Tango i Cyganeria
Od trzydziestu lat towarzyszę buskiemu festiwalowi jako dziennikarka a przede wszystkim miłośniczka muzyki. I od trzydziestu lat buski festiwal mnie nie zawodzi. Zawsze znajduję na nim coś, co mnie zachwyci, urzeknie albo…zdenerwuje. Dziś napiszę o tym, co mi się podobało.
Od kilku lat oficjalną inaugurację festiwalu poprzedzają prezentacje w Muszli Koncertowej, w Parku Zdrojowym, chórów akademickich biorących udział w Międzynarodowym Przeglądzie Święty Krzyż. W tym roku, w popołudniowym koncercie, mieliśmy okazję posłuchać: Chóru Akademickiego Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (dyrygenci: Paweł Choina, Tomasz Cepiel), Chóru Uniwersytetu Rolniczego im. Hugona Kołłątaja w Krakowie (dyrygent Joanna Gutowska-Kuźmicz), Chóru Cantanti z Akademii WIT w Warszawie (dyrygent Michał Sergiusz Mierzejewski) oraz Chóru Akademickiego Politechniki Świętokrzyskiej z Kielc (dyrygent Małgorzata Banasińska-Barszcz).
Chociaż żar się z nieba lał licznie zgromadzona publiczność gorąco oklaskiwała śpiewaków. Nie mniej gorąco widownia przyjęła inaugurującą festiwal operę Giacomo Pucciniego Cyganeria w wykonaniu studentów Wydziału Wokalno-Aktorskiego Akademii Muzycznej im. K. Szymanowskiego w Katowicach, w reżyserii Michała Znanieckiego (śpiewakom towarzyszyła Ukraińska Orkiestra Symfoniczna Nadiia, pod batutą Jurka Dybały). Historię powstania muzycznego dzieła i jego libretta, opowiadającego o nieszczęśliwych miłościach i biedzie członków paryskiej bohemy z końca XIX wieku, przybliżył widzom miłośnik opery, krytyk muzyczny, Adam Czopek.
Największym zaskoczeniem była scenografia – zamiast na nieogrzewanym poddaszu bohaterowie widowiska znaleźli się w… slumsach. Przed drugą częścią spektaklu Michał Znaniecki, w rozmowie z Adamem Czopkiem, przyznał, że pomysł na inscenizację podsunął mu sam Puccini, który chciał pokazać w operze to, na co publiczność patrzeć nie chciała, czyli ludzką biedę. Zdaniem Znanieckiego relacje między bohaterami szokujące już za życia Pucciniego, są szokujące także dla nas: bohaterka uwodzi mężczyznę żeby mieć co jeść, mężczyzna rozstaje się z dziewczyną by ta, dla własnego dobra, znalazła bogatszego kochanka, a to wszystko jest przecież amoralne. Sądząc po owacji buskiej publiczności ta interpretacja się podobała, a na brawa zasłużyli wszyscy odtwórcy głównych ról: Monika Radecka (Mimi), Barbara Mościcka (Musetta), Michał Ryguła (Rodolfo), Kacper Kostrzewski (Marcello) oraz odpowiadająca merytorycznie za ich przygotowanie znakomita artystka (znana buskowianom) Ewa Biegas. Dyrektor artystyczny festiwalu, Artur Jaroń, w wywiadzie dla portalu Maestro mówił, że ma nadzieję, iż ta muzyczna młodzież za 30 lat będzie błyszczeć na scenach operowych świata, czego im szczerze życzymy.
Błękitna rapsodia
W jednym z festiwalowych koncertów znalazły się dzieła symfoniki klasycznej. W pierwszej części wystąpiła znakomita skrzypaczka, Agata Szymczewska, która zachwyciła publiczność wykonaniem II Koncertu skrzypcowego d-moll op. 22 Henryka Wieniawskiego. Mimo owacji na stojąco, bisu, niestety, nie było. W drugiej części Artur Jaroń, nie tylko dyrektor artystyczny festiwalu, ale przede wszystkim pianista, wykonał najpierw rzadko grywaną Fantazję na fortepian i orkiestrę Claude’a Debussy’ego a potem Błękitną rapsodię George’a Gershwina.
Tu warto podkreślić, że jego występ był etapem przewodu doktorskiego, ocenianym przez obecną na widowni komisję. Publiczność wydała swój werdykt burzliwymi oklaskami, artysta zagrał także bis. Uzupełnieniem programu było brawurowe wykonanie Farandoli ze suity Arlezjanka Georgesa Bizeta przez Orkiestrę Filharmonii Podkarpackiej pod batutą Mirosława Jacka Błaszczyka, która towarzyszyła także solistom.

