Przegląd nowości

Ostatnie akordy na zamknięcie Muzyki w starym Krakowie 2024

Opublikowano: sobota, 07, wrzesień 2024 16:43

Podobnie jak inauguracja, również zamknięcie tegorocznego, XLIX Festiwalu „Muzyka w starym Krakowie“ należało do orkiestry Filharmonii Krakowskiej, tym razem prowadzonej przez swego dyrektora artystycznego Aleksandra Chumałę. Trudno byłoby dopatrzyć się jakiejś spójnej koncepcji programowąej łączącej trzy zagrane tego wieczora utwory obejmujące trzy stulecia.

 

Muzyka w Krakowie 2024 13

 

Kameralny Oktet na instrumenty dęte (flet, klarnet, dwa fagoty, dwa puzony i dwie trąbki) Igora Strawińskiego utrzymany jest w neoklasycznym stylu, choć w niektórych wariacjach w rytmie walca prześwitują reminiscencje motywów mechanicznej muzyki z Pietruszki, a w finale daje znać o sobie synkopowany rytm korowodu że Święta wiosny. Po nim nastąpił zwrot do klasycyzmu jako takiego, a więc V Koncertu skrzypcowego A-dur KV 219 zwanego Tureckim od ronda ze zwrotami alla turca.

 

Muzyka w Krakowie 2024 14

 

Orkiestra starała się skupić na elegancji Mozartowskiego frazowania, zgodnie z zasadami klasycznego decorum czyli wyrazowej stosowności unikającej wszelkiej przesady. Przy pierwszym wejściu solisty pojawiła się pewna dysproporcja dynamiczna w związku ze zbyt nikłym brzmieniem skrzypiec, z czasem ulegająca wyrównaniu, choć pozostał nieco matowy ich tembr. We wspomnianym rondzie alla turca zwracały uwagę ściszone powtórzenia głównego motywu. Gra Krzysztofa Jakowicza, który za niespełna miesiąc obchodzić będzie 85 urodziny, największe wrażenie wywierała w trzech kadencjach, a w skrajnych nawet dochodził do głosu pierwiastek wirtuozowski.


Podobnie było w przypadku wykonanego na bis Presta z VII Fantazji Georga Philippa Telemanna, poprzedzonego Largo z tego utworu, poświęconego pamięci niedawno zmarłego Leszka Berwaldta, krytyka muzycznego i dyrektora programowego Filharmonii Krakowskiej.

 

Muzyka w Krakowie 2024 15

 

Najbardziej błyskotliwym okazał się wszakże Krakowiak Panczo (Panojatisa) Bojadżijewa, kolegi solisty z czasów studiów, w związku z czym przytoczył autoironiczną anegdotę jak to kompozytora nie chciał wpuścić św. Piotr, bo skrzypkowie nie są pożądani, a na uwagę tamtego, że dostrzega w środku Jakowicza, odparł: „A jakiż z niego skrzypek“. Bardzo cenię tego artystę, ale nie w repertuarze Mozartowskim. Pamiętam, że przed laty też miałem zastrzeżenia do interpretacji bodajże IV Koncertu D-dur KV 218.

 

Muzyka w Krakowie 2024 16

 

Drugą część koncertu wypełniła IV Symfonia e-moll op. 96 Johannesa Brahmsa, uważanego niekiedy za klasyka zabłąkanego w dobie romantyzmu. Dla którego liczyła się przede wszystkim dyscyplina formalna, wolna od wszelkiej programowości. Niby wszystko było jak w nutach stoi, zagrane pod każdym względem poprawnie, ale niewiele więcej z tego wynikało. Brak większego zróżnicowania dynamicznego wywoływało odczucie pewnej monotonii. O ile giocoso w Scherzu znalazło odzwierciedlenie w artykulacji, to zabrakło mi pierwiastka passionato z oznaczenia następnej części. Wyróżniło się natomiast dużej urody solo fletowe Natalii Jarząbek we wspomnianym, wariacyjnie ujętym finale.

                                                                                  Lesław Czapliński