Przegląd nowości

Tasowanie kart na festiwalu w Opéra national de Lyon

Opublikowano: piątek, 29, marzec 2024 16:08

Od wielu lat Opera w Lyonie organizuje w marcu festiwal operowy, który za każdym razem jest skonstruowany wokół starannie dobranego tematu. W tym roku zdecydowano się na hasło „Przetasowanie kart”, nawiązując do tych wszystkich pozycji lirycznego repertuaru, w których właśnie karty odgrywają konkretną lub bardziej symboliczną rolę.

Dziewczyna z Zachodu,Lyon 1

Lista takich dzieł jest dosyć długa - dyrekcja rzeczonej placówki wybrała z niej trzy opery, wykazując się przy tym docenioną przez publiczność pomysłowością. Pierwsza z nich to Dziewczyna z Dzikiego Zachodu (La Fanciulla del West) Giacomo Pucciniego, któremu świat muzyczny składa teraz hołd z okazji setnej rocznicy śmierci. Przypomnijmy, że chodzi tutaj o dzieło powstałe do libretta Guelfo Civininiego i Carlo Zangariniego, którego prapremiera w Metropolitan Opera w roku 1910 przyniosła kompozytorowi wielki triumf.

Dziewczyna z Zachodu,Lyon 2

Tym bardziej dziwić może fakt, że we Francji jest ona praktycznie nie wystawiana. Wystarczy tylko zaznaczyć, że Opera Paryska pokazała ją swoim widzom po raz pierwszy dopiero dziesięć lat temu. Dlatego też sięgnięcie teraz przez Operę Lyońską po tę partyturę urosło do wzbudzającego duże zainteresowanie wydarzenia artystycznego, wykraczającego poza zestaw czterech wszędzie prezentowanych oper Pucciniego: Cyganeria, Tosca, Turandot i Madama Butterfly. Akcja Dziewczyny z Dzikiego Zachodu rozgrywa się w środowisku poszukiwaczy złota w Kalifornii.


Wzmiakowany wyżej motyw kart pojawia się w związku z sytuacją, w której tytułowa bohaterka o imieniu Minnie stawia na szali partii pokera życie swojego ukochanego, skazanego na śmierć poprzez powieszenie, i tym samym swój los. Minnie prowadzi bar pod szyldem La Polka, w którym przybyli z różnych stron górnicy grają w karty, snując marzenia o zapewnieniu sobie i swoim rodzinom lepszego życia dzięki zdobytej za sprawą wydobytego złota fortunie, w co z całych sił pragną wierzyć. Nadania tej przywołującej „amerykański sen” opowieści formy scenicznej podjęła się niemiecka reżyserka Tatjana Gürbaca, jedna z ostatnich wychowanek słynnej Ruth Berghaus.

Dziewczyna z Zachodu,Lyon 3

Jej zasługą jest nieuleganie modnej dzisiaj tendencji do nie zawsze uzasadnionego aktualizowania treści opery i wtłaczania w nią na siłę znaczeń całkowicie obcych wymowie oryginału. Gürbaca buduje obraz w pełni realistyczny, nawiązując do kalifornijskiej scenerii, z jej piaskowym pejzażem i długimi płaszczami niektórych protagonistów. Jednocześnie nie popada w tanią estetykę słynnych spaghetti-westernów i stara się nadać całemu obrazowi uniwersalny wymiar.

Dziewczyna z Zachodu,Lyon 4

Jednorodna scenografia Marca Weggera ogranicza się do pagórków utrzymanych w kolorze sepii, co nadaje warstwie plastycznej - również dzięki subtelnej reżyserii świetlnej Stefana Bolligera - cechy kojarzące się ze starymi fotografiami z rodzinnych albumów. Jedynym ruchomym elementem jest tutaj rodzaj cylindra, początkowo zawieszonego na wysokości, a następnie osadzonego na obrotówce, który w zależności od potrzeby unaocznia bar lub chatę Minnie. Niebagatelną rolę odgrywają też zwisające z góry liny i pętle (na jednej z nich ma zostać powieszony Dick Johnson, czyli Ramerrez) czy przywołujące - w akcie drugim - burzę śnieżną płatki śniegu.


