Imperialistyczne zapędy przejawia wiele osób. Także reżyser przedstawienia Wyjątkowy prezent Tomasz Sapryk, które miało swą premierę na scenie teatralnej w Małej Warszawie, uznał za stosowne wygłosić wstępną zapowiedź, gdzie wyznał skromnie, że pragnie „przywrócić" temu miejscu właściwy (jaki?) charakter teatralny. Niepotrzebnie, bo spektakl był zgrabnie zainscenizowany, zwarty, niezbyt długi, dobrze grany, okresowo śmieszny i lekko pouczający. Miał nawet coraz popularniejsze, dzięki reality-serialom tv, sekwencje, gdy bohater, występujący z offu, jakby w pokoju wyznań, przedstawia swoją wizję dalszych działań i tłumaczy to, co do tej pory się stało. W sumie było OK.

Może to nieładnie, że zdradzę, co się kryje pod tytułem Wyjątkowy prezent, ale chodzi tu o książkę Mein Kampf Aldolfa Hitlera. Główny bohater, niejaki Eric, kończący właśnie 50 lat, otrzymuje tym samym od swego przyjaciela i wspólnika zawoalowaną sugestię, że swą postawą i zachowaniami przypomina dyktatora, zresztą jego podwładni nadali mu przydomek Duce. I to wszystko, co dotyczy owej książki, zaczyna się awantura, w której ów Eric-Duce, grany z poświęceniem przez Marcina Bosaka, z minuty na minutę coraz głośniej krzyczy. W tym miejscu nie od rzeczy jest przypomnieć spektakl Teatru Powszechnego Mein Kampf, grany już od 5 lat, którego misją było unaocznienie pewnym osobom w kraju, że również mają imperialistyczne i dyktatorskie zapędy.
Tam posługiwano się oryginalnym tekstem autora tej fatalnej wizji, aby ją ośmieszyć, dając do zrozumienia, że niektóre interpretacje rzeczywistości społecznej i metody postępowania w sytuacjach delikatnych wydają się dziwnie znajome. To był świetny pomysł reżysera Jakuba Skrzywanka i dramaturga Grzegorza Niziołka. W komedii francuskiego autora Didiera Carona, zgrabnie przetłumaczonej przez Witka Stefaniaka, który dołączył umiarkowaną liczbę wyrażeń powszechnie uznanych za obelżywe i wulgarne.

Nad istotą zbrodniczych idei specjalnie się nie zastanawiamy, bliżej nam do refleksji nad naturą relacji międzyludzkich. Możemy więc bawiąc uczyć się np. powściągliwości, toleracji, szczerości. Didier Caron jest wziętym scenarzystą i aktorem, który przerabiał dla teatru kilka scenariuszy filmowych. Sztukę Wyjątkowy prezent napisał w 2020 roku, więc jest to prawie „nówka”, a przy tym sympatyczna bulwarówka, z niegłupim podtekstem, nadająca się przy zaledwie trzyosobowej obsadzie do wożenia po kraju i prezentowania w rozmaitych niewielkich ośrodkach, które do profesjonalnego teatru nie mają stałego dostępu. A jeśli chodzi o „przywracanie" prawdziwego teatru, to adresatem powinien być Teatr Telewizji, a nie Mała Warszawa.
Joanna Tumiłowicz