W pierwszej chwili można było odnieść wrażenie, że pomyliło się teatry i trafiło na przedstawienie Cyrulika sewilskiego. Wrażenie całkiem uzasadnione, gdyż Rossini swoim obyczajem, a także epoki, wykorzystał później uwerturę z Aureliana w Palmirze w Cyruliku, a po drodze trafiła ona jeszcze do Elżbiety, królowej Anglii.
Odsyłamy zatem cyrulika tam, gdzie jego miejsca, a przenosimy się do Palmiry i oblegającego ją Aureliana (żyjący i panujący w III wieku rzymski cesarz Lucjusz Domicjusz i pokonana przezeń królowa Zenobia byli postaciami historycznymi, reszta zaś, zwłaszcza wątki romansowe, pozostają wytworem fantazji librecisty Felice Romaniego). W dwunastej operze Rossiniego uwertura posiada związek z jej materiałem tematycznym, a konkretnie arią fikcyjnego perskiego księcia Arsace Dolci silvestri orror“ z drugiego aktu.

Jego partia była zarazem jedną z ostatnich napisanych z myślą o kastracie – Giovannim Battiście Vellutim. W omawianym wykonaniu (Opera rara 2024, Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie 6 i 8 września 2024) przejął ją po nim Franco Fagioli, argentyński kontratenor, do którego chciałoby się zwrócić tymi oto słowy: „Panie Fagioli, niech pan nie fałszuje metryki i nie udaje, że nie żył w czasach Rossiniego!“. Bo inaczej nie sposób tak stylowo oddać istoty bel canta. Zarówno w zakresie kształtowania i prowadzenia kantylenowych fraz, a więc umiejętności śpiewu legato, jak i swobodnie pod względem technicznym artykułowanych koloraturowych ornamentów w wirtuozowskim rondzie z towarzyszeniem fletu Non lasciarmi in tal momento.
A wszystko to bez oznak najmniejszego wysiłku. Szczególnie w interpretacji Fagiolego zachwycały ustępy wykonywane mezza voce, w których prowadzący całość z Capellą Cracoviensis Jan Tomasz Adamus z wielkim wyczuciem dostosowywał do niego brzmienie orkiestrowego akompaniamentu.
I tu wdarł się drażniący dysonans. Jakieś „babsko“ (skądinąd młode i proszę nie poczytywać mi tego za przejaw seksizmu, lecz wyłącznie wyraz dezaprobaty wobec elementarnego braku kultury), które wcześniej wyszło, powróciło właśnie w momencie, gdy śpiewak nieledwie nucił a cappella, i zaczęło wspinać się na szczyt amfiteatralnie ustawionych rzędów głośno stukając obcasami.

Czyżby działała z poduszczenia wrogów artysty jak zwykła to czynić konkurencja w czasach Rossiniego, wypuszczając na przykład czarnego kota, który przebiegł w poprzek sceny podczas prapremiery Cyrulika sewilskiego? Nie dziwię się zatem, że Ludwik II Bawarski w pojedynkę zasiadał na widowni dworskiego teatru w Monachium, by nikt nie zakłócał mu kontemplowania dramatów muzycznych wspieranego przezeń Wagnera. W partii Zenobii, ukochanej Arsace, wystąpiła rodaczka Fagiolego, argentyński sopran Mercedes Arcuri. W arii typu di bravura Tremar Zenobia?, a więc złożonej z dwóch kontrastowych ogniw: lirycznego i popisowego, uwagę zwracała znaczna kultura muzyczna polegająca na delikatnej intonacji oraz ekspresyjnym ściszaniu, należałoby jedynie dopracować barwę koloraturowych ozdobników. Interesujące, że te mankamenty znikały w duetach z Fagiolim, w których osiągali pełną zgodność brzmieniową.
Tytułowej postaci głosu użyczył młody polski tenor Krzysztof Lachman, absolwent łódzkiej Akademii Muzycznej zaledwie sprzed trzech miesięcy, rodem z Małopolski. Artysta dysponował najbardziej nośnym głosem spośród całej obsady, bez trudu przebijając się przez zespołowe tutti. Posiada w pełni opanowane, charakterystyczne dla Rossiniego koloryzowanie linii melodycznej wokalizami, jedynie sięganiu do oktawy dwukreślnej brakowało jeszcze należytej pewności.

Arię Romani, a voi soltanto z pierwszego aktu poprzedziło solo na rogu naturalnym w wykonaniu Jaira Gomena Vesesa. W drugim akcie są to już w pełni wykształcone kawatyna Più non vedrai quel perfido i cabaletta Si, vendetta, które rozwinęły się z arii di bravura. Jan Tomasz Adamus bardzo plastycznie kształtował artykulację w połączeniu z dynamiką, na przykład smyczków w uwerturze, a także realizował partię klawesynu, towarzysząc śpiewakom w recitativi secchi. Na słowa uznania zasłużył ponadto Robert Bachara w niewielkim solo skrzypcowym w drugim akcie. Kraków powoli wyrasta na ważny ośrodek sztuki włoskiego kompozytora.

Na przełomie czerwca i lipca odbywa się poświęcony Rossiniemu festiwal (w tym roku obejrzeliśmy Hrabiego Ory, w poprzednich między innymi przywołaną Elżbietę, królową Anglii). Także w ramach Opera rara, cyklu Capellæ Cracoviensis, również pojawiają się jego opery - niegdyś Zygmunt, też z udziałem Franco Fagiolego. Aurelian w Palmirze w gronie tych samych wykonawców dzisiaj zaprezentowany zostanie w Pradze, a w piątek w Dreźnie.
Lesław Czapliński