Przegląd nowości

Polonia w rytmie krakowiaka

Opublikowano: czwartek, 12, wrzesień 2024 21:58

Poznańczycy już na wiele minut przed rozpoczęciem koncertu w komplecie zasiedli na estradzie i stroili instrumenty. Punktualność świadczy bowiem o ogólnym zdyscyplinowaniu, przekładającym się również na poziom gry. 

 

Filharmonia Krakowska 352

 

Formalnie filharmonia w tym mieście powstała w 1947 roku roku, ale wcześniej, niemieckim obyczajem, repertuar symfoniczny wykonywała orkiestra operowa, jako jedyna w międzywojennej Polsce działająca nieprzerwanie, z której w 1931 roku wyłoniła się Orkiestra Symfoniczna miasta stołecznego Poznania. Wieczór otworzyła błyskotliwa Uwertura Grażyny Bacewicz w neoklasycznym stylu, w której dominuje motoryczny żywioł. Zapewne nie przypadkiem, gdyż Łukasz Borowicz od lat specjalizuje się w wykonywaniu i propagowaniu spuścizny muzycznej tej kompozytorki, nagrywając jej symfonie z Berlińską Orkiestrą Symfoniczną, a koncerty skrzypcowe z Joanną Kurkowicz i wówczas kierowaną przez siebie Polską Orkiestrą Radiową.


Rozpoczęto z lekka przytłumionym dźwiękiem, z którego dopiero rozwijały się różne stopnie natężenia dynamicznego. Co prawda nasiliłbym crescendo we fragmencie z obsesyjnie powtarzającym się motywem opartym na efekcie narastania, w sumie jednak mieliśmy do czynienia z efektownym ujęciem tej partytury.

 

Filharmonia Krakowska 353

 

Muzyka Grażyny Bacewicz zabrzmiała raz jeszcze za sprawą bisu Bomsori Kim czyli popisowego Kaprysu polskiego tej kompozytorki i skrzypaczki (a i pianistki i literatki) w jednej osobie. Nastąpiło to po odegraniu z udziałem koreańskiej artystki, laureatki II Nagrody XV Konkursu im. Wieniawskiego w 2016 roku, Koncertu skrzypcowego op. 35 Ericha Wolfganga Korngolda, bardzo cenionego przez dyrygenta, który, zanim nim został, grał na tym instrumencie.

 

Filharmonia Krakowska 354

 

W pierwszej części, Moderato nobile, brakowało mi pełnej wyrazistości rozlewnej melodii jej głównego tematu, któremu niekiedy zarzucano wręcz filmową ilustracyjność, nieprzypadkowo, skoro kompozytor z pisania dla kina utrzymywał się na emigracji w Stanach Zjednoczonych, kiedy zmuszony był opuścić rodzinną Austrię, i posiłkował się tą twórczością kompletując materiał tematyczny tego dzieła. Z kolei w kadencji przy zetknięciu smyczka ze strunami od czasu do czasu towarzyszyły niepożądane szmery. Za to bez zarzutu pozostawały dwa pozostałe ogniwa. Pięknie wybrzmiewała szeroka kantylena lirycznej Romanzy, co nie dziwi, skoro skrzypaczka korzysta ze szlachetnego, osiemnastowiecznego instrumentu Guarneri del Gesù. W finałowym Allegro assai vivace na pierwszy plan wysunął się pierwiastek natury wirtuozowskiej tak w partii solowej, jak i orkiestrowej, prowadząc do efektownego acceleranda czyli przyśpieszenia w kodzie. W sezonie 2018/19 Bomsori Kim była bezpośrednio związana z Filharmonią Poznańską jako jej solistka-rezydentka. 


Drugą część wypełniła monumentalna, późnoromantyczna, gęsto instrumentowana Symfonia F-dur „Polonia“ op. 14 Emila Młynarskiego, znanego przede wszystkim jako dyrygent, kierujący Filharmonią Warszawską i Operą, mniej jako twórca dwóch koncertów skrzypcowych: d-moll i D-dur op. 11 i 16 (ten drugi nagrał swego czasu Nigel Kennedy). Łukasz Borowicz w pełni zapanował nad jej formą.

 

Filharmonia Krakowska 355

 

Pod jego batutą zyskała na dramaturgicznej zwartości, a także ukazana została znaczna jednorodność jej materiału tematycznego, tak że nie odczuwało się żadnych dłużyzn. Zainicjowane uderzeniami w kotły Adagio momentami przybiera formę marsza, a kiedy indziej na pierwszy plan wysuwają się kantyleny z utrzymanymi w niskim rejestrze solami skrzypiec w wykonaniu Marcina Suszyckiego, koncertmistrza orkiestry. 

 

Filharmonia Krakowska 356

 

Scherzo w tempie Presto i w rytmie oberka to fajerwerk instrumentacyjny, a finał jakby zaadresowany został do podwawelskiej publiczności za sprawą krakowiaka przebijającego się spośród orkiestrowego tutti w różnych ujęciach instrumentacyjnych. Na przestrzeni całej symfonii imponowało brzmienie blachy. Czy to z lekka dysonansowe ostinato rogów w pierwszej części intonujących motyw przewodni Fatum, czy wręcz organowe puzonów i tuby. Pewne zdziwienie mógł natomiast wywołać fakt, że w ramach inauguracji V Festiwalu Szymanowski/Polska/Świat zabrakło kompozycji jego bohatera. A przecież można było połączyć Poznań i Kraków za sprawą patronów ich filharmonii, a mianowicie poprzez Epitafium na śmierć Karola Szymanowskiego autorstwa Tadeusza Szeligowskiego.

                                                                     Lesław Czapliński