Ponadto do wytworzenia odpowiedniego klimatu przyczyniają się wyświetlane w głębi sceny projekcje wideo, ukazujące zmieniające się pod względem kolorystycznym niebo. Całości dopełniają pomysłowo zaprojektowane przez Dinah Ehm i nawiązujące do różnych epok kostiumy, sugestywnie podkreślające ciężki żywot oderwanych od swoich rodzin i ojczyzn poszukiwaczy złota. Wspomniana uniwersalność inscenizacji Tatjany Gürbacy polega na pokazaniu egzystujących w nieludzkich warunkach i będących więźniami struktur społecznych jednostek, których wzajemne relacje nacechowane są bezlitosną brutalnością.

Dziewczyna z Zachodu,Lyon 5

Zaś manifestująca wobec nich współczucie i solidarność Minnie staje się jedyną osobą, która jest w stanie przywrócić tym nieokrzesanym i zagubionym w pozbawionym uczuć świecie robotnikom ich człowieczeństwo. Najbardziej wymowną ilustracją tej idei jest poruszająco zaprezentowana przez reżyserkę scena, podczas której bohaterka czyta górnikom wersety z Biblii.

Dziewczyna z Zachodu,Lyon 6

Albowiem to właśnie po mistrzowsku ustawiona gra aktorska stanowi o niezwykłej sile oddziaływania omawianego spektaklu. Zarówno w sferze indywidualnej, jak i zbiorowej uwagę utrzymują w nieustannym napięciu pozornie mało istotne działania sceniczne, w których wszakże najdrobniejsze gesty, spojrzenia czy zmiany postawy przyczyniają się do płynnego prowadzenia dramaturgii narracji i celnego charakteryzowania wszystkich, nawet drugoplanowych postaci. Trudnym do przecenienia atutem rzeczonej realizacji jest prezentująca wysoki poziom obsada wokalna, z włoską sopranistką Chiarą Isotton w roli Minnie na czele.


Atrakcyjna barwa jej wzorowo prowadzonego głosu, plastyczne frazowanie, temperament sceniczny czy wokalne aktorstwo, rozpięte pomiędzy gwałtownymi porywami i subtelną interpretacją w nastrojowych scenach (subtelnie wykonane „Laggiu nel Soledad”) wzbudzają najwyższy podziw. W pięknym stylu prezentuje się też ucieleśniający Dicka Johnsona (Ramerreza) Riccardo Massi, dysponujący jasnym, dźwięcznym i giętkim tenorem, przybierającym dramatyczne lub liryczne akcenty.

Dziewczyna z Zachodu,Lyon 7

Niejednoznacznego charakteru przydaje postaci szeryfa Jacka Rance’a baryton Claudio Segura, w którego ujęciu ten brutalny - gdyż „nigdy niekochający i niekochany” - prześladowca Ramerreza może nawet budzić odruchy współczucia. Nie bez powodu w finale skierowuje on początkowo wymierzoną w Minnie i jej ukochanego broń przeciwko sobie. Dziewczyna z Dzikiego Zachodu zawiera też wiele drugoplanowych ról, których wykonawcy spotykają się z gorącym przyjęciem ze strony publiczności.

Dziewczyna z Zachodu,Lyon 8

Uwagę zwraca między innymi ciemny mezzosopran Thandiswy Mpongwany (Wowkle) i naturalnie nośny tenor Roberta Lewisa (Nick). Ponadto nie sposób jeszcze nie wspomnieć o doskonałym występie dwóch polskich artystów. Otóz w pełni przekonujący aktorsko i wokalnie Rafał Pawnuk, obsadzony w partii odrażającego Ashby’ego, przedstawiciela firmy Wells Fargo, wywiera duże wrażenie soczystym, energetycznym i bezbłędnie różnicującym środki wyrazu basem.


