Przegląd nowości

Puccini pisze dla opery w Manaus

Opublikowano: wtorek, 10, wrzesień 2024 18:28

Można pomyśleć, że Daniel Catán Porteny to reinkarnacja Giacomo Pucciniego, który po śmierci, mając w swym dorobku dwie opery dalekowschodnie i jedną z Dzikiego Zachodu, zapragnął jeszcze dodać latynoską, choć wtedy, po załamaniu zapotrzebowania na naturalny kauczuk, słynna opera w Manaus była już zamknięta. Powstała w latach 90. ubiegłego stulecia Florencia w Amazonii (Florencia en el Amazonas) tego nieżyjącego już meksykańskiego kompozytora utrzymana jest w werystycznym stylu muzycznym. W partiach wokalnych dominują szeroko płynące frazy, a w brzmieniu idiofonów wręcz dosłuchać się można reminiscencji z Turandot.

 

Florencia w Amazonii 1

  

Z kolei pierwiastki natury fantastycznej występowały w Willidach, pierwszej operze Pucciniego. Tu dotyczą przede wszystkim postaci Rioloba (Rzecznego wilka), personifikacji rzeczno-puszczańskich żywiołów. To także katastrofa statku w zakończeniu pierwszego aktu i następujące potem cudowne ocalenie jego samego i pasażerów.

 

Florencia w Amazonii 2

  

Florencia w Amazonii to mający miejsce u progu ubiegłego stulecia rejs w poszukiwniu utraconego czasu, a także w głąb siebie przez osoby dramatu, będące  poniekąd życiowymi rozbitkami. Tytułowa bohaterka, brazylijska diva, płynie z kolumbijskiej Leticii na występy do Opery w Manaus przede wszystkim po to, by odnaleźć kochanka, którego miłością wzgardziła dla sławy. Paula i Alvaro pragną odzyskać uczucie łączące ich u zarania małżeństwa. Dziennikarka Rosalba (Różowa jutrzenka), zbierająca informacje o śpiewaczce, ma nadzieję, że nadarzy się okazja przeprowadzenia z nią wywiadu, a Arcadio, bratanek kapitana, marzy o podniebnych lotach i dotarciu do odległych krajów. To melodramat w pełnym tego słowa znaczeniu. Reżyserka Mary Zimmerman nadała przedstawieniu w nowojorskiej Metropolitan Opera (retransmisja obejrzana 7 września w krakowskim kinie Kijów, należącym do sieci Apollo Film) znamiona egzotycznej feerii. 


Statyści, mający do swych kostiumów (Ana Kuznanić) przypięte zoomorficzne rekwizyty amazońskiej fauny, poruszają się wokół miejsca akcji ujętego pomiędzy zielonymi ścianami nawiązującymi do rzecznych korytarzy w dżungli (dek. Riccardo Hernández). Niektórym rozwiązaniom wszakże nie sposób odmówić pomysłowości jak alegorie zarazy ciągnące trumny pośród oparów dymu, albowiem okazuje się, że w Manaus wybuchła właśnie epidemia cholery, która przekreśla wszystkie plany.

 

Florencia w Amazonii 3

 

Finałowy monolog Florencii, której pozostaje mistyczne zjednoczenie z ukochanym Cristobalem poprzez cudowną metamorfozę w motyla, którego najpiękniejszego okazu poszukiwał po ich rozstaniu, zaszywając się w dżungli, przypomina nieco ekstazę Izoldy w obliczu śmierci: „Wysłuchaj mnie, Cristobalu. Mój głos wznosi się ku tobie i rozwija skrzydła, dając schronienie miłości świata. Mój głos narodził się w Tobie, z Twoich rąk, które śnią lub obudź się, śnij o cudownych motylach”.

 

Florencia w Amazonii 4

 

Śpiew Ailyn Pérez odznacza się wielką kulturą muzyczną. Delikatna artykulacja z lekka rozszerzająca się dynamicznie, ekspresyjne ściszanie i wyrównana emisja świadczą o jej wokalnym kunszcie. W ogóle obsada nie miała słabych stron. Parze sentymentalnych kochanków: Rosalbie i Arcadiowi postaci i głosów użyczyli: sopran Gabriella Reyes i gwatemalski tenor Michael Chang, a charakterystycznym małżonkom Pauli i Alvarowi mezzosopran Nabcy Fabiola Herreta i baryton Michael Chioldi. W tajemniczego Riolova wcielił się włoski baryton Mattia Olivieri. Nad sprawnym przebiegiem całego spektaklu czujnie sprawowała dozór batuta Yannicka Nézet-Séguina, jak zawsze oryginalnie i stylowo ubranego w sposób korespondujący z tym, co oglądamy na scenie.

                                                                      Lesław Czapliński