Przegląd nowości

Opera Fuoco świętuje swoje 20-lecie w Théâtre des Champs-Elysées

Opublikowano: wtorek, 16, kwiecień 2024 20:59

David Stern (ur. 1963), syn skrzypka Isaaca Sterna i brat dyrygenta Michaela Sterna, jest byłym dyrektorem artystycznym The Israeli Opera w Tel Awiwie i Theater St. Gallen w Szwajcarii, a obecnie także głównym dyrygentem Palm Beach Opera w Stanach Zjednoczonych. Ponadto jest założycielem Festiwalu Barokowego w Szanghaju oraz współprzewodniczącym Międzynarodowego Konkursu Skrzypcowego im. Isaaca Sterna w tym samym mieście.

 

Opera Fuoco 1 

 

Podążając drogą wyznaczoną przez swego ojca, który przez znaczną część życia pomagał muzycznej młodzieży, powołał w 1988 roku do życia - pełniąc jeszcze funkcję asystenta Johna Eliota Gardinera -  Akademię Młodych przy prestiżowym Festiwalu w Aix-en-Provence. Nadal pracuje ze studentami w różnych ośrodkach, na przykład w amerykańskim Heifetz Institute. Wszakże jego najważniejszym projektem dla młodzieży jest utworzona wraz ze skrzypaczką Kathariną Wolff - przy współpracy z gambistą Jayem Bernfieldem - w 2004 roku w Paryżu Compagnie Lyrique Opera Fuoco. 


Składa się ona z Atelier Lyrique dla wokalistów szykujących się do profesjonalnej działalności, rekrutowanych na trzy lub cztery lata, oraz grającej na instrumentach dawnych orkiestry o mniej więcej stałym składzie. Przy wstępnych przesłuchaniach młodych śpiewaków David Stern nie tylko testuje sam głos, ale próbuje także odkryć jego ukryty potencjał.

 

Opera Fuoco 2

 

To dlatego owe przesłuchania zamieniają się już w seanse pracy, podczas których Stern podsuwa kandydatom różne interpretacyjne pomysły, obserwując zarazem, jak na nie reagują. Stara się wyczuć u nich choćby zalążek intymnej relacji z tekstem, sytuacją, postacią i muzyką, a także chęć komunikowania własnych emocji czy pomysłów. Jak sam przyznaje, czasami rezygnuje z wartościowych głosów, jeśli nie dostrzega u kandydata otwartości umysłu i próby zaskoczenia czymś niespodziewanym. Stern nikogo nie formatuje, lecz zachęca do samodzielnych poszukiwań, do przekraczania własnych granic. Tym właśnie jego podejście różni się od pracy w wielu szkołach czy uczelniach, na ogół ograniczającej się wyłącznie do nauczania stylu i techniki. 


Przybywający z całego świata kandydaci do Atelier Lyrique w Opera Fuoco reprezentują nie tylko różne kraje, ale często także bardzo odmienne kultury, w których sam język, jego struktura i składnia mają przemożny wpływ na sposób wypowiadania się w muzyce.

 

Opera Fuoco 3

 

Dlatego też zachowując atuty języka ojczystego swoich podopiecznych, Stern uczy ich przyswajać kulturę, z której wywodzi się dana muzyka. Można śmiało powiedzieć , że od początku swego istnienia Opera Fuoco umożliwiła już paru generacjom wokalistów debiut sceniczny, który w wielu przypadkach zapoczątkował ich błyskotliwą karierę artystyczną. Wystarczy chociażby przywołać tutaj takie nazwiska jak: mezzosopranistki Lea Desandre i Clémentine Margaine, sopranistki Chantal Santon-Jeffery, Sarah Hershkowitz i Vanina Santoni czy tenor Artavazad Sargsayan. Oczywiście wokalistów, którzy dzięki Davidovi Sternowi i stworzonej przezeń strukturze rozwinęli artystyczne skrzydła jest znacznie więcej, a o podążaniu ich śladami marzą już nowi przyjęci kandydaci. 


Zarówno jedni, jak i drudzy zostali teraz zaproszeni przez Sterna do wzięcia udziału w uroczystym koncercie uświetniającym dwudziestą rocznicę powołania do życia Opera Fuoco (mającej dzisiaj swoją rezydencję w podparyskiej Opéra de Massy), który został zorganizowany 9 kwietnia w słynnym Théâtre des Champs-Elysées w Paryżu. Oczywiście koncert poprowadził David Stern, a patronat artystyczny nad owym przedsięwzięciem objęła wspierająca od wielu lat jego działania wybitna mezzosopranistka Karine Deshayes, zawsze służąca młodym adeptom sztuki wokalnej cennymi poradami i nieustającym wsparciem. To ona uświetniła swoim występem gromadzący liczną publiczność wieczór, wywołując aplauz oczarowanych jej sztuką słuchaczy.

 

Opera Fuoco 4

  

Prezentując się w zróżnicowanym stylistycznie repertuarze, zaczerpniętym z oper Haendla, Mozarta, Belliniego czy Rossiniego, francuska artystka urzekała zdawałoby się nieograniczonymi możliwościami interpretacyjnymi, różnorodnymi barwami bezbłędnie prowadzonego głosu, jego donośnością i blaskiem we wszystkich rejestrach. Ponadto przykuwała uwagę celowym doborem środków aktorskich, pogłębiając wokalnie wizerunek każdej z kreowanych postaci. Nie zawiodły też wspomniane już wyżej sopranistki Chantal Santon-Jeffery (na przykład pięknie wykonana aria „V’adoro pupille” z Juliusza Cezara Haendla) czy Vanina Santoni (subtelnie podana aria „Qui la voce” z Purytanów Belliniego). U boku tych święcących triumfy na międzynarodowych scenach artystek pojawiły się młode i dobrze się zapowiadające talenty. Jako pierwsza duże wrażenie wywołała sopranistka Axelle Fanyo („Furcht und Hoffnung” z Orpheusa Telemanna, a następnie „Come Scoglio” z Cosi fan tutte Mozarta), dysponująca gęsto nasyconym i hojnie obdarzonym ciemną barwą sopranem, niezwykle swobodnym również w dole skali. Na wysokim poziomie utrzymana była prezentacja innej sopranistki: Cyrille Ndjiki Nan, z pełnym zaangażowaniem i dużą wrażliwością śpiewającej arię „D’Oreste, d’Ajacce” z Idomeneo Mozarta. Atrakcyjnie zabrzmiał w słynnej arii „Ah, lève-toi soleil” z Romea i Julii Gounoda tenor Léo Vermota-Desroches’a oraz - wcześniej - inteligentnie prowadzony przez Natalię Perez mezzosopran w arii „Che fai?” z Berenice Haydna. Na scenie pojawiła się też ukraińska sopranistka Iryna Kyshliaruk i spora grupka nie wymienionych w programie młodych stażystów z Opera Fuoco, którzy na zakończenie urodzinowego koncertu wykonali żywiołowo i w radosnej atmosferze wraz ze swoimi wokalnymi mentorami finał Wesela Figara Mozarta. Pozostaje życzyć tym pełnym zapału i nadziei śpiewakom powodzenia w rozwijaniu mądrze prowadzonej kariery, chociaż ze względu na boleśnie dotykający życie operowe kryzys nie będzie to łatwym zadaniem. 

                                                                                 Leszek Bernat