Zaś w roli barmana Jacka Wallasa Paweł Trojak, sugestywnie odmalowujący swym szlachetnym barytonem szeroki diapazon emocji, już na wstępie wzrusza zniewalającym wykonaniem nostalgicznej, budzącej w górnikach tęsknotę za rodzinnymi stronami ballady „Che faranno i vecchi miei”. Tradycyjnie już na słowa uznania zasługuje kapitalnie brzmiący i biorący czynnie udział we wszelkich działaniach scenicznych chór, przygotowany przez Benedicta Kearnsa.

Dama pikowa,Lyon 1

Nad całością wykonania czuwa wręcz uskrzydlający orkiestrę, budujący intrygującą narrację muzyczną Daniele Rustioni, charyzmatyczny szef o niespożytej energii, w żadnym momencie niesłabnącym entuzjazmie i skuteczności teatralnej. O tym, z jakiej klasy dyrygentem mamy tutaj do czynienia, świadczy fakt, że już następnego wieczoru Rustioni ponownie stanął na czele Orkiestry Opery Lyońskiej, tym razem, aby poprowadzić Damę Pikową, dzieło o tak przecież bardzo odmiennej od poprzedniej pozycji stylistyce.

Dama pikowa,Lyon 2

W jego rozpiętej na szerokim łuku dramaturgicznym interpretacji partytury Czajkowskiego romantyczne klimaty, melancholia i rzewny liryzm zjawiskowo kontrastują z gwałtownymi porywami i rozszalałymi żywiołami orkiestrowymi. Nie brakuje też bardziej tajemniczej atmosfery, oddającej stan duszy Hermana, jego obsesje i halucynacje, czy złowrogich akcentów, zwiastujących nadchodzące nieszczęście. Pastelowe brzmienie i wyważone proporcje barw, świetne rozplanowanie kulminacji, nasycenie emocjami i umiejętne zmiany tempa przyczyniają się do budowania narastającego dramatyzmu.


A do tego wszystkiego trzeba jeszcze dodać eksponowanie wyrafinowanych szczegółów, płynne rozwijanie misternej tkaniny dźwiękowej i stałą dbałość o wewnętrzne napięcie. W tej wieloplanowej, prowadzonej arystokratycznym gestem i twórczej interpretacji doskonale odnajdują się tworzący spójny zespół wykonawczy soliści. W niezwykle wymagającej pod względem wokalnym i fizycznym roli Hermana Dmitry Golovin elektryzuje - pomimo nieco nosowego brzmienia skądinąd mocnego i ekspresyjnego głosu - pełnym zaangażowania wcielaniem się w coraz bardziej pogrążającą się w szaleństwie i obsesyjnie dążącą do odkrycia sekretu trzech kart postaci.

Dama pikowa,Lyon 3

Jego nerwicowe zachowania i gesty, zdradzające rozgorączkowaną miłość do Lizy, nie mogą pozostawić nikogo obojętnym. Tę ostatnią przekonująco ucieleśnia Elena Guseva, uwydatniając egzaltowaną, wszak ujmująco kobiecą osobowość tej stopniowo popadającej w rozpacz bohaterki. Rosyjska artystka imponuje świetnie opanowaną techniką oddechu, umiejętnością pogłębiania głosem wizerunku pięknej wybranki Księcia Jeleckiego i pewną grą aktorską.

Dama pikowa,Lyon 4

Owym Księciem jest zajmująco operujący legatem baryton Konstantin Shushakov, obok którego świetnie się też w swoich rolach odnajdują Pavel Yankovsky (Hrabia Tomski), ukraińska mezzosopranistka Olga Syniakova (Paulina), Sergeï Radchenko (Czekaliński), sopranistka Giulia Scopelliti (Masza i Chloe) czy bas Alexei Botnarciuc (Surin). W tym miejscu warto przypomnieć, że w „Damie pikowej” Puszkina - to z niej wywiedziona jest opera Czajkowskiego - postać, od której pochodzi tytuł opowiadania, jest inspirowana historyczną postacią Natalii Pietrownej Golicyny, znanej jako podziwiana na dworze cara Aleksandra I księżniczka Natalia Galitzine.


