Przegląd nowości

Dobrze, dobrze, słuszność macie!

Opublikowano: środa, 28, sierpień 2024 20:47

Słowa ze śpiewanego przez Stefana Prologu do Strasznego dworu, nie wszystkim przypadły do gustu. Bo po pierwsze, czy mając do czynienia z jedną z najwspanialszych polskich oper komicznych nie należało pokusić się o wykonanie sceniczne, a choćby tylko semi-sceniczne?

 

Straszny dwor,Chopin 1

 

Przecież największa w Europie scena Teatru Wielkiego – Opery Narodowej jest do tego stworzona i tutaj właśnie dyrektorował kiedyś sam Stanisław Moniuszko. Niektórzy miłośnicy tradycji wciąż marzą o tym, by zobaczyć naszą narodową operę „jak Pan Bóg przykazał”, tzn. z kostiumami z epoki, z fantazyjnie tańczonym Mazurem, z odświętnymi kolorowymi kontuszami i z pasami słuckimi oraz innymi elementami dawnego obyczaju. Skoro modą stało sięganie do zabytkowego instrumentarium, a w tzw. terenie działają liczne grupy rekonstrukcyjne, można przypuszczać, że taka inscenizacja spotkałaby się z entuzjastycznym przyjęciem przynajmniej części kulturalnej widowni.


Po drugie można co nieco wybrzydzać na dobór solistów, wśród których jedynym wykonawcą bez zarzutu, chociaż także bez charyzmy i barwy głosu niezapomnianego Andrzeja Hiolskiego, był Artur Ruciński, specjalnie porzucający rodzinne wakacje, by pokazać się w stolicy. Jak ciekawie wypadłaby aktorsko i głosowo kreacja ubranej odpowiednio do swej urody Agnieszki Rehlis w roli „niczego sobie” stryjenki Cześnikowej, a także, już mniej odpowiednio, Starej niewiasty. Ile śmiechu przyniosłaby dykcja w arii Hanny Do grobu trwać w bezżennym stanie, którą wzięła na warsztat sopranistka z Meksyku Karen Gardeazabal. W istocie pięknie poradziła sobie z koloraturami, tyle tylko, że jej emisja w górnych rejestrach nie była spójna ze średnicą, a wibracja zbyt duża. Może wzruszylibyśmy się dramatycznym Matko moja miła! Petra Nekoraneca, gdyby pewne spółgłoski i samogłoski przerobił z czeskiego na nasze i nabrał większej swobody w fermatach.

 

Straszny dwor,Chopin 2

 

A i Zbigniew Pawła Konika miałby do poprawienia akcentowanie ostatnich sylab. Wtedy nie czepialibyśmy się pewnej sztywności Jadwigi – Agaty Schmidt, ani Macieja Mariusza Godlewskiego. Spuścilibyśmy nawet zasłonę miłosierdzia na niskie „f” Skołuby Rafała Siwka i lekko wypchnięte górne dźwięki Damazego Krystiana Adama. Jeden ze złośliwych krytyków zarzucił Fabio Biondiemu, że nie umie współpracować ze śpiewakami, bo tak ustawił solistów, by nie widzieć ich i nie być też widocznym dla nich. Nie żałowalibyśmy, że Mazur jest tańczony na stojąco, choć dyrygent podryguje rytmicznie. Cieszylibyśmy się z zestawu historycznych instrumentów, wśród których zapadły w pamięć sola klarnetowe i ucieszne glissanda oboisty. Moglibyśmy docenić ciekawe muzyczne innowacje wprowadzone do niektórych fraz i wyciągnięcie tradycyjnego tempa w scenach zbiorowych. Bo też kapelmistrz orkiestry Europa Galante z talentem i intuicją wprowadził do partytury szereg własnych pomysłów, które mogły być traktowane jak odkrycia. Na potrzeby przyszłego nagrania, które z niebywałą konsekwencją publikuje Narodowy Instytut Fryderyka Chopina przygotowano pełniejszą wersję opery, z rzadko, a być może nigdy nie wykonywaną Sceną 3 z Aktu IV, gdzie Hanna rozmawia ze Stefanem o jakiejś tajemnicy, która tłumaczy powód przedwczesnego wyjazdu. Nie jest ona może szczególnie cenna artystycznie, ale w pomnikowym nagraniu może być potrzebna. A jakże przy okazji warto zapoznać się literalnie z trudnym niekiedy do zrozumienia z odległości sceny librettem chóru w Mazurze, który definiuje w prostych słowach, czym jest dla nas wszystkich muzyka. Ach! Muzyka to cudo! Cieszy, poi, wzruszy. Nie da nas owładnąć nudą, Ona rajem duszy. To uczucia maluje, To w nas zapał budzi, Ona uszlachetnia ludzi. Czy trzeba jeszcze do tego coś dodawać? Starajmy się wszyscy, by to co cenne nam nie umknęło. Naiwnością byłoby liczyć, że świat, który reprezentuje Europa Galante, wchłonie ten wielobarwny bukiet śpiewany w naszym nadwiślańskim narzeczu, ale my sami z tego doświadczenia wychodzimy bardzo wzbogaceni.

                                                                           Joanna Tumiłowicz