Płyty wydanej przez firmę Acte Prealable W starym dworku nie należy traktować jako ilustrację do dramatu Witkacego W małym dworku, ani tym bardziej Tadeusza Rittnera o tytule W małym domku. Witkacy wystąpił z krytyką „dworkowej” konwencji realistycznej i wprowadził deformacje jakby powiązane z Sonatą widm Strinberga.

Jedyne co wydaje się łączyć zestaw utworów granych przez Wojciecha Szlachcikowskiego – skrzypce i Bogumiłę Weretkę-Bajdor – fortepian, ze sztuką Witkacego, to asocjacje do środowiska szlacheckiego. Witkacemu nie przypadłaby do gustu atmosfera, w której wychowywali się autorzy kompozycji zamieszczonych na płycie. Oni tymczasem traktowali twórczość również jako projekcję swoich uczuć patriotycznych. W czasach zaborów rodzima muzyka podsuwała wątki zdecydowanie polskie w sposób zawoalowany. Pamiętamy problemy Stanisława Moniuszki z operą Straszny dwór. Nawet Ignacy Jan Paderewski w swojej Symfonii Polonia powstającej „na obczyźnie” motyw Mazurka Dąbrowskiego zasygnalizował raczej symbolicznie.
Wydaje się, że autorzy i pomysłodawcy płyty, a także prof. Krzysztof Sperski, autor wprowadzenia do programu nagrania, podobnie jak muzycy wykonawcy, związani z Akademią Muzyczną im. Stanisława Moniuszki w Gdańsku, postawili na spuściznę kulturalną obecną w dworach i dworkach arystokratycznych, a przynajmniej szlacheckich. Jako przykład i wzór takiej artystycznej „kuźni” podali m.in. dwory Szymanowskich w Tymoszówce i Karłowiczów w Wiszniewie. Zwrócili też uwagę, na poziom ogłady muzycznej mieszkańców narodowych siedlisk Polaków – nawet biedniejsze dworki zwykle posiadały fortepian i w ramach własnych potrzeb muzykowano tam i śpiewano. Z takiej atmosfery wywodzą się utwory ośmiu kompozytorów, tworzone w pewnej mierze także na potrzeby podtrzymywania uczuć narodowych, ale na pewno nie w sposób dosłowny i prostacki. Wszystkie one są wynikiem dobrego przygotowania profesjonalnego twórców i dowodzą nieprzeciętnych talentów. Znajdujemy tu właśnie miniaturę, Preludium fortepianowe Karola Szymanowskiego w opracowaniu na skrzypce i fortepian dokonane przez Grażynę Bacewicz. Jest też Serenada Mieczysława Karłowicza. Nazwisko Bacewiczówny pojawia się raz jeszcze gdy soliści grają jej modernistyczną miniaturę Witraż. Do znanego z licznych transkrypcji utworów zaliczyć trzeba też Polonez elegijny Zygmunta Noskowskiego, który kompozycję studiował u samego Stanisława Moniuszki. W programie nagrania znajdują się też kompozycje mało znane, albo całkiem zapomniane. Zaliczyć do nich można Sonatę na skrzypce i fortepian Michała Józefowicza, który był znakomitym pianistą i pedagogiem. W finale tego nostalgicznego utworu znajdujemy np. skocznego Krakowiaka. Na płycie mamy też miniaturę Władysława Żeleńskiego, a także Legendę Feliksa Nowowiejskiego, która jest dużo mniej znana od Legendy Henryka Wieniawskiego, choć pod względem wykonawczym wcale nie łatwiejsza. Płytę W starym dworku zamyka ciekawa kompozycja gdańskiego twórcy współczesnego Henryka Hubertusa Jabłońskiego. W sumie więc propozycja muzyczna znajdująca się na płycie stanowi bardzo interesujący przykład poziomu polskiej twórczości muzycznej przełomu wieków. Z pewnością potencjał ten jest jeszcze wciąż nie wystarczająco wykorzystany.
Joanna Tumiłowicz