Najpiękniejsza jest muzyka polska – w koncercie pod takim zwodniczym tytułem wystąpili dwaj wybitni polscy artyści: wiolonczelista Tomasz Strahl i pianista Janusz Olejniczak. Zagrali bowiem nie tylko kompozycje Fryderyka Chopina i Ignacego Jana Paderewskiego ale także Franza Schuberta i Manuela de Falli. Ich występ w sali koncertowej sanatorium Marconi stał się prawdziwą ucztą dla melomanów. Sonata a-moll Arpeggione na fortepian i wiolonczelę Franza Schuberta w ich wykonaniu przeniosła nas w inny świat.

Buska publiczność miała także okazję obejrzeć Papkinadę, widowisko upamiętniające urodzonego w Kielcach aktora, Wiesława Gołasa. W trakcie półtoragodzinnego przedstawienia przypomniane zostały skecze i piosenki, które rozsławiły artystę. Agata Klimczak-Kołakowska, dyrektorka Kieleckiego Centrum Kultury, autorka scenariusza, napisała także teksty piosenek opowiadających o życiu aktora.
W rolę matki wcieliła się Beata Wojciechowska a siostry Basi – Aleksandra Lipińska. Muzykę skomponował Wojciech Lipiński. Wykonawcami spektaklu byli aktorzy i piosenkarze głównie związani z Kielcami i trzeba przyznać, że ich interpretacja skeczów i piosenek zasłużyła na gorące oklaski widzów.
Prawykonania
W bogatym programie festiwalu, w koncercie zatytułowanym Messa di Gloria, obok dzieła Giacomo Pucciniego znalazł się Koncert na flet, ograny i orkiestrę Zbigniewa Kruczka, pod tytułem Féeries. Czteroczęściowe dzieło powstało na zamówienie Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. Jego prawykonanie odbyło się kilka dni wcześniej w Archikatedrze Oliwskiej, w ramach 67. Międzynarodowego Festiwalu Muzyki Organowej, w wykonaniu Łukasza Długosza (flet) i Romana Peruckiego (organy) oraz Orkiestry Symfonicznej Filharmonii Bałtyckiej pod batutą Jack Rogali. Jacek Rogala poprowadził również koncert w Busku-Zdroju z tymi samymi solistami i Orkiestrą Symfoniczną Filharmonii Świętokrzyskiej.

