Przegląd nowości

„Roberto Devereux” Donizettiego w Grand Théâtre de Genève

Opublikowano: poniedziałek, 03, czerwiec 2024 21:34

Historia słynnej angielskiej dynastii Tudorów posłużyła w osiemnastym i dziewiętnastym wieku jako temat wielu powieści i sztuk teatralnych. Zainspirowała też Gaetano Donizettiego, który poświęcił  jej trzy składające się na operową trylogię dzieła: Anna Bolena, Maria Stuarda i Roberto Devereux.

 

Roberto Devereux 10

 

Warto zresztą zaznaczyć, że w zamyśle kompozytora nie miały one stanowić z góry zaplanowanego jednolitego projektu, jednak to przede wszystkim praktyka wykonawcza tych tytułów połączyła je ze sobą w artystyczną całość. I w takiej właśnie formie postanowiono je pokazać w Grand Théâtre de Genève. Najpierw wystawiono Annę Bolenę (2021), następnie Marię Stuardę (2022 - o tej realizacji miałem przyjemność już w tym miejscu pisać), a obecnie wystawiono Roberto Devereux, który miał swoją prapremierę w 1837 roku w neapolitańskim Teatro San Carlo.


(Przy okazji spieszę poinformować, że owe trzy inscenizacje zostaną teraz zaprezentowane razem w okresie od 18 do 30 czerwca, co stanowi dla publiczności rzadką okazję do prześledzenia łączących je wątków). Przypomnijmy, że choć wymienione pozycje pozostają osadzone w historycznym kontekście, to przecież ich treść znacznie odbiega od znanych nam realiów, co wynika z tego, że kompozytor wraz z librecistą wprowadzili do niej fikcyjne sytuacje i postaci.

 

Roberto Devereux 11

 

Najbliżej autentycznych wydarzeń pozostaje Anna Bolena, odtwarzająca w miarę wiernie ostatnie dni życia Anny Boleyn, drugiej małżonki króla Henryka VIII. Wszakże już w Marii Stuardzie prawdziwa historia została wzbogacona fikcyjnym wątkiem miłosnym i powołaniem do życia równie fikcyjnej postaci hrabiego Leicestera, kochanka tytułowej bohaterki, spiskującej przeciwko królowej Elżbiecie I.

 

Roberto Devereux 12

 

Równie swobodne podejście do faktów wykazuje Salvatore Cammarano, autor libretta Roberto Devereux, przypisując głównemu protagoniście - faworytowi królowej Elżbiety - relację miłosną z wymyśloną postacią Sary, czyli księżnej Nottingham. Ciekawą inicjatywą teatru w Genewie jest powierzenie inscenizacji trzech przywołanych dzieł tej samej ekipie realizatorów, z reżyserką Mariame Clément oraz odpowiedzialną za scenografię i kostiumy Julią Hansen na czele, a także zaangażowanie do głównych ról tych samych solistów.


W ujęciu francuskiej inscenizatorki przewodnim motywem łączącym składające się na wspomnianą trylogię opery jest właśnie postać królowej Elżbiety, której różne okresy życia są nam pokazywane w kolejnych obrazach. I tak oto w wystawianym obecnie Roberto Devereux mamy do czynienia z wizerunkiem podstarzałej monarchini, jakby już przeczuwającej zbliżający się kres jej panowania. Od samego początku podejrzewa ona Roberta nie tyle o zarzucaną mu zdradę stanu, czyli o poparcie irlandzkiej rebelii, co o niewierność.

 

Roberto Devereux 14

 

Pomimo zranionego uczucia i nieopanowanego wzburzenia nie może się jednak zdecydować na podpisanie ostatecznego wyroku śmierci na niewiernego kochanka, do czego usilnie ją namawia lord Cecila. Nawet wówczas kiedy królowa posiada już niezbite dowody na zdradę Roberto, to wciąż jeszcze niecierpliwie oczekuje na to, aż zostanie jej przedłożona prośba o jego ułaskawienie.

 

Roberto Devereux 15

 

Jednak nie ma już ratunku, gdyż rozlegająca się salwa armatnia oznacza, że wyrok został wykonany. Francusko-duńska sopranistka Elsa Dreisig, ubrana w stylizowany na średniowieczny strój królewski kostium, buduje przekonująco portret leciwej i ciężko doświadczonej życiem władczyni, która w stanie bezsilnej rozpaczy abdykuje ostatecznie na rzecz Jakuba I Stuarta. Podkreślić bowiem należy, że starannie ustawiona gra aktorska wszystkich protagonistów stanowi mocną stronę omawianej realizacji, podobnie zresztą jak atrakcyjnie skrojone - choć skromne - i odnoszące się do różnych epok stroje, nadające całej wizji uniwersalny wymiar.


