Przegląd nowości

Wysłać dzieci do lasu to wielkie ryzyko

Opublikowano: wtorek, 04, czerwiec 2024 21:09

Gdyby Engelbert Humperdinck miał pewność siebie dorównującą Ryszardowi Wagnerowi, to nazwałby Jasia i Małgosię dramatem muzycznym. Temat zaczerpnięcty z Baśni Braci Grimm to w zasadzie mroczny horror. Jeśłi porównamy to dzieło muzyczne z Lohengrinem, to obie rzeczy mają niemal identyczny początek. Elza idzie z bratem do lasu i wraca sama z piętnem morderczyni.

 

Jas i Malgosia 1

 

Tu historia wyjścia Jasia i Małgosi do lasu przebiega z początku jeszcze bardziej dramatycznie. Dzieci nie potrafią wrócić do domu i wpadają w sidła okrutnej kobiety, którą w konsekwencji podpalają w jej domku. Kompozytor jednak skromnie nazwał swoje dzieło baśnią operową. Tak samo potraktowała je reżyserka przedstawienia w Teatrze Wielkim w Łodzi Natalia Babińska. 


Na okrucieństwa fabuły spojrzała z przymrużeniem oka, złagodziła brutalność niektórych scen – nóż jakim ma być pokrojona na kawałki Małgosia ma tępe zęby, zaś ogień w którym Baba Jaga smaży się w swym domku nie wydziela dymu.

 

Jas i Malgosia 2

 

 A przecież mogło by to wyglądać zupełnie inaczej. Jednak w drugiej części opery historia nabiera kolorów. Dzięki Dianie Marszałek, autorce scenografii, kostiumów i rysunków do animacji widzimy barwną tęczę, składającą się z sześciu podstawowych kolorów, drzewa początkowo zaznaczone na scenie minimalistyczymi, dosyć topornymi kształtami, nabierają barw symbolizujących liście, owoce, ptasie gniazda itd.

 

Jas i Malgosia 3

 

Sam domek Baby Jagi przedstawia się bardzo kusząco, cały jest wykładany kolorowymi ciastkami i piernikami. Dzieci zdają się nie rozumieć zagrożenia. Wokół zwierzęta leśne wyraźnie sprzyjające dzieciom wykonują wdzięczne pląsy według układu choreografki Anny Hop. Jedynie prowadzący orkiestrę oraz przy okazji chór dziecięco-młodzieżowy Rafał Janiak zachowuje powagę i tę dosyć rozbudowaną instrumentację prezentuje całkiem solidnie. Tu warto zwrócić uwagę na dosyć tajemniczy początek Uwertury, a także dynamiczne i gwałtowne paroksyzmy leśnej burzy wzmocnionej autentycznymi nagraniami grzmotów. Dopiero blisko finału w partyturze pojawiają się bardziej pogodne rytmy walca wiedeńskiego, niczym z Jana (Jasia) Straussa, choć to Ryszard Strauss zachwycił się operą Humperdincka i pisał: Jakiż ożywczy humor, jakaż pysznie naiwna muzyka.  


Jednak Wagner nie mógłby napisać tej opery, bo z humorem i naiwnością było u niego krucho.  Także zadania dla śpiewaków nie były tak karkołomne jak u twórcy Ringu. Role dla Jasia i Małgosi wykonują sopran i mezzosopran żeński, bo dzieciom trudno byłoby powierzyć partie wymagające stawienia oporu pełnej orkiestrze. Zuzanna Nalewajek jako Jaś dobrze sobie radziła z dziecięcą rolą.

 

Jas i Malgosia 4

 

Także Małgosia w realizacji Patrycji Krzeszowskiej tylko z rzadka przechodziła w bardziej  dziewczyńską, piskliwą emisję. Mama Anna Wierzbicka czasami siłowała się ze swoim głosem, ładnie wypadł Tata Arek Anyszka mogąc się też popisać tanecznymi ruchami.

 

 Jas i Malgosia 5

 

Agnieszka Makówka jako Baba Jaga wypełniała wszelkie cechy dwuznaczności tej postaci, choć wyśpiewywane przez nią teksty były trudne do zrozumienia, a akurat w drugiej części opery literki wyświetlanego libretta rzucane były na rozpraszające, czarne tło. W skład obsady wokalnej wchodziły jeszcze Duszek Dzienny – Hanna Okońska oraz Duszek Nocny – Aleksandra Borkiewicz. Trzeba oddać sprawiedliwość realizatorom i wykonawcom opery Jaś i Małgosia – zgromadzone na premierze dosyć licznie dzieci nie wyglądały na znudzone (ani przerażone), były w stanie wysiedzieć przedstawienie trwające 2 godziny i 10 minut, co już samo w sobie w dobie smartfonów i komputerów jest dużym sukcesem. Warto dodać, że przedstawienie w formie dźwiękowej było transmitowane w II Programie Polskiego Radia, zaś wizualnie trafiło do streamingu.

                                                                        Joanna Tumiłowicz