Publiczność przyjęła utwór entuzjastycznie, podobnie jak sześcioczęściową Messa di Gloria, na orkiestrę, chór i dwa głosy, skomponowaną przez Pucciniego jako ćwiczenie dyplomowe w Instituto Musicale Pacini. Prawykonanie miało miejsce 12 lipca 1880 roku w Lukce i od tego czasu dzieło bywa często wykonywane przy szczególnie uroczystych okazjach. W Busku solistami byli: Adam Zdunikowski (tenor) i Adam Szerszeń (baryton), a towarzyszyła im Orkiestra Symfoniczna Filharmonii Świętokrzyskiej oraz Chór Filharmonii Śląskiej, jak zwykle znakomicie przygotowany przez Jarosława Wolanina. W dwuczęściowym koncercie zatytułowanym Światowe prawykonania najpierw popis swoich umiejętności dało utalentowane małżeństwo Klara i Adrian Janusowie, pianistka i śpiewak obdarzony mocnym bas-barytonem. Duże wrażenie zrobiło na słuchaczach zwłaszcza wykonanie przez Adriana pieśni Ridna maty moja ukraińskiego kompozytora Platona Maiborody. Prawykonania pojawiły się w drugiej części koncertu. Autorem trzyczęściowej suity na klarnet, altówkę i fortepian pod tytułem A day of a single man był kompozytor i muzykolog Wojciech Stępień, który dwa lata temu przebywał na rocznym stypendium Fundacji Fulbrighta w Los Angeles. Inspiracją dla niego była książka Single man Christophera Isherwooda, opowiadająca o jednym dniu z życia mężczyzny, który stracił miłość swego życia. Obecny na sali kompozytor cytował jej fragmenty oraz wyjaśnił, że suita jest szkicem do opery, którą napisał i która zostanie pokazana w Los Angeles.
Tu warto dodać, że powieść Isherwooda została sfilmowana kilkanaście lat temu przez amerykańskiego projektanta mody i reżysera filmowego, Toma Forda, a w głównej roli wystąpił wybitny, brytyjski aktor Colin Firth. Utwór wykonało trio: Mariusz Barszcz (klarnet), Maciej Jaroń (altówka) i Artur Jaroń (fortepian) a publiczność nagrodziła ich oraz kompozytora gromkimi brawami. Tego dnia trio wystąpiło jeszcze raz w utworze zatytułowanym Impression For Threes komponowanym przez Pawła Koreptę, dyrektora Szkoły Muzycznej I stopnia im. Krzysztofa Pendereckiego w Busku-Zdroju, specjalnie na 30. Festiwal im. Krystyny Jamroz. Takiego oblężenia publicznością kościoła pod wezwaniem św. Brata Alberta jak na koncercie muzyki sakralnej, chyba jeszcze nie było. Zajęte były nie tylko wszystkie siedzące miejsca wewnątrz i na zewnątrz, ludzie siedzieli także na schodach, a nawet na stopniach ołtarza. Taką magię miały nazwiska Alicji Węgorzewskiej, Wiesława Ochmana i buskowianina Jakuba Oczkowskiego. Akompaniował im na organach i fortepianie a także występował jako solista, Robert Grudzień, który wykonał m.in. skomponowany przez siebie utwór na cześć 30. edycji festiwalu.

Tango moja miłość
Taki tytuł nosił autorski koncert znakomitego skrzypka Krzysztofa Jakowicza, któremu towarzyszył zespół Tango Attack w składzie: Hadrian Filip Tabęcki (fortepian, aranżacje), Grzegorz Bożewicz (bandoneon), Piotr Malicki (gitara). W programie znalazły się tanga polskich kompozytorów, m. in. Odrobinę szczęścia w miłości Jerzego Petersburskiego, Czy pamiętasz tę noc w Zakopanem Zygmunta Karasińskiego czy Chryzantemy złociste Zbigniewa Maciejowskiego. Wyjątkami były jedynie Besame mucho Consuelo Velazquez i Całuję twoją dłoń, madame Ralpha Erwina. Koncert brawurowo poprowadził Krzysztof Jakowicz, dowcipnie i ze swadą opowiadający historie kompozycji, wzbogacając je… fraszkami Sztaudyngera. Był też gwiazdą wieczoru, bo aranżacje jego zięcia, Hadriana Tabęckiego, zostały przygotowane z myślą o nim, jako soliście. Ten koncert, z którym muzycy jeżdżą po Polsce, zasługuje na uwagę, bo jest miłą dla oczu i uszu rozrywką. Publiczności nie zabrakło także na koncercie muzyki filmowej z udziałem pianisty, absolwenta kieleckiej szkoły muzycznej, Maksyma Rzemińskiego, który mimo choroby i temperatury ponad 39 st. C., nie odwołał występu. Na widowni była spora grupa fanów, która głośno reagowała na kolejne utwory, a artysta zachęcany oklaskami i okrzykami, zagrał także bis.
W Busku towarzyszył mu kwartet smyczkowy. Do zwolenników nieco lżejszej muzyki adresowany był też koncert Stanisława Soyki, który zaśpiewał kilkanaście swoich najbardziej znanych piosenek i kilka nowych. Artysta sam zasiadł przy fortepianie a towarzyszyła mu Grott Orkiestra, rodzinny zespół złożony z 10 muzyków.
Nie tylko w Busku
Tradycyjnie festiwalowe koncerty odbywały nie tylko w Busku-Zdroju, ale również w Ożarowie, Skalbmierzu, Złotej, Chmielniku, Szydłowie, Solcu-Zdroju czy Starachowicach. Po pięciu latach przerwy festiwal zawitał też do Starej Synagogi w Pińczowie. Dla chętnych zamontowano telebim i ustawiono krzesełka obok synagogi. Koncert zatytułowany Improwizacje na temat dzieł Chopina i Čiurlionisa, w wykonaniu pianistki Aleksandry Žvirblytė i saksofonisty Petrasa Vyšniauskasa okazał się niezwykłymi improwizacjami łączącymi różne utwory z krajów Unii Europejskiej. Była to zachwycająca, barwna i bardzo różnorodna muzyczna podróż. W programie znalazły się kompozycje m. in.: Jana Sebastiana Bacha, Wolfganga Amadeusza Mozarta, czy Fryderyka Chopina.

