Przegląd nowości

Tajemnice Carmen - zakończenie NDI Sopot Classic 2024

Opublikowano: czwartek, 18, lipiec 2024 22:22

Dość prymitywna i wulgarna postać z noweli Prospera Meriméego, uwznioślona za sprawą muzyki Georges'a Bizeta w jego operze, szybko stała się nowoczesnym mitem, który zawładnął zbiorową wyobraźnią, również za pośrednictwem filmu i sztuki tańca. Uosobienie kobiety w równej mierze niezależnej, co fatalnej (w Habanerze padają znamienne słowa: Bo miłość, jak cygańskie dziecię,/ani jej nie ufaj, ani wierz,/gdy gardzisz, kocham cię nad życie,/ale gdy pokocham, to się strzeż, ucieleśnienie anarchicznej wolności za nic mającej społeczne normy i obyczajowe konwenanse.

 

Sopot 2024 13

 

Ze względu na swe cygańskie pochodzenie, jako figura innego, obcego, pozostającego na obrzeżu świata mieszczańskiej przyzwoitości, umożliwiła zarazem należącej do niego publiczności w bezpieczny sposób, na gruncie artystycznej fikcji, zaznać smaku erotycznej przygody i związanej z nią transgresji, na które w realnym życiu nigdy by sobie nie pozwoliła. Compagnie Choréographiques François Mauduit przedstawiła w Operze Leśnej poświęcone tej postaci widowisko taneczne na zakończenie XIV Sopot Classic Festival.

 

Sopot 2024 14

 

Artystom towarzyszyła Orkiestra Polskiej Filharmonii Kameralnej w Sopocie pod batutą swojego nowego dyrektora artystycznego Szymona Morusa. W przypadku klasycznego baletu i jego ściśle skodyfikowanych reguł, rzecz przybiera jeszcze bardziej umowny charakter, zamykając się w kręgu tanecznych figur i koncentrując uwagę widzów przede wszystkim na technicznej stronie ich wykonania jak entrechats czyli krzyżowanie stóp w powietrzu w przypadku odtwórcy Don Joségo czy tours en air, a więc obrotów w powietrzu.


Można więc było podziwiać wariacje trojga głównych bohaterów, w których nie tyle dawali upust swym namiętnościom, ile wyrażali je w sposób zgodny z retoryką tego gatunku. Z kolei relacje pomiędzy nimi dochodziły do głosu w pas de deux, a więc tanecznych duetach.

 

Sopot 2024 15

 

Twórcy przedstawienia dodali głównej parze sobowtórów w bieli, będących projekcją duchowej strony ich natury, przeciwstawionej czystej zmysłowości, znajdującej wyraz w pąsowej spódnicy Carmen I obnażonym torsie Don Joségo. Szkoda jedynie, że wykonawcy głównych ról pozostali anonimowi, bo niczym w czasach chińskiej Rewolucji Kulturalnej zamieszczono wyłącznie listę tancerzy, również na stronach zespołu.

 

Sopot 2024 16

 

Muzycznego tła dostarczył montaż orkiestrowych kompozycji Bizeta: wybranych numerów z muzyki do sztuki Arlezjanka Adolphe'a Daudeta (gdy grano Carmen w opracowaniu Ernesta Guirauda, który nie tylko zastąpił mówione dialogi dopisanymi przez siebie recytatywami, ale w czwartym akcie, przed sceną korridy, wprowadził divertissement złożone z trzech ustępów ze wspomnianego dzieła), fragmentów I Symfonii C-dur oraz ułożonych przez wspomnianego Guirauda suit z samej opery, w których partie wokalne przetranskrybowane zostały na instrumentalne, przy czym w omawianej wersji baletowej nie zawsze łączyły się z tymi samymi postaciami jak w oryginale.


Kuplety toreadora w oczywisty sposób towarzyszyły wariacjom Escamilla, a aria „z kwiatkiem“ Don Joségo, ale solo tego ostatniego z manège, czyli obieganiem w podskokach sceny po okręgu ułożone zostało do Seguidilli Carmen, a przywołana już jej Habanera posłużyła jako tło dźwiękowe dla ich pas de deux, a więc duetu z kochankiem, którego ostatecznie porzuci, przed czym przestrzegał przytoczony cytat.

 

Sopot 2024 17

 

Wariacje tytułowej bohaterki rozgrywały się przy akompaniamencie nastrojowego Intermezza do trzeciego aktu, a konfrontacja obu rywali odbywała się przy dźwiękach Farandoli z Arlezjanki. Z kolei finał poprzedzał Capstrzyk czyli zmiana warty z początku opery, po czym następowała scena zbiorowa z udziałem całego corps de ballet. 

 

Sopot 2024 18

 

Artyści wystąpili bez rekwizytów, na pozbawionej dekoracji „nagiej scenie“, by odwołać się do pojęcia wprowadzonego przez dwudziestowiecznego reformatora francuskiego teatru Jacques'a Copeau. A zatem wszystko musieli przywoływać wyłącznie za pomocą swoich ciał i ruchu w przestrzeni. Za sprawą kostiumów Justina Arientiego dominującymi tonacjami kolorystycznymi była czerń i czerwień, symbolizujące mroczną naturę erotycznych żądz oraz zmysłowość, a także krew, przelewaną pod wpływem tych pierwszych. Stąd może cios kładący kres życiu bohaterki zrazu uchodzi uwadze?…

                                                                  Lesław Czapliński