Przegląd nowości

Ich Troje

Opublikowano: czwartek, 30, listopad 2023 21:38

Serce rośnie, gdy się słucha płyty z nagraniami utworów polskich kompozytorów na tradycyjny, klasyczny skład tria fortepianowego – fortepian, skrzypce, wiolonczela. Znani twórcy pisali czasem utwory na ten skromny skład instrumentalny. Wśród Polaków byli to m.in. : Fryderyk Chopin, Artur Malawski, Andrzej Panufnik, Krzysztof Meyer. Kto był pierwszym piszącym muzykę dla tria? Zapewne stało się to w XVIII wieku, a najbardziej znanym kompozytorem, zresztą najsłynniejszym „wynalazcą" i „kodyfikatorem" także innych składów kameralnych, pozostał do dziś Józef Haydn.

CD Apeiron

Co do tria fortepianowego, to nie wszyscy wiedzą, że pierwotnie nazywane były one „damską muzyką salonową”, gdyż najczęściej partię fortepianową wykonywała młoda kobieta, a towarzyszyli jej kawalerowie. Być może był to też dla nich rodzaj eleganckiego turnieju w staraniach o rękę. To można sobie obejrzeć na ówczesnych ilustracjach, a nawet na wydaniach nutowych triów fortepianowych samego Josepha Haydna. Utwory tego typu były często dedykowane co bardziej znaczącym w towarzystwie muzykalnym paniom i pannom.


 

W całym XIX wieku, a może i wcześniej do dobrego tonu należało choćby całkiem podstawowe przygotowanie płci żeńskiej do wdzięcznego siedzenia przy instrumencie i przebierania palcami. Również dedykacje na klasycznych triach fortepianowych nie pozostawiają wątpliwości, że komponowane były dla muzykalnych kobiet z wyższych sfer. I skala trudności partii fortepianowej nie wymagała  początkowo wielkich umiejętności pianistycznych. Z takiej tradycji wywodził się m.in. znakomity skecz wygłaszany obowiązkowo przez nestora scen polskich Ludwika Sempolińskiego, urodzonego jeszcze w XIX wieku. A jak to się ma do omawianej płyty Tria Apeiron, w którym pianistką jest kobieta Hanna Lizinkiewicz, a towarzyszą jej skrzypek Piotr Kosarga i wiolonczelista Jan Czaja. Trio powstało przed czterema laty, a jego uczestnicy są absolwentami Akademii Muzycznej im. Ignacego Paderewskiego w Poznaniu, a w jego dorobku nagraniowym i koncertowym są zapomniane arcydzieła polskiej kameralistyki. Zainteresowania muzyków sięgają też do utworów współczesnych, żyjących kompozytorów polskich, których nazwiska dopiero zyskują szerszy rozgłos. Sama nazwa Apeiron wywodzi się z greckiej filozofii i oznacza w skrócie pogląd, iż rzeczywistość jest wieczna i nieskończona, nie podlegająca też starości ani zepsuciu. Na omawianej płycie mamy tria fortepianowe charakteryzujące oba nurty zainteresowań poznańskich kameralistów. Co ważne, wszystkie wybrane kompozycje przedstawiają wysoki poziom artystyczny, zaś wykonanie nie pozostawia cienia wątpliwości, że powinny one należeć do żelaznego repertuaru koncertowego. Płyta wydana przez DUX zmieściła ponad 71 minut doskonałej muzyki. Jako pierwszy utwór jest na niej Rapsodia na skrzypce, wiolonczelę i fortepian op. 33 Ludomira Różyckiego. Utwór w swoim charakterze bardzo dynamiczny, wymagający  sporego natężenia gry od wykonawców mógłby mieć tytuł – „Rapsodia węgierska”. Jego przebieg wykorzystujący elementy stylu postromantycznego prowadzi do takich skojarzeń. O ile Różycki nie należy do twórców kompletnie zapomnianych to utwory Henryka Melcera są znane głównie specjalistom. Trio fortepianowe g-moll jest jednak świetnie napisaną pozycją zawierającą wiele pięknych, melodyjnych ustępów, jak choćby duettino skrzypiec i wiolonczeli z akompaniamentem fortepianu w drugiej części. Najstarszy z prezentowanych kompozytorów to całkiem zapomniany Antoni Stolpe, którego talent nie mógł się w pełni rozwinąć, bo zmarł mając zaledwie 21 lat. Co ważne, był on uczniem Stanisława Moniuszki, a Romans (duettino) skomponował, gdy miał lat zaledwie 15. To kompozycja typowo salonowa, w której zgodnie z wcześniej opisanym „damskim charakterem", fortepian jest wykonawcą akompaniamentu dla smyczkowców. Płytę kończy 6 Bagatel współczesnego kompozytora Mikołaja Piotra Góreckiego, który mając 26 lat próbował połączyć styl modernistyczny końca XX wieku z klasycznymi zasadami budowy miniatur muzycznych o zróżnicowanym charakterze. Kompozycja daje też okazję do popisu wszystkim członkom trzyosobowego zespołu kameralnego.

                                                                           Joanna Tumiłowicz