Funkcjonalna scenografia przenosi nas na zmianę z wnętrza królewskich apartamentów do wieży londyńskiej, w której Robert oczekuje na egzekucję, oraz do symbolizowanego widokiem drzew naturalnego otoczenia pałacu. W dodatku ciekawym zabiegiem okazuje się być wprowadzenie na scenę niemych postaci, uosabiających różne okresy życia Elżbiety. Kontrowersyjnym pomysłem jest natomiast powieszenie z obu stron pudła scenicznego portretów królowej, których ekspresja ulega - jak w fantastycznych filmach dla dzieci - karykaturalnym zmianom w zależności od rozwoju akcji.

 

Roberto Devereux 16

 

Ogólnie rzecz ujmując wszystkie celnie ze sobą zharmonizowane elementy inscenizacyjne składają się na obraz atrakcyjny pod względem plastycznym, natomiast niestety wyzuty z dramaturgicznej siły oddziaływania na widza. W tej sytuacji uwaga publiczności koncentruje się przede wszystkim na solistach, którzy - jako się rzekło -  skutecznie realizują postawione przed nimi zadania sceniczne, choć nie wszyscy z nich spełniają pokładane w nich nadzieje pod względem wokalnym.

 

Roberto Devereux 17

 

I tak oto przywołana wyżej Elsa Dreisig wzbudza uznanie wyrazistą artykulacją, dbałością (czasem wręcz nadmierną) o urodę dźwięku i wrażliwym śpiewaniem, wszak jej pozbawiony drapieżności i dramatyzmu głos nie jest w stanie w pełni oddać porywów gniewu i rozpaczy starzejącej się monarchini. Partnerujący jej w roli Roberta Devereux (czyli hrabiego Essex) Urugwajczyk Edgardo Rocha imponuje zaangażowaniem scenicznym oraz młodzieńczo brzmiącym i dźwięcznym tenorem, chociaż zdradza wyraźny wysiłek w górze skali i nie do końca sobie radzi z tak bardzo tutaj pożądanym belcantowym legato.


Żadnych zastrzeżeń nie wzbudza natomiast Stéphanie d’Oustrac, śpiewająca partię Sary, księżniczki Nottingham. Ciemny i klarowny oraz cechujący się wyrównanymi rejestrami i bogactwem wolumenu mezzosopran tej artystki, w połączeniu z sugestywną grą aktorską, wywiera doprawdy duże wrażenie. Równie ciekawą kreacją uwagę przykuwa wcielający się w jej męża lorda Nottinghama Nicola Alaimo, który umiejętnie wykorzystując gęsto nasycony i dysponujący bogatą paletą elementów wokalnego aktorstwa baryton potrafi ukazać wewnętrzne rozdarcie bohatera zdradzonego jednocześnie przez żonę i najbliższego przyjaciela.

 

Roberto Devereux 18

 

Ponadto z przyjemnością słucha się nienagannie prowadzonego głosu tenora Luki Bernarda, występującego w roli lorda Cecila. Pieczę nad  utrzymaniem bezbłędnego zbalansowania pomiędzy wszystkimi grupami instrumentów i solistami sprawuje włoski dyrygent Stefano Montanari, dbający o wyważone proporcje brzmieniowe, zajmującą rozpiętość skali dynamicznej i spójną narrację, której wszakże niekiedy brakuje prowadzonego na szerokim łuku napięcia dramaturgicznego.

 

Roberto Devereux 19

 

Niezależnie jednak od tych nielicznych zastrzeżeń, należy docenić nicjatywę dyrekcji genewskiego Grand Théâtre wystawienia trylogii Donizettiego. Jest ona tym bardziej cenna, że większość placówek sztuki lirycznej ogranicza się wciąż do umieszczania w repertuarze zaledwie paru tytułów z przecież tak niezwykle bogatej twórczości tego kompozytora. Potwierdzeniem owej niezrozumiałej sytuacji niech będzie chociażby smutny fakt, że tak ważna instytucja jak Opera Paryska jeszcze nigdy nie wystawiła do tej pory Roberto Devereux.

                                                                                               Leszek Bernat