Przegląd nowości

Gawrońska śpiewała lirycznie i z nutką dramatyczną

Opublikowano: czwartek, 08, sierpień 2024 10:04

Nazywanie żeńskiego głosu sopranowego słowiczym już się opatrzyło i raczej pasuje do sopranów koloraturowych. Głos Ewy Gawrońskiej, która dosyć szybko zakończyła karierę wokalną, zasługuje jednak na najwyższe pochwały. Ci, którzy ją słyszeli w końcu lat 70. w Warszawskiej Operze Kameralnej, a także do końca lat 80. na deskach Teatru Wielkiego – Opery Narodowej mogą zaświadczyć, że tak czysto, precyzyjnie i muzykalnie rzadko który sopran gładko przechodził od operetkowych lekkości Kálmána, do finezji u Mozarta, przez spintowe pochody w górę u Madama Butterfly Pucciniego i w Balu maskowym Verdiego, aż do popisowej arii Hrabiny w operze Moniuszki. Ewa Gawrońska dodała do tego jeszcze kreację współczesną w operze Manekiny Zbigniewa Rudzińskiego, gdzie brawurowo partnerowała zmarłemu niedawno Jerzemu Artyszowi.

 

 

CD Gawronska

 

Firma DUX korzystająca w tym wypadku z nagrań Polskiego Radia zdecydowała się wydać w roku 2024 ponownie krążek z datą 1997. Ewa Solińska słusznie napisała w książeczce dołączonej do płyty, że „spełniamy oczekiwania wielbicieli pięknego śpiewu”, a także iż głos Ewy Gawrońskiej jest „wspaniały, soczysty, mieniący się wieloma nasyconymi kolorami”. Ze swej strony mogę dodać, iż mamy przy tej okazji popis znakomitego prowadzenia i oparcia wolumenu na oddechu, świetnej dykcji i w ogóle doskonałej techniki wokalnej. Artystka śpiewa z orkiestrami arie operetkowe i operowe, a z fortepianem pieśni – Chopina, Moniuszki i Szymanowskiego. Na końcu, jako wisienka na torcie pojawia się jeszcze piosenka żołnierska Ułan i dziewczyna wykonywana z orkiestrą i chórem Centralnego Zespołu Artystycznego Wojska Polskiego, gdzie sopranistce patronuje nasz zjawiskowy i legendarny baryton Andrzej Hiolski. Samo wydanie takiej płyty „wspomnieniowej” jest już zdarzeniem godnym zauważenia i proszącym się o kontynuację. Tym większa zasługa DUX-a, że przypomniał Ewę Gawrońską. Zawód śpiewaka operowego, zwłaszcza w głosach żeńskich, trwa krótko. Media takie jak radio tylko w specjalnych audycjach, np. Duża czarna, pozwalają sobie przypominać znakomite nagrania historyczne, nierzadko mimo upływu czasu i rewolucji w technikach nagraniowych, brzmiące daleko lepiej niż współczesne, a w każdym razie dowodzące ciekawszej artystycznie wizji wykonawczej. Ogólnie obserwujemy jednak pogoń za nowościami i coraz młodszymi wykonawcami. Zabawnie to wygląda, kiedy nadaje się nagranie muzyki dawnej, powiedzmy barokowej, ale komentator niemal przeprasza, że wybrał rejestrację sprzed kilku lat, a nie sprzed tygodnia. Zwracając się do wydawnictwa płytowego DUX i do innych oficyn nagraniowych, a także nieocenionej radiowej „Dwójki” pozwalam sobie zaapelować, by odnowili naszą pamięć o innych znakomitościach polskiej wokalistyki. Ewa Gawrońska miała jeszcze szczęście, że z różnych nagrań skomponowano album z ponad 75 minutami muzyki, ale byli u nas śpiewacy, jak np. Alicja Dankowska, której nie wydano żadnej płyty solowej, Leonard Andrzej Mróz ma chyba na koncie tylko płytę z Kolędami, a Andrzej Saciuk nawet tego nie zyskał. Przykładów niesprawiedliwości dziejowej można by pewnie znaleźć jeszcze więcej, zajrzyjmy więc do archiwów i zróbmy coś dla polskiej kultury muzycznej.

                                                                        Joanna Tumiłowicz