Od strony muzycznej w filmie ukraińskiego reżysera Arkadiya Nepytaliuka główną rolę gra kiczowata, zmieniająca kolory „lampka pojednania i zrozumienia", która non stop wydziela melodyjkę Hymnu Unii Europejskiej czyli tematu z finału IX Symfonii Beethovena. Wygląda to na kompletne strywializowanie nieśmiertelnego motywu i dodatkowo nadanie mu roli symbolizującej tolerancyjne podejście do osób LGBT. Choć przecież Oda do radości ze słowami Fryderyka Schillera „Wszyscy ludzie będą braćmi” nie odnosi się tylko do kwestii dyskryminacji odmienności płciowych i powinna być rozumiana o wiele szerzej, jednak w dosyć zacofanej świadomości społecznej Ukrainy, jako państwa poradzieckiego, ten właśnie aspekt powszechnej opinii wybija się na pierwsze miejsce.
Tak w każdym razie jest on przedstawiony w filmie Lekcje tolerancji. Zapewne samo ujęcie tematu w tak kontrowersyjny sposób stanowiło wyzwanie dla twórców tego współczesnego obrazu, w którym dramat obecnej wojny w ogóle nie istnieje, nie występuje, jakby wojny wcale nie było. Choć film nosi datę 2023, jednak zapewne scenariusz powstał zanim nasz wschodni sąsiad spotkał się z brutalną agresją.
A może scenariusz Arkadiya Nepytaliuka oraz Liudmyly Tymoshenko celowo z góry nie uwzględniał tego czynnika politycznego, bo zamiarem filmu miało być spojrzenie w głąb serc współbraci rodaków i podyskutowanie z nimi na takie „wstydliwe”, „kontrowersyjne" tematy. Czy Ukraina jako kraj i społeczeństwo jest gotowa do przyjęcia do wspólnoty europejskiej, która się zmaterializowała w postaci Unii Europejskiej?

Ten problem męczy Nadię, nauczycielkę w prowincjonalnej szkole, która w szczytnej idei europejskiej integracji widzi szansę na poprawienie bytu swojej rodziny. Jak wynika z filmu powstał pewien program społeczny, który oferuje znaczne ulgi podatkowe dla ochotników biorących udział w programie-terapii czy warsztatach edukujących i przybliżających zwykłym ludziom, całym rodzinom problemy społeczności LGBT. Nadia przynosi ulotki zachęcające do udziału w programie, ale mąż i dwoje prawie dorosłych dzieci zdecydowanie się sprzeciwiają, a nawet wyśmiewają pomysł. Jednak korzyści materialnie obiecywane przez organizatorów biorą górę.

Do domu przychodzi młody, przystojny mężczyzna deklarujący się jako gej i ma z tą rodziną przez 27 dni pomieszkiwać, jeść, dyskutować itd. Właśnie ów Wasyl przynosi grający melodyjkę gadżet (symbolizujący idee wspólnotowe UE) i ta mrugająca kolorami kula służy do przekazywania głosu kolejnym rozmówcom. Nie ma potrzeby opowiadania przebiegu eksperymentu ukazanego w filmie, bardziej sensowne jest stwierdzenie, że w tym dobrze i bardzo sprawnie zrealizowanym obrazie, występującym w kategorii „komedia”, nie ma zdecydowanego happy endu, jest natomiast mnóstwo wulgarnych dialogów, sporo mowy nienawiści i agresywnych napaści, nie tylko słownych. Tego Beethoven nie przewidział pisząc swój temat Ody do radości.
Joanna Tumiłowicz