Przegląd nowości

Teatr totalny Jona Fossego

Opublikowano: niedziela, 17, grudzień 2023 11:47

Sztuka Matka i dziecko w reżyserii Adama Sajnuka wystawiona w budynku Laboratorium CSW przez na razie bezdomny Teatr WARSawy jest bardzo starannie przygotowanym spektaklem. Dwoje aktorów znakomicie realizuje trudne zadania poruszania wyobraźni. Matką jest Kamilla Baar, a jej mocno już wyrośniętym dzieckiem Maciej Czerklański.

 

 Fosse 1

 

Ale ich wspólny sukces wspomagany jest różnymi zabiegami reżyserskimi, wizualnymi i słuchowymi. Mamy tutaj Gesamtkunstwerk w swej pełnej postaci, bo udało się na niewielkiej przestrzeni i skromnymi środkami dokonać zespolenia różnych sztuk: słowa sączonego powoli, teatralnej muzyki, efektów wizualnych, nawet tańca i jeszcze kilku innych czynników. Dzięki odpowiedniej projekcji świetlnej na wiszącej sznurkowej kotarze oglądamy np. przebłyski zorzy polarnej, bo rzecz dzieje się w Norwegii. Reżyserią świateł zajął się Dariusz Adamski. Oczywiście można się doszukiwać rozmaitych symboli i odniesień związanych z tym zjawiskiem przyrody. W starożytnej mitologii zorza była wcieleniem bogini świtu. Ludy północy uważały, że gwizdanie i śpiewanie podczas zorzy może być bardzo niebezpieczne i może to rozzłościć duchy, dlatego też być może chwila gdy pojawia się owo zjawisko staje się momentem przerwy. 


Aktorzy stoją w oknie i nie rozmawiają ze sobą, a przecież wymiana zdań między matką i synem ma być istotną osią wymowy przedstawienia. Kwestie, które z wielkim trudem i nieśmiałością wypowiadają dotyczą właśnie najistotniejszych spraw życia i śmierci. Narracja przypomina trochę minimal music. Aktorzy mówią oszczędnie, często powtarzają swoje kwestie. Niekiedy zaczynają zdanie i go nie kończą, chcą o coś zapytać, ale nie mogą dojść do słowa itd. Z początku sceniczna matka próbuje się schować pod skorupą konwenansu i obracanych w śmiech banalnych stwierdzeń skrywających istotę relacji z synem, ale intuicyjnie pragnie, by jej nieudany związek z dzieckiem teraz, po latach posuchy, zaznał poszerzenia i pogłębienia.

 

Fosse 2

 

Tutaj dramat osiąga swą kulminację. Na nic zdają się rytualne próby włożenia kwiatów do wazonu, taneczne podrygiwania, naświetlanie lampą kwarcową na wymyślnym czerwonym fotelu. Wszystkie te wigibasy na typowym czerwonym dywanie, który zwykle jest areną próżności i promocji na wielkich premierach i filmowych festiwalach świadczą tylko o bezradności wobec wstydliwej prawdy. Aranżacji sceny dokonała w sposób tyleż atrakcyjny co przejmujący Katarzyna Adamczyk. Chodziło więc o to, by żadnej osłony dla typowej hipokryzji nie dawały mrugające kolorowe lampki u wejścia do salonu, ani wypijany odruchowo alkohol, czy wypalony papieros. Najbardziej naturalny proces fizycznego kontaktu matki z dzieckiem nie daje się już w dramacie tegorocznego noblisty literackiego Jona Fossa odtworzyć ani zrekonstruować. W spektaklu Adama Sajnuka znalazła się jednak scena pantomimiczna o równej wadze jak przerwa na medytację przy projekcji zorzy polarnej. To w ten symboliczny, prawie taneczny sposób matka dobija się do ciała syna, boksuje, poklepuje, głaszcze, a wszystko odbywa się przy dźwiękach stylizowanych na taniec flamenco. Tutaj dźwięki gitary i kastanietów zostały zastąpione przez elektronikę – dzieło Michała Lamży, ale to nie zatarło najbardziej istotnych znaczeń andaluzyjskiej muzyki, która wyraża siłę miłosnego pożądania, rozpacz prowadzącą nieraz do śmierci, targnięcia się na życie swoje lub kochanej osoby. Scena, w której znów nie padają żadne słowa, stanowi kulminacyjny punkt rozwoju dramatu. Tutaj do matki zdaje się zaczyna docierać prawda, czym jest dla niej dziecko, którego pragnęła się kiedyś pozbyć. Spektakl Matki i dziecka nie jest jednak emanacją akcji obrońców życia, nie daje się też wpisać na stronę manifestów feministycznych. Sięga w rejony najwyższych uogólnień filozoficznych. Encyklopedie podają, że norweski Noblista przeszedł na katolicyzm, ale to wcale nie było drogowskazem dla autorów przedstawienia.

                                                                       Joanna Tumiłowicz