Przegląd nowości

Wiek Chrystusowy Festiwalu Mozartowskiego

Opublikowano: czwartek, 16, maj 2024 12:43

Prezentacja wszystkich dzieł scenicznych Wolfganga Amadeusza Mozarta była przez kilka lat wizytówką Warszawskiej Opery Kameralnej i Rekordem Guinessa w tej niezwykłej kategorii. Dziś Festiwal Mozartowski w Warszawie nie porywa się na taki kosztowny wyczyn, co nie znaczy, że nie zamierza przyciągać fanów muzycznego geniusza. Choć sam Mozart nigdy do polskiej stolicy nie przyjechał, to jednak jego dzieła dosyć szybko były wystawiane w naszym kraju. Dowodem są choćby Dziady Adama Mickiewicza, który życzył sobie, by na „balu u senatora” grano muzykę z Don Giovanniego.

 

Jessica Pratt 1

 

Także młody Fryderyk Chopin zachwycił się tą właśnie operą i skomponował wspaniałe wariacje La ci darem la mano. Przed solistami wieczoru postawiono trudne zadanie zaśpiewania arii i duetów z różnych oper Mozarta. Zmieniali się więc bohaterowie raz żaląc się, to znów wypowiadając miłosne zaklęcia, a nawet rzucając słowa nienawiści. A wszystko to musiało być wykonane nienaganną emisją, bez cienia wysiłku czy forsowania.

 

Jessica Pratt 2

 

Zdecydowanie w tę huśtawkę nastrojów lepiej wczuwała się sopranistka Jessica Pratt. Na Wielkiej Gali Otwarcia 33 Festiwalu Mozartowskiego muzyki z Don Giovanniego nie mogło zabraknąć. Cudowną i tajemniczą Uwerturę wykonała Orkiestra Instrumentów Dawnych Warszawskiej Opery Kameralnej (MACV) pod dyrekcją przybyłego z Wiednia Michała Maciaszczyka, zaś przepiękną arię Donny Anny Crudele zaśpiewała zjawiskowo gwiazda wieczoru, australijski sopran lirico-koloraturowy, Jessica Pratt. Trudność tego utworu polega m.in. na zachowaniu lekkości i braku oznak jakiegokolwiek wysiłku w najwyższych rejestrach, bo Donna Anna wypowiada smutną skargę, a nie daje się ponieść złości. Tą arią śpiewaczka, która ukazała się na scenie w niezwykle bogato zdobionej złotem długiej białej sukni, zdobyła sobie uznanie zebranej publiczności.


Drugim solistą zaproszonym do śpiewania na Gali był młody czeski tenor Petr Nekoranec, sympatyczny, przystojny i bardzo dobrze przygotowany. Pewnie za parę lat będzie mógł czarować swym głosem i wyczuciem roli tak jak jego partnerka. Wszystkie duety wykonywane przez oboje solistów pokazywały, że młody tenor natychmiast poddawał się wspólnemu czarowi śpiewanych partii. Całość galowego koncertu spinała swym komentarzem dyrektor Warszawskiej Opery Kameralnej, niezawodna Alicja Węgorzewska-Whiskerd.

 

Jessica Pratt 3

 

To ona zapowiadając kolejne pozycje koncertu na różne sposoby przekonywała słuchaczy, że Mozart był muzycznym geniuszem i do tego był w pełni przekonany o swoim niezwykłym talencie. Jednak tworzył niezapomniane dzieła nie dla wiecznej chwały, tylko po prostu walczył o uznanie i prymat w ówczesnym środowisku artystycznym.

 

Jessica Pratt 4

 

Ten cel niestety osiągnął dopiero po śmierci, a zmarł dosyć wcześnie, nie bardzo wiadomo z jakiego powodu. Ważnymi pozycjami Wielkiej Gali Otwarcia, prócz Mozartowskich Uwertur, arii i duetów z jego oper były rzadko wykonywane wiązanki Tańców niemieckich, pełne pomysłowości, skocznych rytmów i najwyraźniej ludowych melodii. W ostatnim tańcu ujętym w katalogu dzieł Mozarta pod numerem 605, spore zainteresowanie budziły dzwonki towarzyszące orkiestrze, doskonale zestrojone z pozostałymi instrumentami i podkreślające uroczysty rytm taneczny. Prowadząca koncert Alicja Węgorzewska zasugerowała, że soliści i orkiestra mają przygotowane niespodzianki na bis. Okazało się, że ten „deser muzyczny” był starannie opracowany i ku zaskoczeniu nie była to muzyka Mozarta. Petr Nekoranec wzruszająco zaśpiewał arię z Napoju miłosnego Donizettiego, zaś Jessica Pratt popisała się finałową arią z opery Lunatyczka Belliniego. Tego nawet Wolfgang Amadeusz Mozart nie mógł przewidzieć.

                                                                     Joanna Tumiłowicz