Przegląd nowości

Marszowo i nostalgicznie

Opublikowano: wtorek, 10, wrzesień 2024 18:29

Ostatni, finałowy koncert Festiwalu Chopin i jego Europa był lżejszy w charakterze od większości pozostałych. Sprawił to głównie Franz Liszt ze swoimi utworami, a dopełnił nastrój pianista Cyprien Katsaris, jeden z legendarnych wirtuozów a zarazem artysta parający się komponowaniem, aranżacjami i muzycznymi happeningami.

 

Mazeppa 1

 

Na początku jednak pod batutą Antoniego Wita, który bez emocjonalnych oporów, bowiem jego poprzednik Kazimierz Kord za żadne skarby po odejściu z dyrektorskiego stołka by tego nie zrobił, pokierował swoją dawną orkiestrą Filharmonii Narodowej i usłyszeliśmy poemat symfoniczny Mazeppa, z mocno akcentowanym, głośnym marszowym, fanfarowym wielokrotnie powtarzanym motywem. 


Potem wciągnięto fortepian, do którego zasiadł fenomenalny technicznie Kevin Chen, by zadziwić publiczność huraganem precyzyjnych akordów i feerią pochodów oktawowych II Koncertu fortepianowego A-dur. Nie był to na szczęście czczy popis manualnej sprawności wirtuozowskiej, ale kreacja poparta pewnym planem budowania formy zbliżonej do poematu symfonicznego, przypomnijmy, „wynalazku” samego Franza Liszta.

 

Mazeppa 2

 

Tu również nie zabrakło już wcześniej zasygnalizowanej w Mazeppie sympatii dla rytmów marszowych i patetycznych odzywek instrumentów dętych. Trzeba przyznać, że Antoni Wit bardzo umiejętnie dozował te głośne fragmenty orkiestrowe, które w założeniu miały stanowić dialog z pianistą, dyskutować z nim, podnosić napięcie lub je tonować. Aby podkreślić jednak swój nieprzeciętny talent muzyczny Kevin Chen zagrał na bis niezwykle subtelnie, koronkowo, ale i bardzo wyraziście etiudę La Campanella skomponowaną przez Liszta, choć zbudowaną wokół melodii napisanej przez Paganiniego w jego Drugim koncercie skrzypcowym.

 

Mazeppa 3

 

Jeśli nazwalibyśmy ową miniaturę transkrypcją, to dalszy ciąg koncertu dawał kolejne przykłady takiego traktowania tematów muzycznych. Po przerwie, już przy innym fortepianie, zasiadł dobrze znany w Polsce Cyprien Katsaris, kolejny zagraniczny artysta mający spore zasługi w światowej promocji dorobku kompozytorskiego Stanisława Moniuszki, a właściwie transkrypcji sięgającej do kreatywności melodycznej Ojca Polskiej Opery.


Tym razem francusko-cypryjski pianista wykonał z niemałym zaangażowaniem wirtuozowskim, wcale nie ustępując pod tym względem pola młodemu Kevinowi Chenowi, aż dwie kompozycje Liszta, którym nadano nazwę Fantazji, choć oparte były na znanych tematach zaczerpniętych z utworów innych twórców. Obie Fantazje, pierwsza na temat Ruin w Atenach Beethovena, a druga na temat melodii węgierskich, a właściwie cygańskich, wsparte były rozbudowanym udziałem orkiestry, ale clou stanowiły efektowne popisy pianistyczne w typowo lisztowskim stylu. Aplauz skłonił solistę do zaproponowania aż trzech bisów.

 

Mazeppa 4

 

Pierwszy był rodzajem wariacji na zadany przez publiczność trzydźwiękowy temat, coś co mieściło się w tradycji XIX-wiecznych wirtuozów. Drugim członem bisów okazała się transkrypcja popularnej piosenki z muzyką Lucjana Kaszyckiego Pamiętasz była jesień, spopularyzowanej przez Sławę Przybylską w filmie Pożegnania z lat 50. Ciekawostką było to, że Katsaris przedstawił obecnego na sali autora opracowania, w cywilu profesora fizyki.

 

Mazeppa 5

 

Wreszcie rozgrzany powodzeniem solista zapowiedział, że pragnie Chopinem zamknąć Festiwal z Chopinem w nazwie i zagrał pięknie, nostalgicznie, jeden z najpopularniejszych Mazurków. Wszystkim słuchaczom finałowego koncertu rozdawano zaproszenia do wzięcia udziału w konkursie – plebiscycie na najlepszy, ich zdaniem, koncert w 20-letniej historii Festiwalu. Działając pod wpływem emocji można właśnie ten niedzielny wieczór 8 września 2024 wciągnąć na listę „hitów” owych dwóch dekad, choć autorka nie jest specjalną wielbicielką Liszta.

                                                                          Joanna Tumiłowicz