Przegląd nowości

Sto lat plus 10 Rustica i Sacra

Opublikowano: wtorek, 28, maj 2024 06:23

Najpierw mniejszymi czcionkami Jagodziński, poniżej większą Panufnik. Pamiętając, że wielkość czcionek w języku koncertowych programów oznacza stopień rangi w królestwie Apolina i Polihymni, dowiadujemy się przy okazji że mija 110-lecie urodzin Andrzeja Panufnika i ten koncert w przyjaznym muzyce Audytorium Muzeum Historii Polski w Cytadeli jest rocznicy przypomnieniem.

 

Sacra 1

 

Panufnik w Cytadeli? A właśnie. Temu kompozytorowi, któremu początkowo, w mrocznej epoce stalinizmu dane było zakosztować ostracyzmu, bo był twórcą, który z Polski wyjechał i nie wrócił od razu, by zwrócić paszport. Nazwisko Panufnik wymieniano wtedy jednym ciągiem z nazwiskiem Polańskiego, a jeden z wiodących poetów polskich zdecydował się nawet napisać wierszyk z słowami dezerter i zdrajca. Na szczęście Panufnikowi dane było dożyć czasów, gdy przyjechał, już jako „SIR” do swej ojczyzny i był podejmowany z honorami. 


Może nawet trochę zapomniał o tych bolesnych epitetach... Obie symfonie, które orkiestra zagrała z okazji jubileuszu były w pełni „bogoojczyźniane”, jak ulał pasujące do idei erygowania zwalistego Muzeum Historii Polski. W czteroczęściowej Sinfonii Rustica (1948) kompozytor zawarł, zgodnie z ówczesnymi wytycznymi socrealizmu bukiet polskich pieśni ludowych poddawanych rozmaitym wariacyjnym przekształceniom. Najwięcej uroku miała Piosnka, którą umieścił równolegle kolega Panufnika Witold Lutosławski w swym Tryptyku śląskim: Ach w téj studni zrzódło bije. Nic dziwnego, że również wpadła w ucho Panufnikowi, który wybrał życie w deszczowej Anglii.

 

Sacra 2

 

I tutaj odkryliśmy największe atuty Sinfonii Iuventus kierowanej przez Macieja Tomasiewicza. Bo w obu Panufnikowych Symfoniach rolę inicjującą motywy przejmowały instrumenty dęte, w Sinfonii Rustica – flet, klarnet, trąbka, obój, fagot, a potem dopiero przechwytywały myśl smyczki.

 

Sacra 3

 

I co ciekawe w Sinfonii Sacra też odznaczał się flet i cała reszta. Sacra jednak opierała się na kwadracie stworzonym z umiejscowionych w czerech rogach sali trąbkach – to taki przestrzenny, kwadrofoniczny pomysł samego kompozytora robiący nieustannie duże wrażenie na słuchaczach. Zwłaszcza Sinfonia Sacra z wplecionymi motywami Bogurodzicy i zwycięskimi fanfarami trąbek, a później jeszcze całej poszerzonej blachy i perkusji, idealnie pasowała do pochylającej się nad tysiącletnimi dziejami Rzeczypospoliej geometrycznymi sklepieniami MHP.


I jeszcze grzmiące kotły, jak w Dziewiątej Beethovena, zamykają cały utwór pięcioma dźwiękami początku Bogurodzicy. Wróćmy jednak do Andrzeja Jagodzińskiego, który choć „na drugim planie”, ale jednak rozpoczynał koncert Sinfonii Iuventus.

 

Sacra 4

 

Trio jazzowe odpowiednio dogłośnione elektronicznie także mogło się popisać typowymi przetworzeniami improwizującego zespołu – fortepian, kontrabas, perkusja – ale tutaj najciekawsze były jednak skomponowane przez Jagodzińskiego sekwencje orkiestrowe. Pomysły korzystania z uroków poszerzonej  harmonii tonalnej mogłyby nawet przypominać traktowanie systemu dur-moll przez Panufnika. No i znowu inicjowanie poszczególnych tematów powierzono flecistce – tylko już artystka była inna, choć równie znakomita jak u Panufnika.

 

Sacra 5

 

Co jeszcze się w Koncercie fortepianowym g-moll na trio jazzowe nakładało z utworem 110-letniego jubilata? Zamiłowanie do rytmów synkopowanych. Finał u Jagodzińskiego będący roztańczoną poleczką z przytupami wymagał jazzowego feelingu tak samo jak ostatnia ludowa wariacja w Sinfonii Rustica. I tutaj z uznaniem spoglądaliśmy, jak świetnie radził sobie ze skocznymi rytmami Maciej Tomasiewicz. Najwyraźniej ten dyrygent przypadł też do gustu młodym muzykom z Iuventusa.

                                                                            Joanna Tumiłowicz