Mówi się, że polski telewidz kocha seriale kryminalne i ma w czym wybierać. Ojciec Mateusz przyszedł w 2008 roku do ich domu z Sandomierza, Komisarz Alex w 2011 – z Łodzi, a teraz wkracza Profilerka z Augustowa. Kierunek na północny-wschód oznacza też, że poprzednie seriale kilkusetodcinkowe są budowane zgodnie z wymogami licencji zagranicznej, zaś 12 odcinków nowej produkcji TVP jest wytworem czysto polskim, bo scenariusz napisała debiutująca w tej kategorii scenografka i producentka telewizyjna Grażyna Molska. Tutaj intryga kryminalna jest niepomiernie bardziej skomplikowana i także w większym stopniu makabryczna, co nieźle wzmacnia oprawa muzyczna Rafała Gorączkowskiego. Serial różni się od swych konkurentów również rozbudowaną charakterystyką bohaterów serialu. Zarówno osobowość i sytuacja rodzinna pani psycholog Julii Wigier – gra ją Wiktoria Gorodeckaja – próbującej stworzyć sylwetkę mentalną zbrodniarza, jak i życie prywatne pozostałych uczestników intrygi – komisarza Karola Nadzieji (rola Michała Czerneckiego), a także głównego podejrzanego itd. dalekie są od ideału.

Praktycznie nie ma tutaj w pełni szczęśliwej, normalnej rodziny, są tylko albo dysfunkcyjne, albo patologiczne. Ten aspekt kryminalnej szarady, w której zagadkowa jest również sytuacja osobista głównych protagonistów i antagonistów, daje większe pole do dyskusji i wzbogaca artystycznie całe przedsięwzięcie. Pod tym względem fabuły 45-minutowych odcinków Ojca Mateusza czy Komisarza Alexa są dosyć ubogie i monotonne, więc prywatne stosunki bohaterów stają się niekiedy pożywką dla krytyków. Sławomir Pietras, stały felietonista tygodnika Angora, podsuwał nawet twórcom serialu o sandomierskim proboszczu pomysły na ożywienie postaci gospodyni duchownego. Chciałby skłócić ją z księdzem i przegnać z parafii, albo ożenić wreszcie z Pluskwą, lub którymś z policjantów, nie mówiąc już o morderstwie tej „pyskatej przekupy". Wreszcie rzutem na taśmę dyrektor Pietras napisał: „Nie śmiem marzyć o romansie Natalii z księdzem Mateuszem", co tylko świadczy o tym jak dla telewidzów ważne są w takich kryminalnych historiach wątki poboczne. Konkurencja wspomnianych seriali rozgrywa się nie tylko na planie czystego suspensu, dreszczyka wytwarzanego w celu wzmożenia napięcia albo zaskoczenia i konstrukcji psychologicznej bohaterów, ale także przy zestawieniu jakości elementów składowych sztuki filmowej. W Profilerce trzeba zauważyć znakomite zdjęcia Tomasza Wójcika opisujące urzekającą przyrodę okolic Augustowa, ale również wspomnianą już muzykę. Świetnie przygotowany młody kompozytor Rafał Gorączkowski serwuje szeroką paletę harmonii, orkiestrowej instrumentacji, motywów muzycznych, a także ciekawych etiud chóralnych jakby z Dafnisa i Chloe Ravela. Czy te składowe obrazu w reżyserii Moniki Jordan-Młodzianowskiej zapadną w ucho tak mocno, jak stworzone przez Michała Lorenca rwące się pizzicata smyczków w Ojcu Mateuszu, czołowym motywie serialu, pokaże czas.
Joanna Tumiłowicz