Przegląd nowości

„Zemsta nietoperza” Straussa w Opéra de Lille

Opublikowano: sobota, 08, czerwiec 2024 20:49

Libretto Zemsty nietoperza Johanna Straussa (syna) przechodziło dosyć burzliwe losy. W pierwszej wersji tekst zredagowali po francusku Henri Meilhac i Ludovic Halévy, wywodząc go z austriackiej sztuki Rodericha Benedixa  Więzienie (Das Gefängnis) z 1851 roku. Dokonali tego na zamówienie paryskiego Palais Royal, nadając swojej adaptacji tytuł Bal sylwestrowy (Le Réveillon). Wszakże jeszcze w tym samym roku do akcji wkroczyli Karl Haffner i  Richard Genée (dyrygent z Theater an der Wien), libreciści Straussa, którzy nie tylko przerobili pierwotną intrygę, ale jeszcze w dodatku powrócili do niemieckiego języka oryginału. 

 

Zemsta nietoperza,Lille 5

 

Tę historię warto przypomnieć z tego powodu, że pracujący teraz nad nową inscenizacją Zemsty nietoperza w Operze w Lille reżyser Laurent Pelly postanowił wraz ze swoją ekipą nawiązać powtórnie do stylu Meilhaca i Halévy’ego, którzy jak wiadomo byli także współautorami największych sukcesów Jacques’a Offenbacha: Pięknej Heleny, Życia paryskiego i Pericholi. A tak się akurat składa, że Pelly zyskał dużą popularność i uznanie dzięki szalonym i z polotem przeprowadzonym realizacjom tych trzech pozycji. 

 

Zemsta nietoperza,Lille 2

 

Oprócz owej dosyć oczywistej motywacji zaprezentowania słynnej operetki Straussa w wersji francuskiej, przywołany reżyser podkreśla jeszcze znaczenie, jakie ma w tego typu repertuarze pełne rozumienie przez publiczność padającego ze sceny tekstu, bez uciekania się do wyświetlanych napisów. Zadania dokonania adaptacji wiedeńskiego libretta Haffnera i Genéego oraz napisania nowych dialogów podjęła się współpracująca od wielu lat z Pellym Agathe Mélinand (dramaturg i reżyserka), zaś teksty śpiewane opracował reżyserski duet w osobach Moshe Leisera i Patrice’a Cauriera.


Ich praca zasługuje na uznanie, chociaż trudno się zarazem oprzeć wrażeniu, że owa transpozycja odebrała w pewnym stopniu warstwie tekstowej tak bardzo tutaj oczekiwaną lekkość i wdzięk. To pewnie z tego powodu emanujący ze sceny humor nie zawsze trafia w sedno i nie do końca jest w stanie nas szczerze rozbawić. Niezależnie jednak od tego zastrzeżenia, trzeba przyznać, że omawianej inscenizacji nie brakuje solidnych atutów. 

 

Zemsta nietoperza,Lille 3

 

Przede wszystkim Laurent Pelly rozkłada w niej inaczej niż ma to miejsce w większości realizacji tego dzieła akcenty. Oczywiście uwydatnia uroczo-komediowy charakter słynnej operetki, ale zarazem wydobywa z niej znacznie poważniejsze akcenty, zwracając uwagę widza na zaniedbywane na ogół wątki.

 

Zemsta nietoperza,Lille 4

  

Należą do nich zdrada małżeńska i będąca jej konsekwencją zemsta, farsa na temat hipokryzji, upokorzenie dominującego nad słabą płcią mężczyzny czy zwycięstwo początkowo uległej, a w finale odzyskującej pełną wolność kobiety. Opowiedziana w libretcie historia rozgrywa się w jednolitej i minimalistycznej scenografii Chantal Thomas (swobodnie inspirującej się stylem twórczości malarza Marka Rothko), ograniczającej się do wypełniającego całą przestrzeń sceniczną wielkiego i czerwonego (bo to symboliczny kolor namiętności) pudła. W jednym z wywiadów Pelly podkreśla, że zależało mu na wytworzeniu wrażenia uwięzienia protagonistów w dusznej atmosferze mieszczańsko-prowicjonalnego światka, który wpada we własną pułapkę gry pozorów. 


