Z okazji Międzynarodowego Dnia Tańca dzień później w Katowicach Opera Śląska przedstawiła swoje najnowsze widowisko baletowe – Makbeta do muzyki Giuseppe Verdiego.
Zaczyna się mocno. Od muzycznej wizji Sądu Ostatecznego z Requiem, towarzyszącej dźwiękowo bitwie, którym zwycięzcami okazują się Makbet i Banko. Odznacza się ona interesującym układem choreograficznym, w której nie tylko obaj protagoniści wykonują efektowne, ale wymagające technicznie figury (entrechats czyli krzyżowanie nóg w powietrzu, tours en l'air, a więc obroty w oderwaniu od posadzki), ale nie ustępuje im pod tym względem również corps de ballet. Opera Śląska bowiem dysponuje przodującym dziś w kraju zespołem w tej dziedzinie.
Motyw Requiem æternam rozbrzmiewa z kolei podczas następującego później rzadkiego w balecie klasycznym pas de deux czyli duetu mężczyzn z podnoszeniem partnera: Makbeta i Banka, a Tuba mirrum w scenie z wiedźmami, w trakcie której Makbet w podskokach tzw. coup jeté zakreśla okrąg czyli manège, wyrażając w ten sposób narodziny pokusy wsparcia losu i sięgnięcia po władzę.

Wraz z pojawieniem się Lady Makbet rozlega się muzyka z opery poświęconej tym postaciom, przy czym pas de deux małżonków odbywa się przy dźwiękach jej arii Vieni t'affretta!, w której głos wokalny przetransponowany został na skrzypce w wykonaniu koncertmistrza Filharmonii Krakowskiej Pawła Wajraka. Odpowiednio wahaniom Makbeta przed zabójstwem Duncana towarzyszy jego partia w opracowaniu na wiolonczelę.
W przeciwieństwie do Felice Varesiego, pierwszego odtwórcy tej roli w operze, którego Verdi wybrał ze względu na częste u niego niedokładności intonacyjne, by w ten sposób podkreślić skazy na charakterze postaci, w wersji instrumentalnej pod smyczkiem Nikol Latochy odznaczała się szlachetnością brzmienia. Zobrazowanym w drugiej części scenom gwałtów rozpętanych wraz z dojściem Makbeta do władzy towarzyszą motywy z arii: Makdufa O figli, o figli miei! i Banka Come dal ciel precipita. Raz jeszcze pojawia się pas de deux dawnych przyjaciół. Finałowej bitwie i pojedynkowi tytułowego bohatera z Malcolmem towarzyszy znów motyw Dies irae, a zamyka koda z Libera me z tegoż Requiem. Na pierwszy plan wysuwają się Brazylijczyk Douglas de Oliveira Ferreira, odtwórca tytułowej roli, oraz włoski tancerz Alberto Pecetto, odznaczający się techniczną wirtuozerią i reprezentujący typ danseur noble (o odpowiedniej urodzie i smukłej sylwetce).
Niewiele im ustępował Francuz Karl Picuira de Pimodan w częściowo pomyślanej jako charakterystyczna partii Malcolma, ze sfingowanym upadkiem podczas jego entrée czyli pierwszego wejścia. Odpowiedzialne zadanie przypadło Mitsuce Nodzie ucieleśniającej Lady Makbet, choć nie tak efektownie pomyślane jak w przypadku męskich partnerów. Podkład dźwiękowy realizowany jest na żywo przez orkiestrę pod dyrekcją Tomasza Tokarczyka, który dokonał wyboru materiału muzycznego oraz w przypadku form wokalno-instrumentalnych dokonał ich zredukowania do tej drugiej warstwy.
Mimo baletowej formy, bez wsparcia słów (tylko Feance, syn Banka, wydaje okrzyk na widok ciała zamordowanego Duncana), dzięki znajomości Szekspirowskiego pierwowzoru (za moich czasów był obowiązkową lekturą w liceum) akcja pozostaje w pełni czytelna.W pierwszej części scenerię w znacznej mierze tworzą świetlne projekcje (Natan Berkowicz), a także pojawiają się płonące znicze, podczas gdy w drugiej odwołuje się ona do tradycyjnych dekoracji (w scenie obłędu i śmierci Lady Makbet) i rekwizytów (tron) autorstwa Joanny Jaśko-Sroki.

Męskich bohaterów odróżniają zaś kilty w różnych barwach. Mimo konwencjonalnego charakteru i spetryfikowanych reguł klasycznego baletu oraz odwołaniu się do znanej fabuły, dzięki pomysłowym układom choreograficznym Moniki Myśliwiec powstało dynamiczne widowisko, które nie razi sztucznością, lecz pozwala z zainteresowaniem śledzić i podziwiać twórczy wkład wnoszony przez poszczególnych tancerzy.
Lesław Czapliński