekt ma szczególne znaczenie dla sztuki aktorskiej, która niezauważalnie kieruje młodych adeptów sztuki scenicznej i filmowej w kierunku bełkotliwym. Miejmy nadzieję, że wychowankowie profesorki Ziuty od Witkacego wychodzą ze szkoły z nienaganną dykcją i wypowiadają się na scenie głosami odpowiednio postawionymi na oddechu, więc nie muszą się posługiwać mikroportami.


Sama artystka przyznała, że na początku jej kariery zawodowej profesorowie krytycznie wypowiadali się o jej warunkach głosowych, zarówno co do siły, jak i barwy. Doskonałe opanowanie warsztatu aktorskiego, ale także rozwinięcie słuchu muzycznego, pozwala jednak wyjść na prowadzenie także w tej kategorii.

 

Ziuta 6

 

W istocie przy odrobinie pracy nad sobą każdy, nawet ktoś, kto twierdzi, że słoń mu nadepnął na ucho, może przyzwoicie śpiewać. Spektakl Manifest należał do wydarzeń mistrzowskich pod każdym względem, bo sięgał nie tylko do teoretyczno-filozoficznych ambicji autora Wariata i zakonnicy, ale ukazywał zgnębienia i rozterki artysty, który widzi, że otaczająca go kultura, sztuka i cywilizacja wraz z polityką, jest wynikiem wielkiego, ogólnoludzkiego oszustwa, kłamstwa, które Witkacy określa terminem blagi. I taki wizerunek patrona słupskiego fesiwalo/konkursu udało się Ziucie Zającównie doskonale namalować, co robi już regularnie od 30 lat. Brawo!

                                                                        Joanna Tumiłowicz