Sensacja! Największy polski kompozytor I połowy XX wieku Karol Szymanowski był w Rzeszowie! I to w towarzystwie swojej siostry, znakomitej śpiewaczki Stanisławy Korwin-Szymanowskiej! Koncert dwojga wybitnych artystów miał miejsce 95 lat temu w niedzielę 5 maja 1929 roku w sali Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” w Rzeszowie.
Czasopismo narodowe „Ziemia Rzeszowska”, wydawane w Rzeszowie „każdego piątku”, w wydaniu z 3 maja 1929 roku tak zapowiadało ten niezwykły koncert. Karol Szymanowski i Stanisława Korwin-Szymanowska wystąpią w niedzielę 5 maja w sali „Sokoła” z koncertem poświęconym twórczości Karola Szymanowskiego. Osoba Szymanowskiego znana jest w całym świecie muzycznym – należy do najznakomitszych twórców doby obecnej. Obowiązkiem każdego kulturalnego Rzeszowianina jest odwiedzić ten koncert, by tem samem złożyć hołd wielkiemu twórcy. Zachowała się recenzja, czy też relacja z zapowiadanego koncertu, nieznanego autora, w czasopiśmie „Gazeta Rzeszowska”, Organ Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, z dnia 19 maja 1929 roku. Zarówno w poprzednim, jak i i poniższym cytacie zachowuję oryginalną pisownię.
Karol Szymanowski. Dzień 5 maja przyniósł muzykalnemu Rzeszowowi sensację nielada – występ jednego z najwybitniejszych kompozytorów współczesnych, Karola Szymanowskiego. Próbowałem śledzić wydarzenia i nastroje, jakie wywołują poszczególne punkta programu i doszedłem do przekonania, że obok tu i ówdzie u poszczególnych jednostek spotykanego niekłamanego zachwytu, panuje na ogół zupełny indeferentyzm przyjmowanych wrażeń wobec wykonawczyni Stanisławy Korwin-Szymanowskiej, i co gorsza wobec dzieł samego twórcy. Wina wielka naszych wychowawców muzycznych, że nie przygotowali publiczności odpowiednim artykułem informującym o istocie muzyki Szymanowskiego – może wówczas idąc z odpowiedniem muzycznem „vademecum”, goręcej i z większem uznaniem oklaskiwanoby twórcę i wykonawczynię jego dzieł. Muzyka Karola Szymanowskiego nie może być przedmiotem zwyczajnej teoretyczno-estetycznej diagnostyki, ponieważ jej linja rozwojowa sięga daleko poza sfery dotychczasowej twórczości w Polsce.

Wszelkie dociekania zagadnień techniki kompozytorskiej jest na razie możliwe w dziełach Szymanowskiego tylko w czasowej perspektywie, na tle okresu wstępnego jego twórczości, zanim wyłonił się jego właściwy od niczego i nikogo niezależny styl. W Polsce nie było dotąd nikogo, ktoby tak wszechstronnie poznał wymiary sztuki wokalnej i wyczuł intuicyjnie nieuchwytną tajemnicę śpiewu. W pieśniach wczesnych jest tylko wola u niego szukania własnych dróg – ulega bezwolnie potędze Wagnera, Wolfa a później polichromji Straussa. Dopiero w pieśniach Hafisa zrywa więzy łączące go z innymi autokratami świata muzycznego. Najwyżej wznosi się w pieśniach „Muezzina szalonego”, w których roztoczył przepych barw oryginalnych – śpiew płynie w tych pieśniach falami polirytmicznemi na tle coraz innej harmoniki, raczej tonalnej miejscami, stwarzając muzyczną istotę wschodu. W muzyce Karola Szymanowskiego przebija się nuta romantyczna – cały szereg dzieł jego powstaje jednak z założenia filozoficznego, abstrakcyjnego – te wszystkie cechy są widoczne tak w twórczości wokalnej, jak i instrumentalnej. Reasumując te wszystkie cechy jego muzyki przyjść się musi do wniosku, że do przyjmowania wrażeń z muzyki dzisiejszej, trzeba obok dużej intuicji muzycznej przyjść i z odpowiedniem muzycznem wychowaniem i wykształceniem. Typ piosenki Moniuszki, Galego, Niewiadomskiego, to miłe przeżytki dla świata muzykalnego. Skomplikowane problemy życia współczesnego muszą znaleźć wyraz swój i słusznie – bo ta nić jest niczem innem, jak odzwierciedleniem epoki w jakiej powstaje i w jakiej żyje. Historia sztuki jest tego niezbytym dowodem. Nic więc dziwnego, że nasza publiczność, żyjąc zdala od środowisk muzycznych, zawiodła się w swych rachubach wrażeniowych, dała jednakowoż piękny przykład idąc na koncert. Rzeszowski światek muzyczny, chcąc uczcić genjalnego twórcę, zaprosił oboje artystów po koncercie na skromną herbatkę, i przy miłej pogawędce na temat sztuki i stosunków muzycznych spędzono czas do późnej godziny”.
Ciekawy jest język literacki tej bądź co bądź muzycznej recenzji, okraszonej obrazkami rodzajowymi z życia kulturalnego dawnego Rzeszowa. Zapis ten, jak i wcześniejszy, uzyskałem dzięki życzliwości Biblioteki Muzeum Okręgowego w Rzeszowie. Sięgam jeszcze, dzięki uprzejmości Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Rzeszowie, do małej, ale jakże cennej publikacji dr Juljusza Kijasa z 1930 roku pt. „Dzieje rzeszowskiej „Lutni” w ciągu pierwszego 25-lecia 1904-1929”, gdzie na str. 43 znajduję skromny zapis: „Grono członków „Lutni” podejmowało w maju skromną kolacją przybyłych do Rzeszowa z koncertem Karola i Stanisławę Szymanowskich”.

Rzecz całą wyśledziłem za przyczyną Teresy Chylińskiej z Krakowa, znakomitej pani muzykolog, która od lat zajmuje się badaniem życia i twórczości Karola Szymanowskiego. Wydała już szereg publikacji, także korespondencję kompozytora, a także Stanisławy Korwin-Szymanowskiej. Zwróciła się do mnie o zbadanie, czy w Rzeszowie lub okolicznych miastach koncertowała Stanisława Korwin-Szymanowska, a może i Szymanowski. Wiadomości okazały się rewelacyjne, utrwalone w prasie rzeszowskiej i Rzeszów znalazł się w pięknej i wartościowej publikacji o Stanisławie Korwin-Szymanowskiej.
Andrzej Szypuła