Z kolei ten fakt skłonił teraz reżyserującego lyońskie przedstawienie Timofieja Kuliabina do obrania sobie za wzór innej historycznej postaci, którą dla rosyjskiego inscenizatora stała się uzdrowicielka i wróżbitka Juna Davitashvili (1949–2015), charyzmatyczna osobowość o niesamowitych zdolnościach mistycznych. To właśnie na niej wzorował się Kuliabin kreśląc portret Hrabiny (tytułowej Damy pikowej), w którą w Lyonie wiarygodnie wciela się mezzosopranistka Elena Zaremba, artystka o nieprzeciętnej osobowości scenicznej.

Dama pikowa,Lyon 5

Co istotne, reżyser nie trzyma się wiernie treści libretta, wprowadzając wiele indywidualnych i oryginalnych pomysłów, które jednak nie zawsze są dla widza czytelne i zrozumiałe. Ponadto mankamentem jest równoległe prowadzenie przezeń zbyt wielu rozproszonych działań aktorskich, co wywołuje pewien zamęt i doprowadza do gubienia się w śledzeniu rozmaitych wątków.

Dama pikowa,Lyon 6

Na przykład już w pierwszym akcie, podczas dialogu pomiędzy Hermanem i jego przyjacielem Hrabią Tomskim, po przeciwnej stronie scenicznej przestrzeni odbywa się dekoncentrująca widza zabawa. Podobnie dzieje się w trakcie śpiewania przez Lizę i Paulinę uroczego romansu, kiedy w tym samym czasie inscenizator wprowadza zakłócającą delektowanie się tym pięknym duetem pantomimę. Wiele elementów wskazuje na to, że Kuliabin postanowił rozgrywać akcję we współczesnej, choć pozostającej od wieków pod presją dyktatorskich rządów Rosji. Liza nie rzuca się w tej inscenizacji do lodowatych wód Newy, lecz ucieka pociągiem z obskurnego dworca wraz z innymi uchodźcami.


W pewnym momencie okazuje się nawet, że Damą pikową staje się przebrany za Hrabinę i zdradzający homoseksualne skłonności Książę Jelecki, który ostatecznie ginie z ręki Hermana, niepopełniającego tutaj samobójstwa. Z kolei prawdziwa Hrabina nie zostaje zamordowana przez Hermana, jak podaje libretto, lecz umiera w wyniku przedawkowania zażytych wcześniej lekarstw. Wyraźnie widać, że te wszystkie innowacje zostały przez reżysera starannie przemyślane i zręcznie wplecione w zbudowaną na nowo narrację.

Dama pikowa,Lyon 7

Aby jednak można ją było swobodnie śledzić, publiczność musiałaby zostać uprzednio w jakiś sposób do tropienia tych ukrytych wątków przygotowana. Trzeba zarazem uczciwie przyznać, że zdarzają się w tej realizacji epizody głęboko zapadające w pamięć. Na przykład kiedy za wspominającą swoją  przeszłość Hrabiną wyświetlane są czarno-białe obrazy przywołujące postaci Gagarina, Stalina, wiolonczelisty Mstisława Rostropowicza czy śpiewaczek Jeleny Obrazcowej i Iriny Archipowej.

Dama pikowa,Lyon 8

Dodajmy jeszcze, że w kreowaniu skomplikowanej i zagmatwanej - jak w opętanym szaleństwem umyśle Hermana - wszak budzącej silne emocje inscenizacji wspierają Kuliabina scenograf Oleg Golovko, kostiumolożka Vlada Pomirkovanaya i autor ustawień świetlnych Oskars Paulinš. Sądząc po entuzjastycznych reakcjach nieco zagubionych, ale zachwyconych ostatecznym rezultatem widzów, ich praca nie poszła na marne. Gwoli ścisłości należy na koniec odnotować, że lyoński festiwal zamknęła prapremiera opery Otages (Zakładnicy) francuskiego kompozytora Sebastiena Rivasa do tekstu Niny Bouraoui, wyjątkowo zaprezentowana w Théâtre de la Croix-Rousse pod dyrekcją Rut Schereiner i w reżyserii Richarda Brunela. Tej pozycji niżej podpisanemu nie udało się już jednak obejrzeć.

                                                                            Leszek Bernat