Przegląd nowości

„Zbombardowani”, czyli przemoc wylewa się uszami

Opublikowano: sobota, 20, kwiecień 2024 22:21

To jednak tylko wynika z powierzchownej analizy dramatu, bo nie mamy tu do czynienia z opowieścią z życia wziętą, ani horrorem czy kryminałem, ale fantazją sięgającą głęboko do ludzkiego wnętrza. Prawda, że w tym wnętrzu są same rany i lęki, nie ma krzty nadziei czy poszukiwania lepszej ścieżki życiowej. Tytuł oddaje stan ducha, konstrukcję psychiki bohaterów, którzy nie widzą już wyjścia ze ślepej uliczki, w jakiej się znaleźli.

 

Zbombardowani 1

 

Młoda reżyserka Ewa Platt opisuje genezę przedstawienia: „Z oddolnej inicjatywy studentów roku dyplomowego aktorstwa powstaje spektakl na podstawie Zbombardowanych Sarah Kane, który w zaufaniu do tekstu i autorki dramatu przepuszcza przez jego twórców pojęcia wojny, śmierci i zdrowia psychicznego. To historia niepewności, bierności i strachu zasikanej bielizny. W procesie prób, we współpracy z innymi jej utworami, aktorzy i reżyserka przyglądają się kondycji człowieka pisanego przez Kane, płaczącego, spragnionego miłości i śladu nadziei." Autorka Zbombardowanych sama nie dożyła 30-tki, ale z uwagi na jej talent literacki włączono jej twórczość do modnego nurtu nowego brutalizmu. Pytanie teraz jakimi środkami scenicznymi zaprezentować ów brutalizm. Same słowa, brutalne i wulgarne nie wystarczą, bo wszędzie ich pełno.


Realizatorzy wprowadzili więc elementy dodatkowe – zapowiedź męsko-męskiego gwałtu, odsłonięte pośladki i oklejona taśmą twarz ofiary, ale także odsłonięty damski biust, liczne kontakty z wodą zebraną w wannie, wchodzenie do niej w ubraniu, wkraczanie w butach, polewanie wodą jakoby w celu umycia, krążenie po pokoju w mokrej, kapiącej odzieży. Następnie dosyć niechlujne zjadanie klusek czy też jajecznicy, mówienie z pełnymi ustami, przerywane zaciąganiem się papierosami jednocześnie w liczbie dwóch.

 

Zbombardowani 2

 

Wylewanie na siebie nie tylko wody, ale mleka z butelki, wreszcie scena samobójstwa polegająca na połknięciu całej fiolki tabletek i popiciu mlekiem. To wszystko są działania pełnej oddania i poświęcenia dla sztuki trojga młodych aktorów Akademii Teatralnej. Już samo wyliczenie daje pojęcie o skali trudności, a przecież wykonawcy musieli zarysować charaktery postaci, ich stan psychiczny i fizyczny. Zasygnalizowanie, że spektakl jest dozwolony od lat 16, daje tylko mgliste pojęcie o liczbie barier, które muszą pokonać aktorzy – wymieńmy ich nazwiska – Kuba Dmochowski, Aleksander Łyś, Natalia Szczypka – ale także publiczność, bo tu przecież żadnego happy endu nie ma. Nawet ostateczny END nie jest wyraźnie zarysowany. W końcowej scenie aktorka uruchamia jakby radiowe, albo telewizyjne nagranie jakiejś dziecięcej piosenki – chodzi zatem o kontrast z tzw. normalną rzeczywistością.

                                                                  Joanna Tumiłowicz