Buski festiwal daje szansę koncertowania nie tylko studenckiej młodzieży, ale także utalentowanym uczniom szkół muzycznych z Kielc i Buska-Zdroju. Na deptaku Alei Mickiewicza można było posłuchać jak grają: flecistka Anika Owczarska (urodzona w Islandii, biegle mówiąca w obu językach, zamierzająca kontynuować naukę w PZSM w Kielcach), skrzypek Oliver Kingdom z polsko-amerykańskiej rodziny (uczeń Ludmiły Worobec-Witek), duet gitarzystów: Lena Lasota i Franciszek Kulpa (uczniowie Jerzego Pikora) i najmłodszy z występujących Zenon Habryło (chce w przyszłości akordeon zamienić na fortepian). Młodych artystów prezentowali i pytali o plany na przyszłość dyrektorzy szkół muzycznych: Artur Jaroń i Paweł Korpeta. Z dużym zainteresowaniem spotkała się zorganizowana w holu Buskiego Samorządowego Centrum Kultury, głównej sceny festiwalowych wydarzeń, wystawa Sceniczne kreacje Krystyny Jamroz, prezentująca zdjęcia, plakaty, afisze i fragmenty recenzji z bogatej kariery patronki festiwalu. W Buskiej Galerii Sztuki, w willi Polonia, od lipca tego roku, można obejrzeć stałą ekspozycję poświęconą śpiewaczce, przygotowaną również przez BSCK. Festiwalowi towarzyszyła także projekcja świetlna 12 twarzy Krystyny Jamroz, wzbogacona prezentacją nagrań artystki, wyświetlana na ścianie tężni solankowej.
Kawiarenki i Słoneczko
Sporym zainteresowaniem cieszyły się na festiwalu „kawiarenki” dające okazję do bezpośredniego spotkania z artystami na tarasie pensjonatu „Sanato”. Największą widownię zgromadzili: Wiesław Ochman, Alicja Węgorzewska i Krzysztof Jakowicz, którzy odpowiedzi na pytania ubarwiali anegdotami z własnego życia. Poważniej, ale nie mniej interesująco, było na spotkaniach z Tomaszem Strahlem i Januszem Olejniczakiem oraz Ewą Tracz i Adamem Szerszeniem. Honorowymi gośćmi festiwalu, jak co roku, byli: mąż patronki Sergiusz Mikulicz i córka Krystyna z mężem, Henrykiem Kuźniakiem.

W tym roku, w Buskiej Alei Gwiazd, swoje Słoneczko odsłonił Jerzy Cygan, klarnecista, wieloletni dyrektor Buskiego Samorządowego Centrum Kultury, organizator wielu wydarzeń artystycznych, założyciel Kwintetu Jerzego Cygana. W 2020 r., w trakcie Festiwalu Muzycznego im. Krystyny Jamroz świętował 50-lecie pracy, na tegorocznej edycji gorąco oklaskiwała go publiczność w sali koncertowej sanatorium Marconi, która okazała się zdecydowanie za mała jak na taką liczbę fanów.

Festiwal zakończyła gala operowo-operetkowa, W części operowej najpiękniejsze arie i duety zaprezentowali znakomici śpiewacy: Małgorzata Walewska, Ewa Tracz i Paweł Skałuba. Po przerwie sceną zawładnęła operetka i musical, a do śpiewających dołączyła uwielbiana przez buską publiczność Grażyna Brodzińska oraz Jakub Milewski. Bisom nie było końca. Kolejny, 31. Międzynarodowy Festiwal Muzyczny imienia Krystyny Jamroz, odbędzie się za rok i rozpocznie się 29 lub 30 czerwca.
Lidia Zawistowska