Panuje tutaj dekadencka atmosfera, w której nie ma miejsca na szczere uczucia, albowiem mężczyźni myślą tylko o uwodzeniu młodych dziewcząt, kobiety o zdradzaniu swoich mężów, zaś służące - o wyrwaniu się za wszelką cenę z niskiego statusu społecznego. Autorzy spektaklu tak właśnie opisują swoje inscenizacyjne założenia i skutecznie je przekładają na sceniczną narrację.

 

Zemsta nietoperza,Lille 1

  

Rezygnują z wszelkich akcesoriów, wykorzystując do kreowania zmiennych klimatów jedynie barwne i podlegające transformacjom tło (oświetlenie Michel Le Borgne), co nadaje całemu obrazowi jakby abstrakcyjny wymiar. Wizualna atrakcyjność przedstawienia wiele też zawdzięcza utrzymanym w efektownych odcieniach kolorystycznych strojom, a także - w przypadku niektórych protagonistów - ...częściom bielizny czy męskim uchwytom na skarpetki, nadającym postaciom komiczny wygląd. 

 

Zemsta nietoperza,Lille 6

  

Cała akcja opiera się przede wszystkim na precyzyjnie zaplanowanej w najdrobniejszych szczegółach, niezwykle sprawnie prowadzonej  i do woli groteskowej grze aktorskiej. Soliści wyłaniają się niespodziewanie z umieszczonych we wszystkich ścianach drzwi i równie nagle w nich znikają, a relacje pomiędzy wszystkimi bohaterami są jednoznacznie i kpiarsko-satyrycznie nakreślone. Zaledwie dyskretnie sugerowane kolejne miejsca akcji to: pusta przestrzeń dla salonu Gaillardina, namiot zastępujący salon w pałacu księcia Orłowskiego i ponownie pusta przestrzeń ze zwisającymi z góry lampami dla przywołania więzienia. Mocną stroną realizacji w Lille jest prezentująca doskonały poziom wokalny i aktorski obsada solistów, wcielających się w nazywane odmiennie niż w wersji niemieckiej postaci. 


Występująca jako Caroline (Rozalinda) Camille Schnoor porywa publiczność nieprzeciętnym talentem scenicznym oraz bogatą paletą wokalnego aktorstwa. Jej donośny sopran, wzorowa artykulacja i wyrównana emisja oddają pełną sprawiedliwość tej roli. U jej boku zajmującej lekcji prawdziwej vis comica udziela obdarzony szlachetnym barytonem Guillaume Andrieux - ucharakteryzowany na bohatera niemych filmów komediowych z początku zeszłego wieku - wcielający się w pana Gaillardin (w oryginale Gabriela von Eisensteina).

 

Zemsta nietoperza,Lille 7

 

Nie można też nie ulec urokowi mistrzowskich popisów wokalnych realizującej w dodatku wymagające zadania aktorskie sopranistki Marie-Eve Munger, występującej jako Adela. Jej kochankiem, czyli Alfredem, jest pieszczący ucho pięknie prowadzonym tenorem Julien Dran, zaś w roli strażnika więziennego Tourillona (Franka) skutecznie bawi publiczność specjalizujący się w tego typu repertuarze Franck Leguérinel. 

 

Zemsta nietoperza,Lille 8

 

Wreszcie nie sposób jeszcze pominąć takich artystów, jak mezzosopranistka Héloïse Mas w męskiej partii księcia Orłowskiego, Christophe Gay (Duparquet), Raphaël Brémard (adwokat Bidard), Claire Antoine (Ida) oraz Eddy Letexier w mówionej roli Léopolda. W burleskowej konwencji bezbłędnie odnajduje się bardzo scenicznie zaangażowany chór. Odpowiednie tempo, potoczystość i lekkość,  a zarazem precyzję, nadaje całemu wykonaniu stojąca na czele Orkiestry Pikardii młoda dyrygentka Johanna Malangré, pełniąca od dwóch lat funkcję dyrektorki muzycznej tej formacji.

                                                                                                                Leszek Bernat