Przegląd nowości

Sonja Jonczewa na scenie Filharmonii Śląskiej

Opublikowano: sobota, 25, listopad 2023 18:52

Nie pomyliłem się, ponieważ Sonja Jonczewa czuje się na estradzie niczym na scenie. Wykonując Mahlerowski cykl pieśniarski do poezji Friedricha Rückerta, interpretację wokalną od czasu do czasu wspierała bowiem powściągliwym układem rąk i ramion, pozbawionym przy tym jakiejkolwiek przesadnej pozy teatralnej.

 

Sonja Jonczewa 1

 

Jej śpiew to popis znakomicie opanowanego warsztatu, operującego rozległą skalą dynamiczną i nieskazitelnym frazowaniem, uzupełnionymi o takie środki wyrazu jak filowanie natężenia głosu oraz jego ekspresyjne zawieszanie, śpiew mezza voce. Podziwiałem maestrię śpiewaczki w dobieraniu barwy w zależności od wymowy tekstu, choć moim zdaniem w utworze tym z przyczyn naturalnych lepiej sprawdzają się mezzosoprany z prawdziwego zdarzenia o ciemniejszym tembrze. A zatem czegoś mi jednak nie dostawało. Dopiero gdy artystka sięgnęła do operowego repertuaru sopranowego, wykonując na bis arię O mio babbino caro z Gianniego Schicchi Giacomo Pucciniego, okazało się, że to on jest jej właściwym przeznaczeniem, naturalnie „leżąc” w jej głosie. 


Frazy układały się harmonijnie dzięki wzorowej emisji i, mimo że to weryzm, to nie było najmniejszego śladu forsownej artykulacji, urzekały natomiast eteryczne pianissima, pozostające przy tym wyraziste i doskonale słyszalne. Na zakończenie śpiewaczka ofiarowała dyrygentowi różę z otrzymanego bukietu.

 

Sonja Jonczewa 2

 

Trudno się dziwić, skoro dwudziestosiedmioletni ukraiński szef śląskich filharmoników dysponuje świetnymi warunkami zewnętrznymi (wysoki wzrost, szczupła sylwetka, na dodatek w świetnie skrojonym i leżącym fraku), które wraz z zachowaniem na estradzie (czytelna i wyrazista, acz nie nadużywająca gestu technika manualna) przywodzą na myśl wielkich kapelmistrzów przeszłości pokroju Artúra Nikischa. Czy i Fitelberga? Poprowadził bowiem 17 listopada koncert inaugurujący XI Konkurs Dyrygencki imienia tamtego.

 

Sonja Jonczewa 3

 

Otworzyła go kompozycja patrona, pod koniec życia związanego ze Śląskiem, choć z konkurencyjną orkiestrą radiową, występującą wszakże w tejże sali koncertowej Filharmonii Śląskiej. Zanim rozwinął błyskotliwą działalność dyrygencką, wraz z Karolem Szymanowskim, Ludomirem Różyckim i Apolinarym Szeluto współtworzył ugrupowanie kompozytorskie Młodej Polski. Na początku wysłuchaliśmy zatem jego poematu symfonicznego Pieśń o sokole op. 18 według modernistycznego utworu Maksyma Gorkiego o wybitnie prometejskim przesłaniu. W tej umiejętnie zinstrumentowanej partyturze dosłuchać się można odniesień do uprawiających ten gatunek przedstawicieli ówczesnej symfoniki z Zachodu i Wschodu. 


A więc Richarda Straussa w zakresie posługiwania się masywnym składem orkiestrowym, Aleksandra Skriabina zaś w przypadku ekstatycznych falowań i uniesień muzycznej narracji. Po przerwie do „amerykańskiej” symfonii Antonína Dvoráka, zmieniono układ orkiestry na tam właśnie praktykowany, a więc sekcje pierwszych i drugich skrzypiec rozmieszczając po obydwu stronach dyrygenta.

 

Sonja Jonczewa 4

 

Jarosław Szemet w swoim ujęciu IX Symfonii e-moll op. 95 z Nowego Świata nieoczekiwanie położył nacisk na zawarty w niej pierwiastek taneczny, zwłaszcza w dwóch pierwszych częściach oraz w finale. A także kojarzoną z muzyką czeską pastoralność w ustępach o pieśniarskim zacięciu w Largo.

 

Sonja Jonczewa 5

 

Wydobywał przy tym charakterystyczne detale, jak wygasające dźwięki kontrabasów na zakończenie drugiego ogniwa czy też ostinatowe wejście wiolonczel niczym w ludowej kapeli za pierwszym razem w triu Scherza. Jednocześnie nie tracił „z uszu” całościowego przebiegu cyklicznej formy, stopniując napięcie (na przykład wyegzekwował poprzedzające kodę allentando) oraz wyeksponował tematyczne związki pomiędzy częściami: grany przez rogi główny temat rozlegający się w Scherzu, a z tegoż z kolei w finale. Najsilniejszą stronę orkiestry powierzonej jego pieczy stanowią smyczki oraz drzewo, spośród którego wdzięcznie zapisało się w pamięci solo rożka angielskiego w drugiej części. A już nazajutrz muzycy owi przechodzą w ręce i pod batuty młodych adeptów sztuki dyrygowania.

                                                                    Lesław Czapliński