Przegląd nowości

Z Sendlerową do Berlina

Opublikowano: poniedziałek, 06, maj 2024 06:46

Znawcy tego gatunku twierdzą, że musical można stworzyć z każdego życiorysu, tematu literackiego, komedii, tragedii, a nawet  milczenia. U nas ta forma sceniczna od lat rozwija się w Gdyni (po Baduszkowej), warszawskiej Romie (u Kępczyńskiego) i kilku innych jeszcze polskich teatrach, uprawniających jednocześnie operę, operetkę i musical, co nie pochwalam, bo ten gatunek wymaga odmiennych  wokalistów i  aktorów, niż opera czy operetka, nie mówiąc już o muzykach i śpiewających tancerzach.

 

Ostatnio najbliższy takiemu modelowi wydaje się zespół poznańskiego Teatru Muzycznego, który oczekując wybudowania nowego gmachu między Kaponierą, a Akademią Muzyczną (gdzie to jest, wie każdy poznaniak!), gra wyłącznie musicale i tak być powinno. Tylko kto zakaże maszynistom przyjeżdżających tam pociągów gwizdać i buczeć podczas natchnionych spektakli? Niech mi nikt nie opowiada że zakupione zostaną odpowiednie urządzenia wygłuszające, bo powiem ile to kosztuje i zrujnowany zostanie wyśrubowany już do maksimum koszt budowy. A poza tym stukot i gwizdy pociągów i tak będzie słychać. Ale to już temat na inny felieton…

 

Jedną z najodważniejszych, ale zarazem najszlachetniejszych inicjatyw dyr. Przemysława Kieliszewskiego było podjęcie przed dwoma laty pomysłu, aby powstał musical o Irenie Sendlerowej. Oto, co napisano wtedy w programie: „Gdy rozpętało się piekło II wojny światowej, Irena Sendlerowa miała zaledwie 29 lat. Już wtedy aktywnie działała na rzecz najsłabszych, pielęgnując wartości, które przekazał jej ojciec. Wiedziała, że nie może pozostać bezczynną, że musi działać. Stawiając na szali swoje marzenia, każdego dnia narażała się na śmierć, niosąc pomoc żydowskim dzieciom. Organizowała im fałszywe metryki, dbała o stałą pomoc materialną i lekarską, umieszczała u zaufanych polskich rodzin, w klasztorach i zakładach opiekuńczych. Wraz z grupą bohaterek i bohaterów, umożliwiła ucieczkę z getta kilkuset dzieciom…”

 

Spektakl nazwany został „Irena – dramat muzyczny”. Autorami libretta są Piotr Piwowarczyk i Mary Skinner, a piosenek – Mark Campbell. W międzynarodowym gronie twórców znajduje się reżyser Brian Kite, choreografka Dana Solimando, a tylko muzyka wyszła z pod palców talentu i wyobraźni Włodka Pawlika. Tytułową kreację stworzyła Oksana Chamerska, otoczona równie dobrymi wykonawcami licznych ról: Radosławem Elis (Adam), Anną Lasotą (Pani Grinberg), Joanną Rybka-Sołtysiak (Magda), Wiesławem Paprzyckim (William) i wielu innych, grających starców, młodzieńców i dzieci.


Przedsięwzięcie frekwencyjnie i artystycznie powiodło się nadzwyczajnie. Ale skąd pomysł, aby Irenę zagrać w Berlinie nie mam pojęcia zwłaszcza, że łatwiej się spotkać z Papieżem lub Rabinem niż z dyr. Kieliszewskim, dyrektorem młodym, lecz zapracowanym po staremu.

 

Dzieło to poznaniacy zagrają w zabytkowym Pałacu Admirała, dawnej siedzibie słynnego berlińskiego Metropoltheater, który rozwiązano pod koniec ubiegłego stulecia, a jego ostatnim dyrektorem był słynny śpiewak operowy René Kollo. Począwszy od roku 2006 w odremontowanym i nowocześnie wyposażonym Teatrze Admiralspalast przy Friedrichstrasse w samym centrum miasta z blisko 2000 miejscami na widowni odbyło się – na otwarcie – wykonanie Opery za trzy grosze Brechta, a potem premiery kilkudziesięciu musicali. Obszerna sala ma kształt półkolisty z dwoma dużymi balkonami i doskonałym nagłośnieniem. Co wieczór grane są tu najsłynniejsze aktualnie światowe musicale. Oto niektóre tytuły: Ludwig, Rodzina Adamsów, Piękna i bestia, Tarzan, Mały książę, Tina, Mamma Mia!, Królowa śniegu, Jezus Chrystus Super Star. Ceny biletów oscylują wokół stu kilkudziesięciu euro, ale na widownię można wejść już poniżej 50.

 

Teatr Muzyczny z Poznania, czyli jego zespół musicalowy przywiezie do Berlina polskie dzieło tego gatunku, daleko wszakże odbiegające od tematyki wymienionych powyżej tytułów. Niektóre z nich figurują już w repertuarze i dalszych planach artystów poznańskich. Oznacza to równoległe budowanie nowego gmachu Teatru Muzycznego w Poznaniu oraz równoczesne tworzenie jego musicalowego repertuaru i kompletowanie wysoko kwalifikowanych kadr artystycznych tego gatunku.

 

Jego obecny i – miejmy nadzieję – przyszły dyrektor Przemysław Kieliszewski już teraz spełnia nadzieję Poznania na posiadanie nowoczesnego Teatru Muzycznego z musicalową specjalnością. Jak gmach będzie już gotowy, powstanie pytanie – jak znam poznaniaków – A co z operetką ?!

 

Obiecuję pytanie to zadać jako pierwszy…

                                                                          Sławomir Pietras