Przegląd nowości

Mistrzyni pianissima - Muzyka w starym Krakowie 2024

Opublikowano: czwartek, 29, sierpień 2024 21:46

Potwierdziły się moje wrażenia z niedzielnego występu Maxime Snaterse z Orkiestrą Akademii Beethovenowskiej w V Koncercie Beethovena, że jej najmocniejszą stroną jest touché czyli uderzenie. Tym razem cały wieczór pod hasłem Łabędzi śpiew należał do niej w ramach recitalu danego w szóstym dniu festiwalu Muzyka w starym Krakowie.

 

Muzyka w Krakowie 2024 3

 

Odbył się on w auli Akademii Muzycznej, niegdyś sali posiedzeń rady nadzorczej „Florianka“ czyli jak sama nazwa wskazuje towarzystwa ubezpieczonego od pożarów. Międzynarodowego, skoro wrocławska Akademia Muzyczna też znalazła pomieszczenie w jego dawnej siedzibie. Program recitalu pozwolił holenderskiej artystce przeprowadzić słuchaczy przez trzy stulecia muzyki fortepianowej, czy też klawiszowej, jeśli zważy się pierwotne przeznaczenie pierwszego utworu.


O ile wolę słuchać kompozycji Rameau w wersji na ten instrument, to w przypadku François Couperina jak sama nazwa jego cyklu wskazuje - Utwory na klawesyn - powinny one być na nim wykonywane. W wydaniu fortepianowym wybrana przez Snaterse miniatura pod tytułem Wizjonerka brzmiała zbyt przyciężko ze względu na jego masywny dźwięk. Jakby na potwierdzenie opinii Voltaire'a, że to instrument dla „garkotłuków“ w przeciwieństwie do subtelnego, arystokratycznego klawesynu. 

 

Muzyka w Krakowie 2024 4

 

Wariacje na temat Corellego op. 42 Siergieja Rachmaninowa to jego autorska wizja niewiele mająca wspólnego z historycznym pierwowzorem. Bardziej liryczne ustępy sąsiadują w niej z wirtuozowskimi, stanowiąc dla wykonawcy nie lada wyzwanie. Pod palcami pianistki znów najpiękniej brzmiały srebrzyście zabarwione tony z wysokich oktaw.

 

Muzyka w Krakowie 2024 5

 

Z kolei w Schumannowskich pieśniach bez słów op. 133 potwierdziła się predylekcja artystki do ulotnych nastrojów w ogniwach Gesänge der Frühe utrzymanych w poetycko-marzycielskiej aurze: Belebt, nicht zu rasch i Bewegt. Podobnie było w przypadku dźwiękowych pejzaży roztaczanych w Skriabinowskich Pięciu preludiach z op. 74. Jakby zamglonych w przypadku drugiego (Très lent, cintemplatif) i czwartego (Lent, vague, indécis), albowiem za pomocą odpowiedniego zastosowania pedalatury rozmazaniu uległy ich kontury. Tłumaczy to także wybór na zwieńczenie występu Poloneza-fantazji op. 61 Fryderyka Chopina, w którym rytmy tego zaledwie na moment wyłaniają się i z powrotem nikną w ogólnej narracji, co zdaje się odpowiadać naturze i wrażliwości niespełna trzydziestoletniej artystki.

                                                              Lesław Czapliński