

































GaleriaT. Shebanova gra - Pory roku Czajkowskiego
Wydarzenia |
Szukaj w Maestro |
||
|
|
|
||
Przegląd nowościParada kobiecego kwartetu
Strona 2 z 3
Utwory na kwartet smyczkowy ułożone są na płycie w porządku chronologicznym. Jest również kompozycja na klarnet z kwartetem, która zapowiada już zmianę w podejściu Pendereckiego do tradycji postromantycznej, gdzie pojawiają się łatwe do rozpoznania zwroty melodyczne, jakże charakterystyczne, w tym powtarzające się w wielu utworach nerwowe 3, albo 6-dźwiękowe tercje małe w górę i w dół, a także inne typowe dla jego języka muzycznego pochody półtonowe. Mamy tu wreszcie jeden z najczęściej wykonywanych kwartetów nr 3 z „literackim” tytułem Kartki z nienapisanego dziennika, gdzie wszystkie autorskie cechy rozpoznawcze pojawiają się wraz z nawracającą melodią przypominającą żydowską piosenkę. Druga płyta w komplecie zapoznaje nas z kwartetami Karola Szymanowskiego i na dokładkę prezentuje Kwartet nr 4 Grażyny Bacewiczówny z 1951 roku. Tutaj obracamy się w podobnej stylistyce modernistyczno-postromantycznej. U Szymanowskiego ekstatyczne wizje dźwiękowe przenoszą nas w okolice Tatr Wysokich, co sugeruje zresztą grafika zamieszczona na okładce, a w Kwartecie nr 2 wychwytujemy nawet zaśpiew góralski z Harnasiów, tyle, że rozpracowywany wariacyjnie. W kwartecie Bacewiczówny nastrój pozostaje niezmieniony, ale tematy o pochodzeniu ludowym nie są brane z góralszczyzny, choć jeszcze za życia Karola Szymanowskiego kompozytorka na prośbę Grzegorza Fitelberga opracowała balet Harnasie na dwa fortepiany. Tutaj jednak czerpie z folkloru „nizinnego”, m.in. słychać motyw pieśni Ach, w tej studni źródło bije, którą opracował także wokalnie Witold Lutosławski w Tryptyku śląskim. Trzeci i czwarty krążek wypełnia dorobek Henryka Mikołaja Góreckiego, którego w zestawieniu z poprzednio słuchanymi twórcami trzeba by uznać za „enfant terrible” polskiej muzyki współczesnej. Świadczą o tym sposoby dosyć brutalnego, bezlitosnego traktowania zarówno wrażliwości muzyków, jak i słuchaczy. Po prostu szorstkość brzmień kwartetu, celowe obsesyjne powtarzanie, jakby we wściekłym gniewie, pewnych kilkudźwiękowych struktur i to nie po cztery, pięć czy sześć razy, ale kilkanaście, a może i więcej, są często próbą wytrzymałości psychicznej a nawet fizycznej smyczkowców. Niejeden wykonawca we własnym gronie skarżył już się, że jeśli powtarza się coś takiego wielokrotnie, to w którymś momencie muzyk już nie wie, gubi się, czy gra po raz 16, czy 18 dany zestaw i tylko domyśla się, że zaraz nastąpi zmiana dźwięków, ale obsesyjne powtarzanie zacznie się od nowa. To się nazywa repetytywność, jako jedna z form minimal music i stanowi ważną z cech twórczości Henryka Mikołaja Góreckiego. Ale jest jeszcze druga, istotniejsza cecha, starannie hamowane emocje w dozowaniu nastroju smutku, lamentu, tragizmu, które nawet bez słów są zrozumiałe dla każdego wrażliwego słuchacza niezależnie od miejsca na Ziemi. I tę cechę przede wszystkim starają się oddać wykonawczynie z DAFO String Quartet. W zrozumieniu muzyki pomagają nieco literackie tytuły poszczególnych dzieł. Kwartet nr 1 ma podtytuł Już się zmierzcha, co stanowi nawiązanie do renesansowego utworu chóralnego Wacława z Szamotuł, który z kolei nazwał swoją pieśń Modlitwą gdy dziatki idą spać. Na płycie podtytuł ten występuje w niewiele znaczącym tłumaczeniu angielskim Already Dusk. W kwartecie tym są zawarte nieśmiałe, a raczej niewyraźne cytaty z Szamotulczyka, ale istotna jest jednak warstwa emocjonalna. Podobnie Kwartet nr 2, który ma w oryginale podtytuł włoski Quasi una Fantasia, w założeniu nawiązywać powinien do Sonaty Beethovena zwanej Księżycową, ale z preromantyzmem nie ma wiele wspólnego. |
|||
|
Maestro jest tytułem jakim honoruje się najwybitniejszych muzyków wirtuozów dyrygentów śpiewaków i nauczycieli. Właśnie im oraz podążającym za ich przykładem artystom poświęcona jest ta strona |
|||
| 2006 Copyright © Wiesław Sornat (R) All rights reserved MULTART | |||