Przegląd nowości

Kwartety polskie zaglądają do historii

Opublikowano: wtorek, 12, grudzień 2023 22:28

Nowa płyta oficyny zasłużonej dla promocji polskiej muzyki wprowadza nas w świat kwartetów smyczkowych ostatnich dwóch stuleci. Nie są to jednak pozycje znane i powszechnie doceniane, ale utwory kompletnie zapomniane, choć ciekawe i wartościowe. Rozpiętość czasowa tej muzyki jest spora, bo sięga niemal połowy XIX wieku, a dociera niemal do wieku XXI, ale nie ma tu prawie skoków stylistycznych, awangardowych szczebli postępu w technikach kompozytorskich.

 

CD Szeluto

 

Wszystko mieści się w pod ogólnym terminem postromantyzmu. Zaczyna się od dwóch braci Pachulskich, Władysława i Henryka. Ten pierwszy ponoć był samoukiem, ale wygląda na to, że doskonalił swoje umiejętności u samego Piotra Czajkowskiego. Był sekretarzem i zięciem Nadieżdy von Meck, córki milionera, która wspierała finansowo słynnych kompozytorów epoki, m.in. Clauda Debussy'ego, ale przede wszystkim do jej serca przypadł Piotr Czajkowski. Choć nigdy się z nim nie spotkała osobiście, o jedno dosyć bezczelnie prosił – o coraz to nowe zastrzyki pieniężne i radził się swej fundatorki co ma np. kupić na swój ślub.


Prawdopodobnie korespondencja i pieniądze przechodziły przez ręce Władysława Pachulskiego, bo jego Kwartet smyczkowy jest całkiem udany, melodyjny, zróżnicowany dynamicznie. Posiada też w finale motywy taneczne jakby zaczerpnięte z polskiego folkloru. Brat Henryk był za to zawodowym kompozytorem, który kształcił się u Władysława Żeleńskiego, ale na płycie nie reprezentuje go kwartet smyczkowy, ale dwie miniatury w oryginale skomponowane na orkiestrę smyczkową. W tym przypadku Tono Quartet wspomagany jest przez kontrabasistę Dawida Lewandowskiego. Ciekawy brzmieniowo i wyrazowo kwartet skomponował młodszy o całe kolenie od Pachulskich Ludomir Michał Rogowski. Jego Drugi Kwartet Smyczkowy nigdy nie był nagrywany, więc mamy jego prapremierę. Brzmi on nieco ostrzej od poprzedniego utworu, ale wszystko mieści się w  granicach postromantyzmu, choć niektóre fragmenty zdają się lekceważyć system dur-moll. W muzyce Rogowskiego pojawia się sporo współbrzmień sugerujących ludowe pochodzenie. Na tym tle zaskoczeniem jest kolejny Kwartet smyczkowy kompozytora pamiętającego z pewnością czasy i muzykę Karola Szymanowskiego. Zwłaszcza, że słuchamy kwartetu (op. 232) mającego w podtytule słowo Tatrzański. Na pierwszy rzut „ucha" w kompozycji Apolinarego Szeluty niewiele kojarzy się z naszymi wysokimi górami, nie słychać też ech góralskich tańców ani pieśni. Dopiero w ostatniej części utworu Allegro maestoso pojawia się jakby z zaświatów nisko brzmiący burdon wiolonczeli, co może być imitacją typowej basetli. Także w liniach melodycznych dostrzegamy pokrewieństwa ludowe. Na zakończenie przeglądu polskich kwartetów smyczkowych znajdziemy niespodziankę – aranżację wstępu (Introitus) do Missa festiva Kazimierza Rozbickiego. To kompozytor współczesny, który bywał wykonywany nawet na Warszawskiej Jesieni, a działał jako dyrygent i pedagog na Wybrzeżu. Jego Msza świąteczna napisana na tysiąclecie biskupstwa w Koszalinie jest dziełem operującym tradycyjnym językiem, a grany przez Kwartet Tono Introitus przypomina słynne Adagio Samuela Barbera. Warto tutaj wymienić skład zespołu złożonego z młodych instrumentalistów, grających z wyczuciem pięknego brzmienia i profesjonalną starannością. Na skrzypcach Agnieszka Sawicka i Weronika Sidorska-Głogowska, na altówce Katarzyna Baczewska i na wiolonczeli Łukasz Tudzierz. Na okładce płyty znajduje się reprodukcja obrazu XIX-wiecznego malarza Jana Nepomucena Głowackiego Morskie Oko.

                                                               Joanna Tumiłowicz