W ogrodzie na tyłach krakowskiego Teatru KTO, powstałego w miejscu, w którym znajdowało się zabytkowe kino Wrzos. Rozciąga się on na skarpie wzgórza Krzemionki i zaopatrzony został w widokowe platformy. Budynki tworzące pierzeję ulicy Zamoyskiego stanowią naturalne ekrany, wyciszające hałasy związane z ruchem panującym w rozciągającym się poniżej Podgórzu.

W tej scenerii Teatr Mumerus zorganizował koncert muzyków na co dzień dostarczających oprawy dźwiękowej do jego spektakli. Alicja Margolin z upodobaniem sięgająca do instrumentów elektronicznych (teremin), tym razem skorzystała ze wspomaganych elektronicznie klawiszowych. Susanna Jara zagrała na skrzypcach, cymbałach i lirze korbowej, a Michał Błaszak posłużył się kontrabasem i samplerem. Cała trójka włączyła ponadto swoje głosy, pogwizdywanie oraz efekty perkusyjne wydobywane poprzez klaskanie.
Za pomocą tych nietypowych środków przedstawiła własne wersje klasycznego repertuaru od Johanna Sebastiana Bacha po Belę Bartóka, z Beethovenem i Chopinem po środku. Tematy z utworów tych kompozytorów w nietypowej dla nich aranżacji posłużyły jako źródło improwizacji.

W tym ujęciu la Folia, barokowa forma sonatowa, zgodnie ze swą nazwą zabrzmiała naprawdę szaleńczo. Na mnie jednak największe wrażenie wywarły Tańce rumuńskie Bartóka przywodzące mi na myśl eksperymenty Zygmunta Krauzego z rozstrojonymi pianinami. Na bis artyści przedstawili swoje ujęcie Bolera Maurice'a Ravela. Całość zakończyła efektowna iluminacja, choć tym razem, w przeciwieństwie do popularnych widowisk sprzed lat, dźwięk i światło pojawiły się rozdzielnie.
Lesław Czapliński