Przypadająca na 15 lutego b.r. rocznica urodzin została upamiętniona w zamieszczonym w MAESTRO felietonie Primadonna z Galicji autorstwa Beaty Dżon-Ozimek z obszernym biogramem i bogato zilustrowanym fotografiami z archiwum Juliusza Multarzyńskiego, w którym podkreślono nie tylko artyzm polskiej śpiewaczki, ale i Jej szczere oddanie Ojczyźnie i Swym Rodakom.

Wymieniając centra kulturalne, które gościły artystkę, wspomniano o sukcesach odnoszonych przez nią m. in. w Wiedniu, Paryżu, Londynie, Petersburgu, Mediolanie, Monachium, Hamburgu, Warszawie, Nowym Jorku, Chicago, San Francisco i last but not least w Berlinie. Skupiona na losach polskich kompozytorów i artystach na przełomie XIX i XX wieku w Berlinie, autor niniejszego felietonu przywołała informacje zawarte głównie w czasopismach muzycznych i gazetach z tamtego czasu, które odnosiły się do Artystki. Po swoim debiucie w Atenach w 1877 roku Marcellna Sembrich-Kochańska swoją karierę w latach 1884-1898 rozwijała na europejskich scenach operowych, by w 1898 na trwałe związać się z Metropolitan Opera House w Nowym Jorku.
Nie zaniedbywała przy tym swych kontaktów z Europą, a miarą Jej przywiązania do europejskich centrów muzycznych pozostaje fakt, że jeszcze w 1913 roku (liczyła wtedy 55 lat!) pośród solistów przewidzianych w koncertach filharmonicznych w Berlinie pod dyrekcją Arthura Nikischa znajduje się – jak donosi „Vossische Zeitung” w nr 402 z 1913 roku – Jej nazwisko.

Pierwsze wzmianki o występach w Berlinie – w koncercie Filharmoników pod dyrekcją Franza Mannstaedta w Singakademie oraz kolejnych w Teatrze Josepha Krolla, pochodzą z 1886 roku. „Vossische Zeitung” pisze o permanentnym Sembrich entuzjazmie. Marcella Sembrich zakończyła swój epokowy gościnny występ w Teatrze Krolla w Berlinie 19 czerwca […]. Podczas pobytu w Berlinie wystąpiła także raz na prośbę cesarza w Operze Królewskiej i odniosła niezwykły sukces w roli Aminy w „Lunatyczce”...

W tym samym roku artystka wystąpiła w koncercie Berlińskich Filharmoników m.in. wykonując arię z Purytanów Belliniego, a w grudniu zainaugurowała występem w Cyruliku sewilskim Rossiniego cykl sześciu spektakli z Łucją z Lammermooru Donizettiego, Traviatą i Rigolettem Verdiego oraz Czarodziejskim fletem (Królowa Nocy) Mozarta. W kolejnych latach Marcella Sembrich-Kochańska angażowana była wielokrotnie do kilku oper w Operze Królewskiej (m.in. do partii Violetty w Traviacie Verdiego, Królowej Nocy w Czarodziejskim flecie oraz Zuzanny w Weselu Figara Mozarta), i wielu koncertów. W recenzjach podkreślano wysoki kunszt i świetną dyspozycję artystki.
Warto podkreślić Jej udział w wykonaniu Pór roku Haydna przez Towarzystwo Śpiewacze Sterna 17 lutego 1888. Kilka dni później wystąpiła w koncercie filharmonicznym z arią z Semiramidy Rossiniego, Pieśnią nagrody (Preislied) ze Śpiewaków norymberskich Wagnera, arią z Wesela Figara Mozarta i Sceną szaleństwa (Wahnsinnszene) z Łucji z Lammermooru Donizettiego.

U schyłku roku 1888 Artystka wykonała jeszcze arie z Normy Belliniego i Mignon Thomasa oraz pieśni Mozarta i Schumanna. Wszystkim wykonaniom towarzyszyły entuzjastyczne recenzje (w „Signale fuer die musikalische Welt”, „Vossische Zeitung”). Również w kolejnych latach Marcella Sembrich-Kochańska występowała w licznych przedstawieniach operowych i koncertach w stolicy Niemiec, gdzie przez pewien czas zamieszkała. Fascynacja niezwykłą śpiewaczką w Berlinie trwała nieprzerwanie do 1914 roku. Występowała tam niemal rok w rok, zachwycając swym śpiewem publiczność i krytyków muzycznych.
Oto garść recenzji:
Gdy śpiewa pani Sembrich sala pęka w szwach („Signale f. d. musikalische Welt”, 1890);
Partię solową wykonała, jak już często wcześniej, pani Sembrich, która od pierwszej do ostatniej nuty słodyczą dźwięku, eleganckim śpiewem i pełną wdzięku żywiołowością wykonania potrafiła usidlić słuchaczy („Vossische Zeitung”, 1892);

Marcella Sembrich śpiewała najlepiej niemieckie pieśni. Cechowała je pełna wdzięku uroda, czystość tonu, żywe wyczucie harmonijnej intonacji i subtelna intymność uczuć. („Vossische Zeitung”, 1893);
W kolejnym koncercie w Filharmonii w którym uczestniczyła wypełniająca salę doborowa publiczność, śpiewała obydwie arie Zerliny z opery „Don Juan” Mozarta. Jak diamenty, w których błyszczała śpiewaczka, iskrzyła i błyszczała kolia koloratury („Signale f. d. musikalische Welt”, 1896)

Pani Marcella Sembrich zainaugurowała wczoraj (20 października 1900 – K.B.) swój występ gościnny arią z opery „Purytanie” Belliniego. Jej głos nie stracił nic ze swojej wczesnej, jedwabistej miękkości, nic ze swojej dawnej urzekającej słodyczy, a pewność i czystość intonacji znakomitej artystki zostały w pełni zachowane. Jakże miło było Jej znowu usłyszeć („Vossische Zeitung”, 1900)
Marcella Sembrich po dłuższej nieobecności (od Jej ostatniego występu minęły cztery lata –K. B.) wystąpiła znów w Filharmonii. Jest Ona jedną z ostatnich przedstawicielek starowłoskiego bell canta („Vossische Zeitung”, 1909).
Zachwyt berlińskich melomanów i krytyków muzycznych budził zarówno niezwykły kunszt koloraturowego śpiewu Artystki, jak i Jej urok osobisty znajdujący wyraz w pełnej zaangażowania interpretacji prezentowanych utworów, a także bogactwo repertuaru. Obejmował on opery i arie operowe całej rzeszy wybitnych kompozytorów – Belliniego, Bizeta, Delibes’a, Donizettiego, Gounoda, Mozarta, Nicolaia, Rossiniego, Verdiego, Wagnera.

W salach koncertowych Berlina zabrzmiały też w Jej wykonaniu pieśni i arie koncertowe J.S. Bacha, Haendla, Purcella, Mozarta, Schuberta, Schumanna, Chopina, Moniuszki, Griega, Czajkowskiego, Wolfa, Paderewskiego, Rachmaninowa, Regera, Richarda Straussa i innych. Stolica Niemiec nie była w tym odosobniona. Polska śpiewaczka w historii zapisała się jako artystka o rzadkim gatunku głosu (wspaniały sopran koloraturowy), niezwykłej muzykalności i ujmującej osobowości wszędzie tam, gdzie ceniono wielką sztukę!
Katowice, 12 marca 2024 Karol Rafał Bula